12:43 23 Lipiec 2017
Warszawa+ 21°C
Moskwa+ 20°C
Na żywo
    Gazeta Wyborcza

    Gazeta Wyborcza: Brutalni. Wściekli. Źli.

    © Zdjęcie: HuBar
    Polska
    Krótki link
    Marek Barański
    0 841025110

    Od lat jestem zdania, że „Gazeta Wyborcza", to środowisko oszczędnie gospodarujące prawdą, labilne moralnie, no i niewyobrażalnie bezczelne.

    Z wyjątkową ostrością ujawniają się te „przymioty" w ostatnich dniach. Do białej gorączki doprowadził redakcję — i to od razu dwa razy — Sojusz Lewicy Demokratycznej, który zażądał stanowiska Sejmu wobec nasilających się na Ukrainie przejawów nacjonalizmu sankcjonowanego przez władze państwowe oraz zgłosił projekt ustawy o rekompensatach finansowych dla ofiar „planu Balcerowicza". Oczywiście gazetowa ciężka artyleria wzięła na cel przede wszystkim Leszka Millera.

    Mistrzostwa psów służbowych, Rostów nad Donem
    © Sputnik. Siergiej Piwowarów
    Stosunek „Gazety" do Rosji, Ukrainy i wydarzeń na Ukrainie jest bezgranicznie antyrosyjski. Wystarczy, że byle kto, czyj wpływ na społeczeństwo rosyjskie jest taki, jak wpływ publicystki „Wyborczej" na postawy polityczne Eskimosów, ogłosi, że jest wrogiem Putina, na łamach „Gazety" natychmiast wyrasta na herosa walki o wyrwanie Rosji z pęt putinowskiej tyranii.

    Dla „Gazety" Rosja z definicji jest złem, Ukraina wyłącznie dobrem. Rosja zagraża Polsce w każdej godzinie, a nawet minucie, Ukraina przeciwnie — kocha nas szczerze i niczego od nas nie chce. Rosyjskie zbrodnie na Polakach są piętnowane z całą zasługującą na to bezkompromisowością, ale najdziksze nawet zbrodnie, jakich na naszych rodakach dopuścili się Ukraińcy, uparcie są relatywizowane.

    Kolejna cecha charakteryzująca postawę redakcji GW wobec wydarzeń na Ukrainie, to piętnowanie Rosji, jako jedynej odpowiedzialnej za to, do czego doszło. Bardzo być może, że tak właśnie trzeba, ale rzecz nie jest bynajmniej jednoznaczna. Jest wielu publicystów i polityków na Zachodzie, którzy wskazują na odpowiedzialność amerykańską i Unii Europejskiej. Warto o tym rozmawiać, zanim przyjmie się tak jednoznaczne stanowisko.

    Także o przyczynach wydarzeń na wschodzie Ukrainy — czy to bowiem Rosjanie chcieli Ukraińców rusyfikować, czy może jednak na odwrót — Ukraińcy „ukrainić" Rosjan? Czy to Rosjanie mówili, że chcieliby wziąć do ręki „kałacha" i wybić wszystkich Ukraińców, czy może pani Tymoszenko chciała w ten sposób pozbyć się Rosjan? Czy to Rosjanie pchali się do Norfolk, czy może (z wykorzystaniem Ukraińców) Amerykanie do Sewastopola?

    „Gazeta" nie zadaje takich pytań i tego samego wymaga od wszystkich — przymknijmy oczy, nie wracajmy do bolesnej przeszłości, bo trzeba zrozumieć, że dla Ukraińców wojna toczona przez Banderę, jest ich mitem narodowym. Otóż tym różni się „Gazeta Wyborcza" od społeczeństwa, że ona jest na to gotowa, my nie. Może też kiedyś będziemy, ale na pewno nie w cieniu pomników Bandery. W naszych uszach minuta ciszy ku czci Szuchewycza, brzmi, jak dzwon na trwogę. Wniosek o państwowe honory dla Petra Diaczenki, to jak plunięcie w twarz powstańcom warszawskim z Czerniakowa i żołnierzom 1 Armii Wojska Polskiego, którzy próbowali przyjść im z odsieczą. Nie ma na to zgody — czy to się „Gazecie" podoba czy nie. A że się nie podoba, to jasne.

    Powstaje pytanie dlaczego? Co się stało, że redaktor naczelny występujący u początków „Gazety" na jednym z balów w mundurze rosyjskiego generała, co było żartem z Rosji, ale sympatycznym, teraz pisze i każe pisać o Rosji wyłącznie toporem?

    Spotkałem się z dwoma teoriami na ten temat. Co ciekawe, żadna nie traktuje poważnie zapewnień „Gazety", że chodzi wyłącznie o obronę demokracji, prawa Ukrainy do decydowania o własnym losie, o wspieranie dobra w walce ze złem. W to nikt nie wierzy.

    W przeszłości „Gazeta" nie raz użyła zbyt wielu wielkich słów — nawet w rozmiarze chińskiego muru — do swych małych interesów, więc może dlatego słowa „moralność", „prawda" i „bezinteresowność" nie należą do zbioru tych, którymi się ją opisuje.

    Pierwsza teoria tłumacząca postawę „Wyborczej" jest taka, że ze wszystkich sił i z całą determinacją wspiera ona polski rząd, który ubiega się o miano najlepszego sojusznika USA w Europie. Nazywa to polską racją stanu, a polska racja stanu, to dla niej wartość najwyższa… Może — kto chce niech wierzy. W każdym razie taka „racja stanu", która z Rosji czyni pierwszego wroga Polski, a z Polski pierwszego wroga Rosji, na pewno nie jest w naszym interesie. Nawet gdyby USA przysposobiły nas jako 51 stan. Nasza racja stanu, to jak najgłębsza integracja z Unią Europejską i dobre stosunki z sąsiadami.

    Druga teoria zaś mówi (choć ja w nią nie wierzę), że antyrosyjska linia pisma, jest osobistą zemstą redaktora naczelnego na prezydencie Rosji. Poszło podobno o to, że w trakcie jednego ze spotkań w Włodzimierzem Putinem podczas tzw. „Klubu Wałdajskiego", red. Michnik został przez prezydenta Rosji potraktowany zdawkowo, choć nie powinien — dopominał się przecież o wypuszczenie z łagru „sumienia Rosji", Michaiła Chodorkowskiego, który siedział za politykę, czy za złodziejstwo — już nie pamiętam. W każdym razie Michnik porównywał potem Chodorkowskiego do Mandeli, a Putin, który go ostatecznie rzeczywiście wypuścił przed terminem, potraktował go jak przestępcę, który poprosił o ułaskawienie.

    Jest jasne, że te dwie teorie w sposób daleko niepełny odpowiadają na pytanie o „zoologiczną" antyrosyjskość i „ślepą miłość" ukraińską „GW".

    W każdym razie Miller musiał podrażnić jakiś wyjątkowo bolesny nerw „Wyborczej", skoro skopali go aż tak brutalnie. Co prawda jej publicyści nigdy nie wzdragali się atakować swoich przeciwników wyłącznie epitetami, ale nazwanie Millera „agentem ideologicznego wpływu Rosji w Polsce" przekracza wszelkie granice. Ciekawe jak czułby się zespół „Wyborczej", gdyby zaczęto mówić, że jest ona „organem partii banderowskiej" w Polsce.

    Marek Barański, publicysta polski, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

    Zobacz również:

    Amerykański niszczyciel rakietowy „Jason Dunham” wpłynie na Morze Czarne
    Dlaczego Zachód chce pogodzić się z Iranem właśnie teraz?
    Desant niezidentyfikowanych żołnierzy w Jemenie
    FIFA odmówiła senatorom USA pozbawienia Rosji MŚ 2018
    Amerykański politolog: Obama za nic ma europejskich przywódców
    Tagi:
    Gazeta Wyborcza, Unia Europejska, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz