Na żywo
    Wrak samolotu Тu-154 na lotnisku w Smoleńsku

    Marsz rozpoczyna się od pierwszego kroku

    © Sputnik. Oleg Miniejew
    Polska
    Krótki link
    Marceli Szpaczyński
    0 2779947

    Za kilka dni będziemy świadkami kolejnych obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej. Zobaczymy po raz kolejny tłumy emocjonalnie pobudzonych ludzi z transparentami i fotografiami ofiar. Część ze zgromadzonych będzie szczerze wierzyć, że Rosja jest kwintesencja zła, z którym należy bezwzględnie i wszelkimi dostępnymi środkami walczyć.

    W rosyjskim internecie pod rzadkimi informacjami o kolejnych antyrosyjskich wypowiedziach polskich polityków lub dziennikarzy pojawiają się wpisy pełne pogardy i agresji pod adresem Polaków i Polski.

    Niedawna rocznica katyńskiej zbrodni dała okazję wielu komentatorom polskich mediów po raz kolejny wykorzystać ją do przekonywania odbiorców, że Rosja jest śmiertelnym zagrożeniem dla Polski.

    Współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych Adam Rofield
    © AFP 2017/ Pier Paolo Cito
    Kilka dni temu Adam Rotfeld, współprzewodniczący polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych poinformował, że najbliższe posiedzenie tego gremium zostało przełożone na inny termin. Jednak dokładnej daty nie podał, co oznacza w praktyce zawieszenie prac grupy. Jak wyjaśniał, spotkanie w tej „atmosferze, jaka jest w tej chwili, rozmawianie na ten temat byłoby czymś abstrakcyjnym, żeby nie powiedzieć absurdalnym.” Poza tym Rotfeld zwrócił uwagę, że data spotkania (9-11 kwietnia) nadawałaby spotkaniu politycznego charakteru. Podparł się zgodą na taką interpretację współprzewodniczącego ze strony rosyjskiej Anatolija Torkunowa. On też miał uznać, że nie ma sensu spotkanie i że trzeba je odłożyć bezterminowo.

    Strona polska kolejny raz nie otrzymała odpowiedzi na postulat oddania wraku samolotu TU-154M  leżącego na smoleńskim lotnisku. Ewa Kopacz z dumą poinformowała, że nie pojedzie do Moskwy 9 maja.

    Próba generalna parady wojskowej w Moskwie
    © Sputnik. Aleksiej Filipów
    Oczywiście kolejne kilka stron tekstu można poświęcić rozważaniom kto zaczął, kiedy i kto nakręcił atmosferę wzajemnej agresji i niezrozumienia, ale to niczego nie wyjaśnia w gruncie rzeczy. Nie chodzi o szukanie winnego i wskazywanie palcem, kto pierwszy zaczął. To nie bójka dwóch chłopców z pierwsze klasy. Mówimy o dwóch narodach i dwóch państwach.

    Nie wiem jak wy, ale ja mam dość tego. To ślepa uliczka. Trzeba to przerwać. Pytanie, kto to ma zrobić?
    Nie ma co obrażać się na prostych ludzi, którzy dają się ponieść propagandowym przekazom i nie siląc się na samodzielne myślenie, powtarzają tylko wrzucane im w głowy hasła i stereotypy.

    Nie oczekuję też, że trud własnego poszukiwania formuły, która przerwie tę spiralę wzajemnej niechęci i agresji podejmą dziennikarze. Już dawno  ten zawód przestał się kojarzyć się z ludźmi myślącymi na własny rachunek, kierujących się kodeksem etycznym. Dzisiaj robią tylko to, czego od nich wymagają. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę.

    Obchody rocznicy utworzenia UPA, Ukraina
    © Sputnik. Paweł Palamarczuk
    Potrzebni są od zaraz mądrzy i dalekowzroczni politycy. Prawdziwi przywódcy. Nie chodzi o głupie wezwania, by krzycząc „kochajmy się” rzucić się sobie w ramiona tyleż bezmyślnie, co bezproduktywnie.  Idzie o przerzucenie ciężaru wzajemnych relacji z poziomu emocji na poziom racjonalności.

    Dlatego z rozczarowaniem przyjmuję postawy podobne do tych, które zaprezentowali obaj współprzewodniczący polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych. Wydawałoby się, że powołano ją właśnie do tego, by rozmawiać tym częściej, im sytuacja robi się trudniejsza. Jeżeli teraz nawet tak doświadczony dyplomata jak Adam Rotfeld jest w stanie tylko ograniczyć się do lakonicznego oświadczenia, które w istocie jest kapitulacją, to oznacza, że nie zdał egzaminu ani on, ani jego koledzy z grupy.

    W takich sytuacjach ktoś musi zrobić pierwszy krok. Może nie od rzeczy byłoby przekazać stronie polskiej wrak samolotu? Trudno uwierzyć, że do tej pory trwają badania, mające istotne znaczenie dla śledztwa, mającego ustalić przyczyny katastrofy. To tylko forma retorsji. Może za tym mogłyby pójść obniżenie poziomu agresji w wypowiedziach polskich oficjeli w sprawach dotyczących obchodów Dnia Zwycięstwa? Jakieś spotkanie historyków w sprawie wspólnego podręcznika historii? To niezbyt dużo, ale na początek wystarczy. Powinno wystarczyć.

    Ja wiem, że grzeszę naiwnością. Dzisiaj polityka to świat, w którym deklaracje werbalne są tyle warte, ile powietrze, w którym zawisają wypowiedziane słowa. Nie potrafię jednak uwierzyć, że nie można nic zrobić w sytuacji, w której miedzy dwoma naszymi narodami wzrasta wzajemna wrogość sterowana zresztą z daleka. Można i trzeba. Mamy tylko jedną trudność. Rosja jest samodzielna, my nie bardzo. Ale decyzje zmniejszające napięcie miedzy Polską a Rosją byłyby mocnym dowodem na niezależność polskiej polityki zagranicznej.

     

    Marceli Szpaczyński, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

    Zobacz również:

    Polska – „jastrzębiem Europy”?
    Polska zamierza zbudować sześć wież obserwacyjnych na granicy z FR
    Tagi:
    katastrofa smoleńska, Lech Kaczyński, Smoleńsk, Polska, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz