09:21 26 Marzec 2017
Na żywo
    Współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych Adam Rofield

    Adam Rotfeld: kreator trudności

    © AFP 2017/ Pier Paolo Cito
    Polska
    Krótki link
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    0 356610328

    Po latach pracy w Polsko-Rosyjskiej Grupie ds. trudnych na rzecz powrotu do normalności, jej prezes Adam Rotfeld jest daleki od dialogu z Rosją i lansuje konfrontację z nią. I to konfrontację w oparciu o siły militarne Zachodu, w domyśle - USA.

    W Niemczech w obiegu politycznym istnieje określenie – „Russlandversteher” – „rozumiejący Rosję”. W Polsce za takiego Russlandversteher’a chce uchodzić Adam Rotfeld, b.szef polskiej dyplomacji, od 2008 r. współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych. Rzeczywistość pokazuje, że Adam Rotfeld nie rozumie Rosji, mało o niej wie, chociaż na jego barkach leży rozwiązywanie, tego co między Rosją a Polską jest skomplikowane.

    Eseista

    W książce „Myśli o Rosji… i nie tylko”, będącej zbiorem esejów i wywiadów, Adam Rotfeld przywołuje słowa Czesława Miłosza: „Nie jest wykluczone, że Polacy wiedzą o Rosjanach to, co Rosjanie wiedzą o sobie samych, nie chcąc się do tego przyznać i odwrotnie”, zaliczając siebie do tego wszechwiedzącego grona. W wypowiedzi Adama Rotfelda, zawartych w książce, wynika, że Polsko-Rosyjską Grupę ds. Trudnych określał w 2008 r. jako instytucję, która „ma ułatwić powrót do normalności”, dodając: „(…) myślę, że spotkania intelektualistów i kompetentnych badaczy służą utrzymaniu rzeczowego dialogu. Właśnie w sytuacji napięcia i ochłodzenia stosunków oficjalnych, zyskują na znaczeniu różne niekonwencjonalne formy kontaktów pozarządowych i niezależnych środowisk”.

    Próba generalna parady wojskowej w Moskwie
    © Sputnik. Aleksiej Filipów
    Po latach pracy w Grupie na rzecz powrotu do normalności, Adam Rotfeld jest daleki od dialogu z Rosją i lansuje konfrontację z nią. I to konfrontację w oparciu o siły militarne Zachodu, w domyśle — USA. Zamiast wyjaśniać to, co trudne, szukać porozumienia z Rosjanami w duchu „rzeczowego dialogu”, przyjął aktywną postawę zaangażowanej strony w niewypowiedzianej wojnie Amerykanów przeciwko Rosji. I starszy Polaków agresją wschodniego sąsiada.
    Trochę to dziwne zachowanie kogoś, kto został powołany do rozwiązania trudnych problemów w relacjach polsko-rosyjskich.

     

    Rosja zagraża, Polska musi się zbroić

    Dla Adama Rotfelda „Rosja przypomina dziś rakietę dalekiego zasięgu, która wymknęła się spod kontroli”. Dlatego „jeśli Rosja nie zostanie doprowadzona do samoograniczenia, to świat zachodni musi jej wyznaczyć granicę”, której przekroczyć nie wolno – dowodził w Waszyngtonie (18 marca) przy okazji konferencji poświęconej wyzwaniom dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego, zorganizowanej przez think tank Wilson Center i OBWE. Dla niego „zademonstrowanie siły na płaszczyźnie wojskowej" przez Zachód jest koniecznością.

    „Uważam, że należy przywiązywać wielką wagę do działań pozawojskowych, ale wojsko powinno być ostatecznym argumentem w tym sensie, że Rosjanie liczą się z siłą. (…) Musi szukać rozwiązań pokojowych, ale Rosjanie będą respektować te pokojowe rozwiązania pod warunkiem, że Zachód zademonstruje siłę” – uważa polski polityk. I dodaje: „Rosja sama postawiła się w pozycji adwersarza i pokazała, że liczy się tylko z siłą, reakcja Polski — większa militaryzacja — została więc wymuszona; Rosja musi czuć, że nie wejdzie w Polskę jak w masło”.


    Militaryzacja pod dyktando

    Słowa Adama Rotfelda czyta się z wielkim zdumieniem. O podniesienie nakładów na armie państw członkowskich NATO — dopominają się szefowie Sojuszu Północnoatlantyckiego od bardzo dawna. Głośno było o tym na kilku pod rząd ostatnich Monachijskich Konferencjach Bezpieczeństwa. Temat zmniejszania w budżetach narodowych wydatków na wojsko, przewija się od dawna na każdym szczycie Sojuszu.
    To nie Rosja wymusza „zwiększenie militaryzacji”, ale sojusznik transatlantycki i jego wojskowe kierownictwo z USA. I to od co najmniej dwóch lat!


    Po co Rosji Polska

    Adam Rotfeld jest przekonany, że Rosja nie dąży do zagarnięcia wschodnich regionów Ukrainy. „Rosji zależy, aby cała Ukraina była jej podporządkowana, nie interesują jej nabytki terytorialne” — dowodził w Waszyngtonie.

    Skoro tak uważa, to dlaczego straszy aneksją Polski przez Rosję? O jakimkolwiek zagrożeniu ze strony Rosji nic nie świadczy. Poza tym, po co miałaby Rosja „wchodzić w Polskę”? Czy Adam Rotfeld kiedykolwiek nad tym się zastanawiał i usiłować sobie odpowiedzieć na pytanie: po co Rosji – Polska?


    Nowa żelazna kurtyna

    Stany Zjednoczone zachowują się prowokacyjnie i budują nową żelazną kurtynę w strefie buforowej między Europą a Rosją na obszarach transgranicznych – w dawnych republikach radzieckich i państwach b. Układu Warszawskiego, także w Polsce. Dzieje się to w atmosferze domniemanych zagrożeń ze strony wschodniego sąsiada. “USA i Bułgaria przeprowadzają ćwiczenia wojskowe”, “NATO zaczyna ćwiczenia na Morzu Czarnym”, “Polska domaga się zwiększonej obecności wojsk amerykańskich”, “Amerykańskie czołgi dotarły na Łotwę”, „Rosja może zaanektować Polskę” – donoszą nieustannie media i wojskowi z NATO.

    Adam Rotfeld idealnie wpisuje się w tą retorykę. Zapominając jednocześnie, że główną osią gospodarczych i politycznych relacji unijno–rosyjskich, jak i głównych priorytetów UE, jest oś równoleżnikowa: Paryż – Berlin – Moskwa, a nie oś południkowa: Bałtyk — Morze Czarne.


    Reform nie ma, jest ubóstwo

    Prezydent Putin „postawił na siłę”, bo inne formy sprawowania władzy zawiodły — przekonywał w Waszyngtonie Amerykanów i przedstawicieli OBWE były szef polskiej dyplomacji. Jego zdaniem, Rosja „nie dokonała reform”, chociaż miała ku temu okazję i niezwykle wysokie dochody, jest „uzbrojona, jak za czasów radzieckich i ma rakiety międzykontynentalne”, a z drugiej strony — „naród żyjący w ubóstwie”.

    Tak się składa, że po chwilowym zachwianiu kursu rubla, rosyjska waluta ma się znakomicie i jest najmocniejszą walutą gospodarek wschodzących. Inwestujący w rosyjskie papiery wartościowe, denominowane w rublach, zarobili od początku 2015 r. 7 centów za każdego wydanego dolara – obliczyli eksperci. Dla porównania, kupując obligacje innych krajów stracili w tym czasie 1,1%. Z powodu nałożonych przez Zachód sankcji, Rosjanie sięgnęli po krajowe produkty. Co odbija się korzystnie na rosyjskiej gospodarce. Z wyliczeń analityków wynika, że rosyjskie firmy reprezentowane w indeksie MICEX są bardziej rentowne niż spółki z innych krajów wschodzących.

    Adam Rotfeld nie zauważył, że kolejne kryzysy globalne: finansowy i bankowy, uodporniły Rosję na tego rodzaju kataklizmy, że władze Rosji wykorzystują obecnie, nałożone przez Zachód sankcje do pobudzenia rodzimej produkcji na rynek wewnętrzny. Czego efekty już widać.


    Inna perspektywa

    Wbrew temu co pisze i mówi Adam Rotfeld, Rosja systematycznie reformuje państwo. I to reformuje wg logicznego porządku. Najpierw w sferze socjalnej, związanej z warunkami egzystencji najsłabszych – matek z dziećmi, młodzieży, młodych małżeństw, rodzin wojskowych, seniorów. Standard ich życia i opieki socjalnej ze strony państwa, dzięki wprowadzonym reformom, znacznie się podniósł. Wsparcie mają także organizacje pozarządowe działające na ich rzecz.

    W dalszej kolejności idzie sfera publiczna – szkolnictwo i edukacja, kultura i nauka, opieka zdrowotna, sport, turystyka, transport publiczny, ochrona przyrody, stosunki międzyetniczne i międzywyznaniowe. I tu także wprowadzono wiele korzystnych zmian systemowych.

    Trzecią sferą jest gospodarka i otoczenie biznesowe. Powstają specjalne strefy ekonomiczne, jest ciekawy system zwolnień podatkowych dla biznesu, stymulujący rozwój gospodarczy i wiele innych rozwiązań prawno-administracyjnych, wychodzących na przeciw potrzebom przedsiębiorców.
    Rosja ma dobrze przygotowane, często na wzór zachodni, doktryny oraz długo- i średniookresowe strategie i plany dot. poszczególnych segmentów gospodarki narodowej.

    Trwa na wielką skalę modernizacja rosyjskiej armii. Proces ten wpływa na rozwój przemysłu zbrojeniowego, hutniczego, stoczni oraz firm kooperujących, na rozwój innowacji i myśli technicznej w sektorze obronnym.
    Uregulowano także od strony legislacyjnej walkę z korupcją, alkoholizmem, narkotykami i podobnymi plagami społecznymi. Podobnie ma się z działaniami  ochrony zdrowia, np. walki z chorobami układu krążenia i ich profilaktyki.

    Znakomita większość Polaków mało o tym wszystkim wie.

    O co chodzi Rotfeldowi

    Trudno zrozumieć wypowiedzi Adama Rotfelda. Nakręcając napięcie i strachy przed Rosją, posługując się mało obiektywnymi ocenami Rosji, współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, do normalności wzajemnych relacji na pewno nie zdąża.

    Nie wiem czy wychodzą z niego zadawnione kompleksy i lęki, czy to brak chęci rozumienia Rosji i bezkrytyczna uległość opiniom Zachodu, ale wiem, że przy takiej postawie, z takim pogardliwym stosunkiem do wschodniego sąsiada – niczego dobrego dla Polski – nie robi.


    Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska


    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

    Zobacz również:

    TVN24: „Cała prawda, całą dobę”
    Polskie wybory, czyli - wojna!
    Tagi:
    Polsko-Rosyjska Grupa ds. Trudnych, Adam Rotfeld, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz