12:41 18 Sierpień 2017
Warszawa+ 26°C
Moskwa+ 26°C
Na żywo
    Kot Rademenes

    Serce pełne dobroci kota Rademenesa

    © Zdjęcie: Facebook
    Polska
    Krótki link
    Grażyna Garboś
    41651581

    Rademenes – kot, na którego punkcie dosłownie oszalał cały świat, jest też bohaterem naszego wywiadu z panią Izabellą Szolginią, dyrektorką bydgoskiego schroniska. Czarny kot, opiekujący się innymi zwierzętami, stał się znakiem rozpoznawczym tej placówki.

     Pani dyrektor, w marcu i kwietniu tego roku kot Rademenes z państwa schroniska stał się bohaterem wiadomości na całym świecie. Minęło trochę czasu. Czy kot-pielęgniarz nadal jest w schronisku? Co porabia?

    — Kot-pielęgniarz dalej jest w schronisku i nadal opiekuje się zwierzętami. Opiekuje się — to jest takie słowo, którego również używa znany w Polsce behawiorysta pan Andrzej Kłosiński. Poprosiłam go o wytłumaczenie tych nadzwyczajnych zachowań Rademenesa. Okazuje się, że ich pochodzenie jest po prostu ewolucyjne. W toku ewolucji nawet samce opiekują się swoim potomstwem, i to być może nie z pobudek altruistycznych, ale także dla własnego zadowolenia. Jak wiadomo, taka opieka daje pewne uczucie przyjemności, za które jest odpowiedzialny neuroprzekaźnik — oksytocyna. Były przeprowadzone badania i okazało się, że ludzie, którym dawano oksytocynę, stawali się bardziej szczodrzy. 

    Ja myślę, że nasz Rademenes, kiedy wychowywał się w ambulatorium, bo był małym kociątkiem, przyniesionym przez ludzi, przyzwyczaił się do otoczenia i nie przejmuje się nowymi bodźcami, które akurat mają miejsce w gabinecie  lekarskim. Z biegiem czasu zauważyliśmy coś przedziwnego. Gdy zwierzęta były poddawane zabiegom w pełnej narkozie, to aż do momentu, kiedy się one wybudzały, przytulał się do nich i do tej pory to jeszcze robi. Interesuje się każdym zwierzęciem, które wchodzi do gabinetu i nie wykazuje żadnej agresji. Obecnie opiekuje się malutkim kotkiem Gingerem, który czeka na adopcję. W każdym razie, Rademenes powoduje to, że ludzie wchodząc do gabinetu uśmiechają się, a zwierzęta się tak mocno nie stresują, bo wiedzą, że skoro się temu kotu się nic nie dzieje, to i z nami będzie wszystko w porządku.

    —  Powróćmy jednak do jego historii. Do schroniska trafił w fatalnym stanie, do uśpienia…

    Kanclerz Niemiec Angela Merkel
    © AP Photo/ Markus Schreiber
    — Schroniska na całym świecie są postrzegane, jako smutne miejsca. My walczmy z tym wizerunkiem. Nasze schronisko jest porównywane do zachodnich, do amerykańskich „no kill shelter", czyli u nas zwierząt się nie zabija. Jak są chore, tylko się je leczy. Ludzie, którzy przynieśli Rademenesa do gabinetu stwierdzili, że temu kotu już nic nie pomoże, jego stan był rzeczywiście ciężki. Pani doktor Krystyna Kuziel-Zawalich, pracująca w schronisku jako lekarz weterynarii, wzięła tego małego na ręce i myślała, że może rzeczywiście trzeba będzie go uśpić. Ale po chwili zaczął on tak głośno mruczeć i wtulać się w panią doktor, że po prostu serce zmiękło i postanowiliśmy go uratować. Bardzo dużo zachodu kosztowało to leczenie. Po pół roku kotek zaczął dochodzić do siebie. Przez cały czas miał kontakt z obsługą i dawał, i nadal daje,  nam wiele radości. Do dziś cieszymy się jego pomocą, bo powoduje, że zwierzęta są spokojniejsze, a te, które się wybudzają, mają przy sobie ciepło Rademenesa.

    Akcja protestacyjna w Kiszyniowie
    © Sputnik. Pavel Pakhomenko
    —  Skąd takie oryginalne imię, dlaczego nie Mruczek?

    —  Swojego czasu był taki polski serial „7 życzeń", w którym występował chłopiec i jego czarodziejski kot Rademenes. Kot ten spełniał życzenia i pani doktor nazwała tego kotka Rademenesem, żeby spełniał życzenia powrotu do zdrowia naszych zwierząt. Jest to kot symbol. Niemniej jednak, pewien szejk arabski też się odezwał i stwierdził, że to musi być wcielenie jakiegoś specjalnego boga. Może nasz Rademenes uchroni i w przyszłości od różnych nieprzyjemnych sytuacji, ponieważ jest tutaj i mam nadzieję, że jeszcze długie lata będzie pracował. Adoptowany został przez panią doktor, ale on woli być z nami, bo zabrany do domu nie czuł się najlepiej.

    —  Mówi się o zainteresowaniu wielu mediów. W czym to się wyraża? Czy to są artykuły, czy przyjazdy ekip telewizyjnych?

    — To naprawdę znane ekipy telewizyjne. Był program „Dzień Dobry TVN". I jeszcze będzie piękny film o Rademenesie, ale nie mogę powiedzieć, kto będzie kręcił, bo jestem zobowiązana do tajemnicy. Nasz Rademenes będzie jeszcze bardziej sławny na cały świat. Myślę, że jego sława tak szybko nie ucichnie. Nasze schronisko jest postrzegane w Polsce jako bardzo dobre schronisko. Nie mogę powiedzieć, że najlepsze, bo byłabym zarozumiała. Od 25 lat prowadzę tę placówkę. Staramy się podnosić poziom tak, że nawet ludzie z Zachodu mówią, że naszym zwierzętom niczego nie brakuje oprócz jedynie właściciela.

    Mamy obecnie około 200 psów i 140 kotów i kociątek. Nasze schronisko przypomina wielki ogród, w którym jest cicho. Zwierzęta są zadowolone, nakarmione, wypielęgnowane, jak potrzebują, mają nawet fryzjera do swojej dyspozycji. Wychodzą na spacery. Ktokolwiek z ulicy, jak ma dowód osobisty, może zajść do nas i wziąć psa na spacer. Może zabrać zwierzę na adopcję tymczasową. Jest też ekipa trenerów szkolących psy. Wszystkie bez wyjątku są zabierane na plac i ćwiczą. Mamy również rzeszę wolontariuszy. Jestem bardzo dumna z tego miejsca. Przez całe lata walczyłam o to, żeby ludzie nie postrzegali schroniska jako miejsca bardzo smutnego, gdzie zwierzęta nie mają nadziei na lepszy los.    

    Zobacz również:

    Odważny kot
    Kot "nie działa"
    Tagi:
    kot, Kot Rademenes, Bydgoszcz, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz