10:56 27 Lipiec 2017
Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 24°C
Na żywo
    Janusz Korwin-Mikke, europoseł, polityk

    „Jeśli zostanę prezydentem...”

    © Zdjęcie: Leonid Swiridow
    Polska
    Krótki link
    Wybory prezydenckie w Polsce (22)
    0 25191517

    Prezydencka kampania wyborcza w Polsce nabiera obrotów. Radio „Sputnik” nie pozostaje na uboczu i kontynuuje prezentację pretendentów do stanowiska prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Dziś naszemu korespondentowi Leonidowi Siganowi wywiadu udzielił europoseł Janusz Korwin-Mikke.

    - W sobotę rozpoczął Pan prezydencką kampanię. Czterokrotnie ubiegał się Pan o fotel prezydenta Polski. Jest to już piąta kampania, więc czym różni się obecny program wyborczy od poprzednich. Przecież świat się zmienia,w kraju nastąpiły przemiany. Co nowego?

    - Wewnętrzny program polityczny i gospodarczy jest absolutnie niezmieniony. Zmieniła się sytuacja zewnętrzna. Powstała Unia i rozpada się Unia Europejska. Mamy teraz problemy z Ameryką,a dokładniej, Ukrainą destabilizowaną przez Amerykę. Problem też mamy z własnymi władzami, które najwyraźniej chcą zaostrzyć stosunki z Rosją. Nie wiadomo dlaczego, bo przecież nie mamy żadnych realnych sporów. Jestem w tej chwili w Olsztynie i na granicy z Rosją nie ma żadnych problemów. A jedyny problem jest związany z tym, że handel zamiera, bo ludzie się boją.

    - Swoim przyszłym wyborcom przedstawia Pan założenia programowe. Jakie najczęściej padają pytania, jakie problemy poruszają na konwencjach wyborczych?

    — Ludzie trochę się boją, bo mają wpojone jak każdy niewolnik w Ameryce, że jakby nie było pana, który daje mu budulec na chatę, jedzenie i jeszcze mu żonę kupuje na targu niewolników, to umarłby z głodu. Podobnie nam się mówi, że stać nas na utrzymanie lekarzy, pielęgniarek i urzędników, a nie byłoby nas stać na utrzymanie samych lekarzy i pielęgniarek. Inną często poruszaną kwestią jest problem Rosji. Ludzie są zaniepokojeni, że władza potrząsa szabelką. Służy raczej jako narzędzie Waszyngtonu lub Brukseli mimo, że nie ma żadnych realnych interesów polskich sprzecznych z rosyjskimi. Ludzie po prostu się boją, że kiedyś sprowokujemy rosyjskiego niedźwiedzia i będzie niedobrze.

    - Relacje polsko-rosyjskie są złe. Czy widzi Pan możliwość ich poprawy w krótszej, czy dalszej perspektywie?

    — Jeżeli zostanę prezydentem stosunki te znacznie się poprawią, przynajmniej na odcinku, na który będą miał wpływ. Wszystko jednak zależy od układu sił w Waszyngtonie, bo są tam różne grupy, które dążą do wojny. Bynajmniej nie jest to Obama. Istnieją trzy różne grupy, dążące do wojny. Po pierwsze, przemysł zbrojeniowy, który chce sprzedać swoje Tomahawki, między innymi Polsce. Są też ludzie, którzy chcą wojny, aby w ten sposób zatrzeć kompromitację gospodarczą. Stany Zjednoczone są zadłużone chyba na 14 miliardów dolarów. Jeśli wywołać  wojnę, to można byłoby zwalić winę na wojnę, a nie na klęskę polityki gospodarczej. A trzecia grupa, najbardziej wpływowa, acz mała,chce wojny z jednego powodu. Mianowicie, zbudowali  najsilniejszą armię na świecie, między innymi kosztem tego ogromnego zadłużenia. Długo nie uda się tego utrzymać, a za 5-7 lat Chiny staną się potężniejsze od Stanów Zjednoczonych. A więc jeśli robić wojnę światową, to teraz.

    - Jak Pan widzi wyjście z ukraińskiego kryzysu?

    - Polska powinna, oczywiście, ogłosić neutralność w tym sporze i nic innego Polska zrobić nie może. To by znacznie utrudniło „ jastrzębiom” z Waszyngtonu politykę antyrosyjską, a tym samym przyczyniło się do osiągnięcia spokoju i utrzymania pokoju. Może jednak być niedobrze, jeżeli grupy związane z neokonserwatystami, bo nie chodzi o konserwatystów, lecz właśnie o neokonserwatystów, którzy stanowią około jednej czwartej Partii Republikańskiej, jeżeli oni opanują tę partię i wygrają wybory w USA, to może być bardzo niepokojąca sytuacja.

    Tematy:
    Wybory prezydenckie w Polsce (22)
    Tagi:
    wybory prezydenckie, Janusz Korwin-Mikke, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz