21:10 22 Październik 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Wybory prezydenckie w Polsce, 4 lipca 2010

    Gruszki na wierzbie: wyborczy kocioł miejski

    © Sputnik. Igor Zarembo
    Polska
    Krótki link
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    252987410

    Przedwyborczy Szczecin, przygraniczne miasto wojewódzkie na północno-zachodnim krańcu Polski, przypomina kipiący garnek. Im więcej wyborczych „fajerwerków", tym większe zobojętnienie elektoratu, zmęczonego aferami, skandalami i nierealnymi obietnicami.

    Miesiąc przed wyborami parlamentarnymi — 18 redakcji z Polskiej Press Grupy wraz z Regionalnym Ośrodkiem Badania Opinii Publicznej „Dobra Opinia" — opublikowało sondaż wyborczy, wg którego w województwie zachodniopomorskim na PIS zagłosuje 33,9% wyborców, na PO — 25,8%, na partię Kukiza — 12,2%, na PSL — 8,6% i na SLD (Zjednoczoną Lewicę) — 6,0%  wyborców. Nie jest to wynik ostateczny, bo preferencje mieszkańców regionu ulegają ciągłej modyfikacji.

    Afera w kręgach lewicy z Grzegorzem Napieralskim (SLD) i jego przygarnięcie przez PO; wyrzucenie z PO Sławomira Preissa, senatora ze Stargardu, za to, że pozbawiony możliwości reelekcji (na rzecz wystawionego przez PO Napieralskiego), postanowił kandydować samodzielnie; próby PiS przeforsowania wbrew woli szczecinian budowy pomnika Lecha Kaczyńskiego; obrona przez katolickiego metropolitę szczecińsko-kamieńskiego abpa Andrzeja Dzięgę aresztowanych rolników za przekręty w przetargach ziemią — to wydarzenia, które w pewnym zakresie rzutują na decyzje wyborcze mieszkańców Szczecina.

    Obowiązujące w Polsce prawo, np. ograniczające pracę przedszkolanek też może być powodem preferencji wyborczych. Przedszkolankom nie wolno zmieniać dzieciom pielucho-majtek, gdy je zmoczą. Nie wolno, bo może dojść do…molestowania malucha. Trudno, by rodzic przedszkolaka zagłosował za tymi, co takie prawo stanowią.

    Im więcej wyborczych „fajerwerków", tym większe zobojętnienie elektoratu, zmęczonego aferami, skandalami i nierealnymi obietnicami.

    Krzysztof Żurawski, szczeciński dziennikarz z solidarnościowym rodowodem, mówi wręcz: „Nadchodzące wybory parlamentarne nie budzą we mnie emocji. Żadnych. (…) Wyczerpałem pokłady naiwności, które jak uważałem i wierzyłem w to nawet bardzo, są niewyczerpane. Nie ja jeden zresztą tkwię w tej głupocie. Naiwne myślenie jest też po drugiej stronie. Tzn. po stronie tych, którzy chcą być wybrani. Oto, po krótkiej analizie nazwisk i sloganów, dochodzę do wniosku, że niewiele się zmieniło od czasów transformacji systemowej. Nadal prym wiedzie rozdawnictwo, czyli obiecywanie gruszek na wierzbie. (…) I nie jest tu wcale ważne, że formacja czy osoba już dawno się skompromitowały. Istotna tu jest wiara, że ludzie zapomnieli i, że dadzą się znowu nabrać.  Natomiast, jeśli chodzi o prących na Wiejską, to zauważyłem, że potworzyły się nawet klany rodzinne. I to jak Polska długa i szeroka: od Tatr po Bałtyk i od Lublina po Szczecin. Rodzinne nazwiska w polityce to też rodzaj naiwnej wiary, że ludzie sobie pomyślą ot, tak po prostu: mama czy tata się "sprawdzili" to córka czy syn jest godnym i nie mniej rozumnym następcą".

    Red. Żurawski, który powołał się na przykład z pielucho-majtkami w przedszkolu deklaruje: „Jeśli o mnie chodzi, to pójdę na wybory i swój głos oddam pod jednym warunkiem: że znajdzie się formacja lub osoba, która zapewni mnie, iż zrobiła lub zrobi wszystko, co tylko w dwuizbowym parlamencie jest możliwe, aby znieść durne przepisy blokujące normalne życie".

    I dodaje jednoznacznie: „Mój głos ma ta formacja czy osoba, która sprawi, że poziom nieprzyjazności w państwie zostanie radykalnie obniżony i, że nie trzeba będzie po normalność emigrować do sąsiedniego Pasewalku".

    Pasewalk, to niewielkie miasteczko po drugiej, niemieckiej stronie Odry, gdzie szczecinianie chętnie się osiadają. Pół godziny jazdy autobusem lub pociągiem ze Szczecina do domu w Niemczech.

    Wojtek W., bliski kolega red. Żurawskiego wtrąca: „Naczytałeś się Heinricha Blohma, więc ugniata cię wszędobylski fałsz, zakłamanie i obłuda. Taki niby-chrześcijański sosik z para-patriotycznymi zrazikami, za którymi czai się zwykła, przaśna wiocha w rytm disco-polo. Znowu jesteśmy tam, gdzie Niemcy byli 50 lat wcześnie".

    Walonki z symbolami Rosji
    © Sputnik. Aleksej Daniczew
    Wojtek W. o kampanii wyborczej ma złe zdanie: „Mnie osobiście obrażają te wszystkie hasła, pomysły z Księżyca i zagrywki z winkla. (…) Wiem, że w każdy komunikat wpisany jest określony adresat. W powyższym przypadku tym domyślnym adresatem jest jakiś kompletny idiota, kretyn i imbecyl, którzy rzekomo nie wie, że jeśli władza coś daje, to wpierw musi wziąć, czyli weźmie od obywatela, żeby dać obywatelowi. (…) Wolałbym, żeby mi ktoś powiedział, że Polska się rozwija, ale nie ma prawie żadnych zasobów finansowych, więc nie można szaleć z rozdawnictwem, żeby mi obiecał, że będzie dość ciężko, ale damy radę, że przez 4 lata zrobimy, np. 5, ale nie 15, bo to nierealne. Ale nikt tak nie powie, bo realizm nie jest w wyborach promowany. A kto promuje? My — społeczeństwo".

    Elżbieta M-M, kobieta około pięćdziesiątki, prowadząca biznes, od lat związana ze szczecińską lewicą jest pełna rozterek. Ma podobny stosunek do wyborów, co red. Żurawski: „Nie wiem czy pójdę na te wybory. Ciągle te same twarze, które powtarzają od lat te same slogany, w które mało kto wierzy, jak zgrana płyta… No i ta afera z Napieralskim. Jeszcze się nie zdecydowałam…"

    Grzegorz Napieralski ze szczecińskim SLD związany jest od zarania. W gronie dawnych koleżanek i kolegów partyjnych, za intrygi partyjne — mocno potępiany, za transfery polityczne nazywany wprost — polityczną ulicznicą. Padają nazwiska samorządowców, prawników, ludzi oddanych lewicy i z realnym dorobkiem, których Napieralski „wykolegował" z szeregów SLD. „Przez niego lewica straciła wielu wartościowych ludzi, są to niepowetowane straty. Co to za partia, która niszczy sama siebie?!" — Pyta retorycznie p. Elżbieta. — Jak mam na nich teraz głosować?! Chyba będę musiała, wbrew sobie, by nie dopuścić PiS do rządzenia".

    Sławomir Preiss, obecnie senator niezależny, jest dobrej myśli, ma nadzieję, że uda mu się powtórzyć sukces wyborczy. „Wielu ludzi podchodzi do mnie i zapewnia o poparciu, wskazując, że decyzja o desygnowaniu Napieralskiego na moje miejsce była głupia. Nawet ludzie lewicy mi to mówią" — zapewnia. O Platformie Obywatelskiej, którą do niedawna reprezentował nie chce rozmawiać.

    Za to Arek Ch., trzydziestoletni kierowca i serwisant jednej z dużych firm handlowych w Szczecinie mówi o PO chętnie. — Wiem, że Platforma ma swoje za uszami, ale się sprawdziła. Trochę drażnią mnie te naloty Kopacz i rządu do Szczecina, to taka śmieszna „pokazówka", ale dużo jeżdżę po Polsce i widzę jak ta nasza Polska się zmienia na lepsze. Mamy nowe drogi i autostrady? Mamy, jeżdżę po nich codziennie. Ludzie się po wsiach i miasteczkach budują? Budują. Moja rodzina też się buduje. Moja firma mi się rozwija? Rozwija. Mam pracę i zarobek? Mam. Nie mogę narzekać, to nieuczciwe". Arek nie wie, jak „góra" firmy zagłosuje, ale personel techniczny, jak mówi o sobie i kolegach — jest murem za Platformą.

    Szeregi elektoratu PiS też stoją murem za swoimi kandydatami do parlamentu. Pani Alicja R. jest 76-letnią emerytką, aktywnie działającą w PIS i Radiu Maryja. Razem z mężem głosuje na PiS i pomaga w czasie kampanii wyborczej, w wyborach będzie mężem zaufania PiS. Ostatniej niedzieli p. Alicja rozdawała ulotki PiS pod kościołem przy ul. Przyjaciół Żołnierza, ale ksiądz wyprosił ją z przykościelnego placyku. „Po raz pierwszy, 8 lat temu, głosowałam na PO, bo wierzyłam w obietnice wyborcze — zdradza p. Alicja. — Bardzo się zawiodłam, bo okazało się, że partia oszukała. Doprowadziła do upadku wiele zakładów pracy, sprzedała tysiące hektarów naszej ziemi obcokrajowcom. Teraz będę głosowała na Prawo i Sprawiedliwość". Po chwili przyznaje, że w poprzednich wyborach też głosowała na PiS. Rządy PO, wg p. Alicji, doprowadziły to tego, że „zginęła nam wykształcona elita rządowa na czele z prezydentem", poseł Niesiołowski „prostackimi wypowiedziami obraża cały Naród", a w PO boi się PIS. Ma też swoje zdanie o ilości partii startujących w wyborach: „Prawdziwy Polak wie, że w jedności siła. Ogrom partii mówi nam, o co chodzi — o rozbicie Narodu. Palikot, Jakubas, Kukiz, Miller… Myślę, że tych partii jest 12, z tego na pewno cieszą się nasi wrogowie".

    Anna W. trzydziestoparoletnia nauczycielka w gimnazjum, jest nastawiona antyrządowo: „Ja tam będę głosować na ludzi Kukiza. Przynajmniej jeden normalny, który wygarnął prawdę tym nieudacznikom, złodziejom i komuchom. Program? A po cholerę mu program! Wystarczy, że pogoni to bractwo nierobów. Ma doradców to i będzie program". O PiS ma również nienajlepsze zdanie: „Nie znoszę dewotów, są po tej samej parafii, co komuchy i rząd. Tylko zadymy umieją robić, rządzić nie potrafią, już raz rządzili i co wyszło? G…o!" Ludowców z PSL traktuje z sympatycznym pobłażaniem, „mają szansę powalczyć o elektorat na wsiach, to niech walczą". Anna pochodzi z zachodniopomorskiej wsi, jest trzecim pokoleniem osadników z dawnych kresów wschodnich, jacy osiedlali się na Pomorzu Zachodnim. Po studiach została w Szczecinie, kupiła mieszkanie i założyła rodzinę.

    Obóz dla uchodźców w niemieckim mieście Hanau
    © AP Photo/ Boris Roessler
    Szczecinianie to polscy imigranci i ich potomkowie, którzy od II połowy 1945r. zaczęli przyjeżdżać tu z różnych stron Polski i świata, budując od zera nową społeczność miasta. Niewielu Niemców pozostało w Szczecinie po wojnie. Są mało sklerykalizowani, zaledwie ok. 25% z nich uczestniczy regularnie w katolickich nabożeństwach. Połowa nie ma wyższego wykształcenia, ale używają najbardziej poprawnego języka polskiego w całym kraju. Do tej pory reprezentowali raczej poglądy umiarkowanego politycznego środka i centrolewicowe. Jak teraz wyrażą swoje preferencje polityczne — okaże się przy urnach 25 października br.

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska
    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

    Zobacz również:

    Polska pomoc dla Donbasu: nie ma różnicy, kto udziela pomocy
    Polska zbiera pomoc humanitarną dla mieszkańców Donbasu
    NATO i Polska wywierały nacisk na Francję w kwestii „Mistrali”
    Tagi:
    Wybory parlamentarne-2015, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz