18:07 23 Luty 2019
Ludzie witają nowego prezydenta Polski Andrzeja Dudę

Do tanga trzeba dwojga

© REUTERS / Kacper Pempel
Polska
Krótki link
Leonid Sigan
37724

Gdzie leżą klucze do poprawy relacji polsko-rosyjskich?

Korespondent radia Sputnik Leonid Sigan rozmawiał z politykiem, doktorem Mateuszem Piskorskim.

-W dzisiejszym wywiadzie dla Onet.pl premier Leszek Miller wypowiedział zdanie, które zapewne zaskoczyło wielu obserwatorów, a mianowicie o konieczności odmrożenia polityki z Rosją. I temu przysłużyłaby się wizyta prezydenta Andrzeja Dudy do Moskwy. Czy w dzisiejszym klimacie politycznym jest to idea możliwa do realizacji?

— Idea otwarcia jest zawsze możliwa do realizacji. W pełni się zgadzam z Leszkiem Millerem w tej kwestii, że te relacje powinno się odmrozić tyle, że Leszek Miller trochę późno o tym mówi. Przypomina sobie o tym przed kampanią wyborczą, bo wcześniej podejmował działania, które raczej te nasze relacje polsko-rosyjskie zamrażały. Przypomnijmy na przykład więzienia CIA na terenie Polski. Oczywiście miałaby sens wizyta i spotkanie polsko-rosyjskie na najwyższym szczeblu, ale musiałoby to wydarzenie być poprzedzone jakimiś deklaracjami ze strony Andrzeja Dudy, które sprawiłyby, że zaufanie pomiędzy Moskwą i Warszawą mogłoby zostać odbudowane. Na razie takich deklaracji nie było.

Dotychczasowe deklaracje Andrzeja Dudy są o tym, że w Polsce wbrew porozumieniu NATO-Rosja z 1997 roku powinny stacjonować stałe bazy NATO. Andrzej Duda już jako urzędujący prezydent kontynuuje tę politykę obwiniania Rosji w agresji na Ukrainę, chociaż nie przedstawia na to żadnych dowodów. Więc na razie nie widać takiej woli ze strony prezydenta Andrzeja Dudy. Rozumiem, że pan premier Leszek Miller marzy, i każdy ma prawo marzyć, o jakiś przełomach w dobrym kierunku, ale nie sądzę, że to jest realistyczne myślenie.

- Rzeczywiście, w wywiadzie dla portalu Politico Andrzej Duda użył sformułowań obarczających Rosję winą za pogorszenie stosunków polsko-rosyjskich. A tym niemniej stwierdził, że pragnie, aby te relacje były jak najlepsze. Czy Pana zdaniem Rosja jest rzeczywiście wyłącznym winowajcą obecnego stanu rzeczy?

— Absolutnie nie! Rosja w zakresie stosunków polsko-rosyjskich nie wykonała żadnych kroków, nie było z jej strony żadnych agresywnych deklaracji pod adresem Polski. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat to, niestety, polscy politycy podgrzewali atmosferę, psuli klimat relacji polsko-rosyjskich. Żeby je odbudować, to zarówno prezydent Andrzej Duda jak też inni polscy politycy, którzy tego pragną, powinni przede wszystkim zrezygnować z emocjonalnego tonu oskarżeń pod adresem Rosji. Powinni powiedzieć, że w niektórych momentach się mylili. Przyznać się do błędów i do tego, że w ciągu ostatnich dwóch lat dali się ponieść emocjom, i wtedy mógłby się zacząć jakiś konstruktywny dialog. Z reguły spotkania na szczycie, spotkania prezydentów, poprzedzone są dialogiem na poziomie ministrów spraw zagranicznych. Zatem warto byłoby pomyśleć na początek o spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Polski i Rosji.

Prezydent Polski Andrzej Duda wita Zgromadzenie Narodowe po ceremonii zaprzysiężenia w Warszawie
© AP Photo / Alik Keplicz
Niestety, mamy tutaj też problem z ministrem Schetyną, którego wypowiedzi były na tyle kontrowersyjne, że nie wiem, czy strona rosyjska bez wyjaśnień z jego strony byłaby gotowa na takie spotkanie. A później można byłoby organizować spotkanie na szczeblu prezydentów, już po uzgodnieniu różnych kwestii przez szefów dyplomacji obu krajów. Ale podkreślam, od polskiej strony wymagałoby to całkowitego zrezygnowania z tego tonu oskarżeń, tonu emocji i przedłożenia propozycji nowego konstruktywnego dialogu, który byłby pozbawiony stereotypów dotychczas panujących w polskiej polityce zagranicznej.

- W planie najbliższych wizyt prezydenta Dudy nie znaleźliśmy ani Kijowa ani Brukseli. Czym Pan doktor może to wytłumaczyć?

— Po pierwsze, w Polsce trwa kampania przed wyborami parlamentarnymi. Ocena polskiego społeczeństwa obecnych władz w Kijowie i tej polityki historycznej, którą oni uprawiają, gloryfikującej zbrodnie nacjonalistów ukraińskich, jest dość jednoznaczna. Sądzę, że prezydent Andrzej Duda w sposób prawidłowy wyczuwa nastroje Polaków, i nie chcąc obniżać notowań swojej partii przed wyborami parlamentarnymi, nie chce się narazić na takie zarzuty, na jakie naraził się były prezydent Bronisław Komorowski po wizycie w Kijowie i wystąpieniu w Radzie Najwyższej. Jak pamiętamy, Rada Najwyższa w chwilę później przyjęła ustawę gloryfikującą OUN i UPA.

Co do Brukseli, sądzę, że w tym momencie ze strony polskiej, również prezydenta Dudy, ale przede wszystkim partii, PiS-u, którą reprezentuje, mamy do czynienia z takim miękkim eurosceptycyzmem. Polega on na tym, że Prawo i Sprawiedliwość oskarżało Platformę Obywatelską o zbyt prounijną i proniemiecką postawę, o zbytnie zbliżenie z Berlinem. Prawdopodobnie, dlatego te relacje na linii Bruksela Warszawa będą przez jakiś czas mniej intensywne, przynajmniej do wyborów parlamentarnych.

Zobacz również:

Czy Duda zdecyduje się na nowe otwarcie z Rosją?
Andrzej Duda, to się uda?
Tagi:
Grzegorz Schetyna, Mateusz Piskorski, Bronisław Komorowski, Leszek Miller, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz