Widgets Magazine
11:49 15 Wrzesień 2019
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ambasador RP w Rosji

Ambasador RP: Polska gotowa jest współpracować z FR ws. upamiętnienia 800 tys. żołnierzy

© Zdjęcie : Leonid Swiridow
Polska
Krótki link
4849
Subskrybuj nas na

Ambasador Polski w Moskwie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz o przyczynach demontażu pomnika Iwana Czerniachowskiego, o stworzeniu amerykańskiej bazy przeciwrakietowej na terytorium Polski, a także o szczątkach rozbitego pod Smoleńskiem samolotu prezydenta Polski.

— Jak ocenia Pani stosunki między Rosją i Polską?

— Dziś te stosunki, mówiąc szczerze, znajdują się w nie najlepszym stanie. Powiedziałabym, że mamy poważne prolemy dwustronne, jednak wszystkie te problemy są do rozwiązania.

Najważniejsze nasze problemy wychodzą poza ramy stosunków dwustronnych — to kwestia Krymu, sytuacji na wschodzie Ukrainy. To problemy między Rosją i Zachodem, Rosją i Unią Europejską, które są bardzo ważne dla Polski. Rozwiązanie tych problemów sprzyjałoby polepszeniu stosunków w planie dwustronnym.

—  Wspomniała Pani sytuację na Ukrainie. Czy Polska rozpatruje przeprowadzenie wyborów w proklamowanych republikach ŁRL i DRL w innym niż ogłoszony przez Kijów terminie jako naruszenie mińskich porozumień?

— My w 100% podzielamy stanowisko Unii Europejskiej, a także biorących udział w formacie normandzkim Niemiec i Francji: wybory powinny zostać przeprowadzone w tym samym czasie, co i na całej Ukrainie.

Mińskie porozumienia określają, że wybory powinny odbywać się na podstawie ukraińskiego prawodawstwa, a wszystkie kwestie powinny być zatwierdzone w ramach grupy kontaktowej. Jeśli wybory odbędą się w innym terminie, to oczywiście będzie to sprzeczne z mińskimi porozumieniami i postawi pod znakiem zapytania ich realizację. To byłby poważny krok wstecz.

— Czy Polska dopuszcza, że kwestia krymska może zostać zdjęta z agendy w bliskiej perspektywie?

— Tutaj także podzielamy stanowisko Unii Europejskiej. Uważamy przyłączenie Krymu do Rosji za absolutnie niezgodne z zasadami międzynarodowymi i zobowiązaniami Rosji, to nie zostało uznane ani przez Polskę, ani przez Unię Europejską.

— I nigdy nie zostanie uznane?

— Na dzień dzisiejszy nasze stanowisko jest jednoznaczne.

—  W ostatnim czasie w Moskwie i w Warszawie prowadzona jest dyskusja o sposobie interpretowania historii II wś. Między innymi, poważną reakcję wywołał demontaż w polskim mieście Pieniężno pomnika generała Iwana Czerniachowskiego. Pojawiły się informacje, że Polska może przekazać pomnik stronie rosyjskiej. Kiedy może dojść do tego przekazania?

— Kwestia zniesienia pomnika i późniejszego przekazania znajduje się w gestii władz lokalnych. Tutaj partnerzy ze strony rosyjskiej powinni kontaktować się bezpośrednio z miejscowymi władzami i ustalać to z nimi.

— A czy mogłaby Pani wyjaśnić przyczynę demontażu pomnika Czerniachowskiego? Czy tego domagał się naród polski? Czy była na ten temat dyskusja w społeczeństwie?

— Wdzięczna jestem, że padło to pytanie. Wydaje mi się, że po rosyjskiej stronie panuje niezrozumienie, dlaczego podjęto taką decyzję. Stanowisko państwa polskiego jest w tej kwestii następujące: po pierwsze, to nie jest żaden antyrosyjski gest.

Po drugie, Polska bardzo wyraźnie rozgranicza kwestię symbolicznych pomników, gdzie nikt nie jest pochowany i kwestię cmentarzy, gdzie spoczywają ludzie. Tych cmentarzy, na których pochowani są radzieccy żołnierze, jest wiele, około dwóch tysięcy. Są otoczone szacunkiem i znajdują się pod ochroną państwa polskiego.

Co dotyczy symbolicznych pomników, to jak już powiedziałam, znajdują się one w gestii władz lokalnych i tutaj decyzje podejmowane są na poziomie lokalnym. Wiele z tych pomników było postawionych w okresie PRL, a dziś są w Polsce kojarzone z władzą Związku Radzieckiego.

Czerniachowski walczył z nazizmem, tak jest odbierany w Rosji i to jest zrozumiałe. Ale miał także udział i był odpowiedzialny za areszt kilku tysięcy żołnierzy polskiej Armii Krajowej. W rezultacie część z nich zginęła, a część trafiła do obozów stalinowskich. I to jest historia o jednym i tym samym człowieku.

— Nie tak dawno temu pojawiło się oświadczenie polskiego MSZ, w którym mówi się, że Warszawa „z żalem podkreśla, że ani Związek Radziecki, ani strona rosyjska do tej pory nie wyraziły zainteresowania godnym upamiętnieniem 800 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej, zabitych przez nazistów podczas II wś i jeńców zabitych w latach 1941-1945 i pochowanych na terytorium dzisiejszej Polski. Cz mogłaby Pani wyjaśnić, co to za oświadczenie?

— To bardzo ważne pytanie. Mowa o 800 tysiącach żołnierzy radzieckich, którzy zginęli w niewoli niemieckiej na terytorium Polski. Ci ludzie, niestety, nigdy nie zostali należycie upamiętnieni. Nie ma cmentarzy, nie ma miejsc godnego pochówku. 800 tysięcy osób to wielka liczba, a my jesteśmy gotowi współpracować, aby tych 800 tysięcy osób także zostało godnie pochowanych na terytorium Polski.

Oczywiście, to wymaga odpowiedniej pracy i składaliśmy tę propozycję Rosji kilkukrotnie. Jesteśmy zdziwieni, że do tej pory nie było żadnej odpowiedzi.

— Szef rosyjskiej misji dyplomatycznej w Polsce w wywiadzie dla TVN24 powiedział, że w latach 30-ych XX wieku Polska wielokrotnie blokowała stworzenie koalicji antyhitlerowskiej. Potem ambasador Rosji w Polsce wyjasnił, że jego słowa o II wś zostały nieprawidłowo zinterpretowane. Można powiedzieć, że na tym konflikt się już zakończył?

— Słyszałam tę wypowiedź i ona fałszuje historię. Oświadczenie, że Armia Radziecka 17 września weszła na Zachodnią Ukrainę i Białoruś, nie ma żadnego związku z historią, ponieważ takich państw wtedy nie było: wtedy to była Polska. Armia Radziecka weszła do Polski zgodnie z aktem Ribbentrop-Mołotow i tajnym protokołem do niego, według którego Związek Radziecki i Niemcy podzieliły „strefy wpływów". W rezultacie kilkaset tysięcy polskich obywateli zostało wywiezionych, a ponad 20 tysięcy polskich obywateli zostało zabitych w ramach tzw. zbrodni katyńskiej. Takie są fakty.

Nie oskarżamy dzisiejszej Rosji. To są zbrodnie reżimu stalinowskiego. I próby zafałszowania historii wywołują w Polsce żal i niezrozumienie. Dlatego wypowiedź ambasadora została tak ostro skrytykowana. Jak rozumiem, na dzień dzisiejszy ten problem został już rozwiązany.

— Sejm Polski w piątek ratyfikował porozumienie techniczne o stworzeniu amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Radzikowie. Kiedy rozpocznie się budowa bazy? Czy nie ma obaw, że może to zaszkodzić stosunkom Polski i Rosji?

— Decyzja o tym, że te postanowienia będą realizowane zapadła już kilka lat temu. Grafik prac nie ma żadnego związku z dzisiejszą sytuacją i pozostaje ten sam — budowa bazy zostanie zakończona do 2018 roku. Nie będzie przyspieszenia, ani opóźnienia.

Strona polska podkreślała i podkreśla, że wszystko, co będzie realizowane w ramach tych porozumień, ma wyłącznie charakter obronny i nie zagraża żadnemu państwu trzeciemu, w tym również Rosji. A jak jest to przyjmowane przez stronę rosyjską, na to już Polska nie ma żadnego wpływu.

— Od katastrofy pod Smoleńskiem minęło pięć lat. Strona rosyjska, jak wiadomo, nalega na konieczności pozostawienia na razie szczątków samolotu w Federacji Rosyjskiej, ponieważ może pojawić się konieczność przeprowadzenia dodatkowych ekspertyz. Polska nadal domaga się przekazania szczątków rozbitego samolotu?

— Jednoznacznie tak. Pytanie, dlaczego przez ponad pięć lat po katastrofie samolotu, który dla narodu polskiego ma ogromne znaczenie symboliczne, jego szczątki nie zostały przekazane Polsce, wywołuje głębokie niezrozumienie w polskim społeczeństwie.

Wydaje mi się, że dla polsko-rosyjskich stosunków i dla odbioru Rosji w Polsce byłoby lepiej, gdyby ten samolot jak najszybciej znalazł się w Polsce. To jednoznaczne żądanie polskiej strony.

— Czy nie oczekuje się w najbliższej perspektywie wizyty przedstawicieli polskich władz w Rosji?

— Na dzień dzisiejszy istnieją kontakty międzyresortowe, kontakty na poziomie technicznym. Co dotyczy kontaktów na najwyższym szczeblu, to nie słyszałam, aby Rosja i Polska planowały coś takiego.

Zobacz również:

Polska ambasador została wezwana do MSZ w związku z demontażem pomnika Czerniachowskiego
Polska wzywa Rosję do aktywnej pomocy w sprawie uchodźców w Europie
Tagi:
wrak, cmentarz, samolot, pomnik, Wojna polsko-bolszewicka, wojna z pomnikami, II wojna światowa, Unia Europejska, Iwan Czerniachowski, Lech Kaczyński, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Siergiej Andriejew, Katyń, Smoleńsk, Krym, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz