10:53 17 Grudzień 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa+ 8°C
Na żywo
    Żołnierzy Wojska Polskiego na Placu Czerwonym

    Jak tworzy się „nową” historyczną pamięć

    © Sputnik. Fiodor Kisłow
    Polska
    Krótki link
    0 8916

    12 lipca może być w Polsce kolejną pamiętną datą. Chodzi o dzień pamięci ofiar „obławy augustow-skiej” latem 1945 roku - Polaków, którzy zginęli, oskarżeni o współudział w zabójstwach żołnierzy Armii Czerwonej. Projekt odpowiedniej ustawy został wniesiony do polskiego Sejmu przez Klub Parlamentarny „Prawo i Sprawiedliwość”.

    Na tle napiętych relacji rosyjsko-polskich, które skomplikowały się w związku z sytuacją na Ukrainie, w Polsce coraz częściej podejmowane są próby nasilenia konfrontacji z Rosją na płaszczyźnie pamięci historycznej. Bo jak inaczej można ocenić cały zgiełk medialny, związany z rocznicą wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau i z obchodami 70 rocznicy zwycięstwa, i oparty na prowokacyjnych wypowiedziach ministra Grzegorza Schetyny i innych przedstawicieli władz oficjalnych.

    Otot nowy przejaw znalezienia w historii faktów rzucających cień na rolę Armii Czerwonej w II wojnie światowej — ustanowienie dnia uczczenia pamięci ofiar „obławy augustowskiej” z lipca 1945 roku. Czyżby nie wystarczało istnienie Narodowego Dnia Pamięci „Zołnierzy wyklętych”, obchodzonego 1 marca? I dlaczego w tym swoistym odświeżaniu pamięci narodowej Polaków, ciągle robi się nacisk tylko na tragiczne strony wspólnej rosyjsko-polskiej historii, budzących negatywne emocje w społeczeństwie? Nawet dzień Wojska Polskiego przeniesiono na 15 sierpnia dla upamiętnienia zwycięskiej bitwy warszawskiej w 1920 roku w czasie wojny przeciwko Rosji bolszewickiej.

    Można się domyślić, że poprzednia data, 12 października, przestała pasować tylko dlatego, że była ustanowiona w pamięć o powstaniu w 1943 roku na terenie Związku Radzieckiego Ludowego Wojska Polskiego. Jego szlak bojowy doprowadził Polaków do Berlina. Czyżby ogromne ofiary poniesione w walce o wy-zwolenie własnego kraju spod okupacji hitlerowskiej podległy zapomnieniu? Może życie tych żołnierzy było mniej wartościowe niż żołnierzy Armii Krajowej?

    Dyrektor „Polsko- Rosyjskiego Centrum Dialogu i Pojednania” Jurij Bondarienko uważa, że rusofobia w Polsce stanowi politykę państwową:

     – To, że jeden z posłów na Sejm z opozycyjnej „ Prawa i Sprawiedliwości” wystąpił z propozycją ustanowienia takiego święta (Dnia Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej), jest zrozumiałe w kontekście sytuacji, jaka ukształtowała się obecnie Polsce. Elita niszczy handlowo-gospodarcze i kulturalne więzi z Rosją, sprowokowała odpowiedź Rosji w postaci embarga na import z Polski. Polska w trybie jednostronnym odwołała Rok Kultury Polski w Rosji i Rosji w Polsce.

    Stosunkowo niedawno wróciłem z Polski. Słuchając programów informacyjnych w polskiej telewizji, ze zdziwieniem przekonałem się, że jest to bezpłatne tłumaczenie z ukraińskiego na polski. Nie można tego nazwać inaczej niż paranoją, i nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Właśnie w takich warunkach mogą pojawić się propozycje ustanowienia takich dni jak Dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Uważam, że wśród zwykłych ludzi nie ma rusofobii. Jest ona aktywnie narzucana z góry. Ale, podkreślam, wielu Polaków jest kategorycznie niezgodnych z realizowaną polityką.

    Wojna "historycznych pamięci"

    „Wojna historycznych pamięci – to nie nasz wybór, nie my to zaczęliśmy” — pisze na łamach „Rossijskiej Gazety” profesor Andriej Artizow — dyrektor Federalnej Agencji Archiwalnej, przewodniczący Rady Fundacji „Polsko-Rosyjskie Centrum Dialogu i Pojednania”. Poinformował on, że 27 lutego na oficjalnym portalu "Rosarchiwu" opublikowano 61 odtajnionych dokumentów głównie dotyczących aktywności polskich „żołnierzy wyklętych” przeciwko Armii Czerwonej. ”Rosarchiw” planuje wydanie wielotomowego zbioru dokumentów „ZSRR i polskie podziemie wojskowo-polityczne. Kwiecień 1943-grudzień 1945.” Agencja Archiwalna zadecydowała jednak, że część odtajnionych dokumentów opublikuje w przededniu polskiego święta – Narodowego Dnia Pamięci „Zołnierzy wyklętych”.

    Dialog wzajemnych zarzutów, dotyczących przeszłości może trwać w nieskończoność. Nie ma chyba ani jednego kraju i narodu bez tragicznej zagmatwanej historii. Ale wydaje się, że politycy, naukowcy i zwykli ludzie, wypowiadający się na tematy historyczne, powinni zdawać sobie sprawę z tego, że im częściej powtarza się negatyw, tym lepiej utrwala się on w pamięci, a to, o czym się nie wspomina, odchodzi w dal. Czy takiej wiedzy historycznej pragniemy dla naszych krajów?

    Zobacz również:

    Schetyna: "Sputnik" w języku polskim elementem rosyjskiej propagandy medialnej
    Tagi:
    Ludowe Wojsko Polskie, Armia Krajowa, Jurij Bondarienko, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz