06:51 27 Lipiec 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 20°C
Na żywo
    Leonid Sviridov

    Polska: prawo pięści

    © Zdjęcie: Leonid Swiridow
    Polska
    Krótki link
    Michał Gradzki
    0 66819825

    W ciągu najbliższych 2 tygodni, zdecyduje się los korespondenta agencji RIA Novosti w Polsce, red. Leonida Swiridowa. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) domaga się jego deportacji. Skąd ten strach? Tego Agencja powiedzieć nie chce.

    24 października 2014 r. rosyjski dziennikarz Leonid Swiridow, pracujący w Polsce od 2003 r. pozbawiony został akredytacji przy polskim MSZ. Ministerstwo nie podało powodów tej skandalicznej decyzji lakonicznie stwierdzając jedynie, że robi to na wniosek ABW. Niedługo później ABW wystąpiło z wnioskiem o deportację Swiridowa. I tym razem nie podano powodów stwierdzając jedynie, że rosyjski dziennikarz stanowi „rzeczywiste i poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa". Ostateczną decyzję w sprawie losów Swiridowa podejmie Wojewoda Mazowiecki. Powinna ona zapaść do dn. 20 marca br.

    Paranoja całej sytuacji tkwi w tym, że Leonid Swiridow nie może odnieść się do stawianych mu zarzutów. Nie może ich poznać, ponieważ… są tajne. Oczywiście utajnione zostały na wniosek ABW. Dziennikarz nie wie więc, co mu się zarzuca. Nie rozumie, dlaczego już ponad 4 miesiące po uznaniu go za „rzeczywiste i poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa" może żyć i pracować w Polsce, poruszać się po całej Unii Europejskiej, występować w swojej sprawie w Senacie Francji, udzielać wywiadów najpoważniejszym światowym mediom. I ciągle stanowi — wg ABW — „rzeczywiste i poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa".

    Szef międzynarodowej organizacji broniącej praw dziennikarzy, doskonale znany w Polsce Bernard Margueritte, w piśmie przekazanym polskim władzom stwierdził m.in.: (…) „Zadaniem The International Communications Forum (obecnego w ponad 100 krajach) jest działać na rzecz wiarygodności mediów i obrony wolności słowa. Obrona ta nie może być koniunkturalna, zależna od kraju pochodzenia czy też przekonań politycznych, religijnych i innych danej osoby. Wolność mediów, a więc i ludzi mediów, musi być szanowana zawsze i wszędzie, niezależnie od okoliczności (…) Żadne konkretne zarzuty nie zostały przedstawione. The International Communications Forum uważa zatem, iż wolność człowieka mediów została pogwałcona. Według międzynarodowych reguł legalnych i etycznych z dziedziny prawa prasowego, żaden dziennikarz nie może być pozbawiony akredytacji bez poważnych zarzutów stawianych i udowodnionych publicznie".

    20 lutego br., prestiżowy polski portal prawniczy — www.prawnik.pl, opublikował artykuł niekwestionowanego autorytetu prawnego, z Instytutu Nauk Prawnych PAN, eksperta Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka — prof. Ireneusza Kamińskiego „Groźny dla państwa cudzoziemiec i jego prawa". Naukowiec przekonuje, że jeśli decyzja Wojewody Mazowieckiego będzie dla Swiridowa niekorzystna i zdecyduje się on na dochodzenie swoich praw w strasburskim Europejskim Trybunale Praw Człowieka, ma szanse na sukces.

    Polskie prawo nie koresponduje bowiem ze standardami wynikającymi z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka" — udowadnia ekspert.

    Profesor Kamiński nie kwestionuje prawa władz do usunięcia ze swego terytorium cudzoziemców mogących stwarzać — zdaniem władz — niebezpieczeństwo dla kraju. „Taką decyzję państwo jak najbardziej może podjąć. Ale musi jednocześnie stworzyć cudzoziemcowi odpowiednie gwarancje proceduralne"- stwierdza uczony. „Państwo jest zobowiązane stworzyć zabezpieczenia zapewniające, że uprawnienia władz publicznych są realizowane niearbitralnie i bez nadużyć. (…) Wymaganego standardu nie spełnia krajowa procedura kontrolna, która poprzestaje tylko na sprawdzeniu, czy decyzja organu administracyjnego nie naruszała normy kompetencyjnej i była formalnie poprawna. (…) Nie wystarcza zatem, że organy i sądy odwoławcze uzyskały dostęp do materiałów zgromadzonych przez służbę państwa, które następnie stanowiły podstawę dla decyzji o wydaleniu cudzoziemca. Także cudzoziemcowi trzeba zapewnić możliwość odniesienia się do takich materiałów i dowodów".

    Polski ekspert szczegółowo przeanalizował orzecznictwo strasburskiego Trybunału w sprawach podobnych do tej Swiridowa.

    Leonid Sviridov
    © Zdjęcie: Max Lurie
    Leonid Sviridov

    Trybunał wielokrotnie podkreślał w swoich wyrokach, że należy zagwarantować cudzoziemcowi prawo do obrony. „Trybunał akceptował, że w ramach wymaganej „procedury spornej" mogą zostać wprowadzone „pewne stosowne ograniczenia" dotyczące informacji objętych klauzulą tajności, ale jednocześnie podkreślał, że z konwencyjnym standardem nie koresponduje procedura, w ramach której nie zapoznano ani osoby deportowanej, ani jej reprezentanta prawnego z przyczynami wydalenia (poza ogólnym wskazaniem na zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa). W konsekwencji cudzoziemiec nie mógł przedstawić swojego stanowiska i podjąć próby zakwestionowania ustaleń dokonanych przez odpowiednie władze publiczne; jednostka została wówczas pozbawiona „sprawiedliwości proceduralnej" — napisał prof. Ireneusz Kamiński.

    Polskie prawo nie koresponduje ani ze standardem strasburskim (konwencyjnym), ani z unijnym" — czytamy w omawianym artykule.

    W praktyce oznacza to, że władze polskie świadomie decydują się na pogwałcenie prawa międzynarodowego nie licząc się z późniejszymi nieuniknionymi konsekwencjami. Udowadnia to z kolei, że trwająca w sprawie Swiridowa procedura deportacyjna ma charakter pozamerytoryczny.

    Nikt z wnikliwych obserwatorów sprawy nie ma wątpliwości, że wszczęta przez polskie władze procedura jest elementem toczącej się między Polską i Rosją wojny informacyjnej.

    Są to więc działania stricte polityczne. Standardem już stało się, że Swiridow i jego adwokat dowiadują się o istotnych decyzjach dotyczących ich sprawy z… mediów; zanim dotrze do nich oficjalna korespondencja.

    "Sytuacja, łagodnie mówiąc, jest nielogiczna. W poprzednich latach, w czasie zimnej wojny, dziennikarzy być może tak traktowano. Jednak ostatnio istniała świadomość, że dowolne pozbawienie dziennikarza akredytacji i próba wydalenia go z kraju bez żadnego uzasadnienia tych działań są działaniami niedozwolonymi i niemoralnymi" — uważa ambasador Rosji w RP, Siergiej Andriejew.

     

    * * * * * * *

    Najbliższe tygodnie przyniosą więc odpowiedź na pytanie, czy władze polskie, tak chętnie odwołujące się do standardów międzynarodowych, głoszące hasła przywiązania do ideałów demokracji i praw człowieka, faktycznie kierują się tymi ideałami? Czy zwycięży poszanowanie prawa międzynarodowego, czy też tzw. sprawa Swiridowa stanie się zwykłym narzędziem walki politycznej władz Polski w roku wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

     

    Michał Gradzki, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

     

    Tagi:
    Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz