22:43 27 Lipiec 2017
Warszawa+ 20°C
Moskwa+ 23°C
Na żywo
    Obchody z okazji 72 rocznicy powstania UPA

    Ukraina-Polska: czy tak łatwo można przerzucić tragiczną kartę historii?

    © Sputnik. Chekachkov Igor
    Polska
    Krótki link
    Irina Czajko
    0 340416511

    W rozmowie z rozgłośnią radiową „Sputnik” polski historyk, publicysta, ekspert do spraw Ukrainy Bogdan Piętka przedstawił swoje stanowisko na temat rzezi Polaków, dokonanej przez UPA w Galicji, na Wołyniu i Małopolsce.

    W tych dniach funkcjonariusze ukraińskiej służby ochrony pogranicza i przedstawiciele SBU nie wpuścili na terytorium swojego kraju delegacji z Polski, która kierowała się do Obwodu Lwowskiego na uroczystość żałobną poświęconą pamięci polskich ofiar dywizji SS-Galizien i Ukraińskiej Armii Powstańczej w latach II wojny światowej. Osoby zatrzymane na granicy twierdzą, że były obrażane i oskarżane o falsyfikację historii, rzekome powiększanie skali rzezi Polaków, dokonanej przez UPA w Galicji, na Wołyniu i Małopolsce.

    Tymczasem wiadomo, że bandy UPA zabiły bestialsko od 50 do 80 tysięcy osób cywilnych polskiej narodowości, wśród których było dużo kobiet, dzieci i starców… Ich palono żywcem, rąbano siekierami, krzyżowano na ścianach domów… Obecnie zwolennicy Stepana Bandery są uważani na Ukrainie za bohaterów narodowych.

    Polski historyk, publicysta, ekspert do spraw Ukrainy Bogdan Piętka przedstawił swoje stanowisko na ten temat w rozmowie z rozgłośnią radiową „Sputnik”.

    — Ja myślę, że najlepszym komentarzem do tego incydentu byłby wywiad z Borysem Tarasiukiem, opublikowany w prawicowym tygodniku „wSieci” w ostatnim numerze 2015 roku. Borys Tarasiuk, to znana postać ukraińskiego życia politycznego, dwukrotny minister spraw zagranicznych Ukrainy, obecnie członek partii „Batkiwszczyna”. Dziennikarze, którzy przeprowadzili wywiad – Jacek i Michał Karnowscy — zadają mu pytanie, jak jego zdaniem, ukraińskiego patrioty, można rozwiązać problem pamięci o Ukraińskiej Armii Powstańczej. Sam on postulował uznanie UPA za organizację niepodległościową.

    Dla wielu Polaków z kolei jest to pozycja, której nie można zaakceptować. Tarasiuk odpowiedział:

    „Czas przestać żyć bolesną przeszłością. Mówię to jako polityk, który zajmuje się rozwijaniem relacji ukraińsko-polskich od 1990 roku.(…) A jednak wciąż wracacie do tej sprawy, pytacie o to.(…) Moim zdaniem to strona polska ponosi większą winę za fakt, że kwestia UPA wciąż dzieli nasze narody.(…) Więc ja mówię: przerzućmy tę kartę z naszej historii, idźmy do przodu, skupmy się na teraźniejszości i przyszłości”.

    Stanowisko władz ukraińskich obecnej pomajdanowej Ukrainy jest właśnie takie: przerzućmy tę kartę z naszej historii. Co to znaczy? To znaczy, że Polacy mają o tym nie mówić, nie mają się domagać upamiętnienia tych ofiar. Jednak ta karta historii jest w dalszym ciągu obecna w życiu politycznym pomajdanowej Ukrainy.

    Kombatanci UPA obchodzą „Dzień Bohaterów” we Lwowie. Przy pomniku Stepana Bandery (centrum Lwowa)
    © Sputnik. Alexander Mazurkevich
    Kombatanci UPA obchodzą „Dzień Bohaterów” we Lwowie. Przy pomniku Stepana Bandery (centrum Lwowa)

    Właśnie na tej karcie historii, czyli na tradycji politycznej tzw. integralnego nacjonalizmu ukraińskiego jest budowana tożsamość polityczna, tożsamość narodowa pomajdanowej Ukrainy. Jeżeli nawet ta pomajdanowa Ukraina ubiera się w kostium liberalizmu, demokracji, eurointegracji itd., to budowana jest właśnie tożsamość polityczna i narodowa na tradycji nacjonalizmu ukraińskiego. O tym Tarasiuk bardzo jasno nam mówi. Zresztą był on jednym z inicjatorów uchwały Rady Najwyższej Ukrainy, uznającej Ukraińską Armię Powstańczą za ruch narodowo-wyzwoleńczy.

    Niestety, władze polskie z takim stanowiskiem strony ukraińskiej się zgadzają. Zgadzają się, żeby „przerzucić tę kartę naszej historii”.

    Jednym z przykładów tej historycznej polityki pomajdanowej Ukrainy, która zmierza do oparcia swojej tradycji narodowej, tradycji politycznej na nacjonalizmie ukraińskim, jest decyzja władz Ukrainy, podjęta z inicjatywy prezydenta Poroszenki, odnośnie ustanowienia dnia 14 października Dniem Obrońcy Ojczyzny.

    Chodzi o 14 października 1942 roku, datę powstania UPA, którą to ukraińscy nacjonaliści dotychczas i tak obchodzili jako swoją pamiętną datę. Jeśli chodzi o polską elitę polityczną, to ona od początku była zaangażowana w poparcie przewrotu, jak to się obecnie nazywa „rewolucji godności”, ale był to antydemokratyczny przewrót.

    W wyniku tego przewrotu zostały obalone legalne i konstytucyjne władze ukraińskie z prezydentem Janukowyczem na czele. Polska elita jest nadal zaangażowana w bezkrytyczne popieranie pomajdanowej Ukrainy i całej jej polityki.

    Uważam, że Polacy, a szczególnie ci, którzy w jakiś sposób są spokrewnieni z ofiarami ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego nie zapomną i nie zapominają o tej tragedii. Natomiast polskie władze robią takie wrażenie, jakby zgodnie z życzeniem Borysa Tarasiuka, chcą „tę kartę przerzucić”. Ale nie da się „iść do przodu, skupić się na teraźniejszości i przyszłości”, bo karta tej historii będzie powracać, ze względu na taki a nie inny stosunek władz ukraińskich do tej sprawy. One nie uznają faktu, iż Ukraińska Armia Powstańcza dopuściła się ludobójstwa albo relatywizują to.

    Oprócz tego faktem jest, że na Ukrainie mamy kult UPA, który jest już kultem jawnym i jest częścią ideologii państwowej.


    Zobacz również:

    Liberation: podział Ukrainy może być początkiem nowej Europy
    Tagi:
    UPA, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz