08:37 21 Marzec 2019
Flaga USA

Normalizacja relacji rosyjsko-amerykańskich. Czy Polska obudzi się z ręką w nocniku?

© flickr.com/ Jorge Elías
Polska
Krótki link
33895

- Tym, co budzi największy niepokój w wypowiedziach polityków Prawa i Sprawiedliwości na temat stosunków międzynarodowych, jest niezmienne uzależnianie pozycji Polski od dobrych czy wręcz wzorcowych relacji ze Stanami Zjednoczonymi – pisze Tomasz Kwaśnicki na portalu Wirtualna Polska.

Marszałek Sejmu Radosław Sikorski
© Sputnik . Aleksiej Daniczew
Autor artykułu zauważa, że właśnie od relacji z patronem zza oceanu uzależnione są również relacje Polski z Niemcami, Rosją oraz polityka regionalna. — Od dobrej woli waszyngtońskich decydentów zależeć ma zarówno nasze bezpieczeństwo, jak i nasza pozycja oraz prestiż – stwierdza.

Polsko-amerykańskie stosunki, jego zdaniem, do złudzenia przypominają polsko-francuskie w dwudziestoleciu międzywojennym. Wówczas polscy dyplomaci pozwolili, aby Francja „uczyniła z Warszawy poręczne narzędzie swojej dyplomacji” w rozgrywkach najpierw z Republiką Weimarską, a potem z III Rzeszą. W końcu Francuzi rzucili Polskę „na pożarcie Hitlerowi”. — Wieczna przyjaźń polsko-francuska była „kanonem" polskiej dyplomacji, tak jak obecnie jest nią przyjaźń polsko-amerykańska – pisze autor artykułu opublikowanego na portalu Wirtualna Polska.

Jednocześnie nie ma on nic przeciwko temu, by Stany Zjednoczone uczyniły z Polski „środkowoeuropejski krążownik”, jak w przypadku Izraela na Bliskim Wschodzie. Jeśli jednak rola Polski ma się sprowadzać do „państwa frontowego”, to Polacy powinni pozbyć się złudzeń i nadgorliwości w stosunku do zamorskiego sojusznika. Jego zdaniem Polska powinna pójść w ślady Węgier, które pozostały lojalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, ale jednocześnie demonstrują swoją niezależność.

Świeto wojska polskiego, Warszawa 15 sierpnia 2015
© AP Photo / Alik Keplicz
Autor artykułu zwraca uwagę również na inny aspekt PiS-owskiej polityki zagranicznej, a mianowicie na „kolizyjny kurs z Rosją”. Stany Zjednoczone, jego zdaniem, prędzej czy później będą dążyły do normalizacji stosunków z Federację Rosyjską. — USA nie stać bowiem na prowadzenie konfliktu jednocześnie na Bliskim Wschodzie, Ukrainie i Pacyfiku, a to właśnie ten ostatni jest już obecnie kluczowym teatrem globalnej rywalizacji, na którym koncentrują się wysiłki Amerykanów, i to właśnie ze względu na wyścig z Chinami USA będą starały się pozyskać Rosję dla swojego obozu – podkreśla Kwaśnicki. Wówczas Rosja i USA wykorzystają do tego takie państwa jak Polska, które bezmyślnie realizują amerykańskie cele. 

— Gdy w relacjach rosyjsko-amerykańskich nastąpi etap odprężenia, Amerykanie zawsze będą mogli uczynić Rosjanom uprzejmość kosztem swoich infantylnych polskich przyjaciół, podczas gdy Kreml jedynie umocni swoją militarną dominację w regionie – stwierdza Tomasz Kwaśnicki.

Baszta Spasska
© AFP 2018 / Sergei Supinsky
Ślepe zapatrzenie Polaków w Amerykę odbija się również na gospodarce. W tym kontekście relacji polsko-rosyjskich i amerykańsko-polskich Tomasz Kwaśnicki wspomina o Ukrainie, kolejnym zaprzyjaźnionym państwie z USA i skonfliktowanym z Rosją. Ukraina mimo głośnych zapewnień, że Rosja zachowuje się wobec niej agresywnie, interweniuje w jej wewnętrzne sprawy nadal utrzymuje z nią kontakty handlowe. — Ukraina nie tylko kupuje gaz od Putina po cenach, o których Polacy mogą jedynie pomarzyć, ale produkuje silniki oraz inne podzespoły dla rosyjskich rakiet i helikopterów szturmowych, nie wspominając już o prywatnym biznesie Petra Poroszenki, który rozwija się w najlepsze na terytorium Federacji Rosyjskiej – zauważa. 

I zarysowuje, co czeka Polskę, gdy sytuacja się unormuje: 

„Gdy sytuacja się w końcu unormuje, a sankcje zostaną cofnięte, interesy z Rosjanami znów będą realizować przede wszystkim najsilniejsze kraje oraz te, które — tak jak Węgry, Słowacja, Czechy czy Finlandia — nie wyrywały się przed szereg antyrosyjskiej koalicji”.

Czy Polska za rządów PiS jest w stanie prowadzić niezależną politykę? Czy będzie potrafiła wykorzystać rywali Waszyngtonu do własnych celów, jak zrobiły to Węgry?  Zadaje pytania autor artykułu. Z ogłoszonego dziś przez Kancelarię Prezydenta planu wizyt prezydenta Andrzeja Dudy wynika, że raczej nie. Duda pojedzie najpierw do Estonii, Niemiec, USA, Chin, może Brukseli i na Ukrainie. W jego napiętym grafiku pierwszych wyjazdów zagranicznych nie wystarczyło już  miejsca na podróż do Moskwy, choć z Warszawy to tylko dwie godziny samolotem.

Zobacz również:

Polska rozpoczyna kampanię na rzecz rozszerzenia obecności wojskowej NATO w regionie
Opinia: „era F-35” będzie końcem dominacji USA w powietrzu
Stratfor: Rosja i Chiny rzucają wyzwanie zachodniej koncepcji Internetu
Tagi:
Prawo i Sprawiedliwość, Andrzej Duda, USA, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz