22:32 18 Październik 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Wybory parlamentarne-2015 w Polsce, kampania wyborcza w Bierzwniku

    Wiejskie wybory: liczy się konkretny człowiek

    © Zdjęcie: Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Polska
    Krótki link
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    191780210

    Ludzie na wsi są inni - nie głosują na żadne partie, nie reagują na ulotki, bilbordy i afisze. Tu partie się nie liczą, liczy się konkretny człowiek.

    „Ludzie na wsi są inni, niż ci z miasta, nie głosują na żadne partie, ale na osoby im znane" — mówi b. radny Ryszard K., przez kolejne cztery kadencje w gminie Bierzwnik. W Bierzwniku ludzie na ulotki, bilbordy i afisze — nie reagują. Ludzie na wsi nie lubią być lekceważeni.

    „Tak, to prawda, — przyznaje Adam Błaszczyk, wójt Bierzwnika. — Rozmawiałem o tym niedawno z wicewojewodą Ryszardem Mićko. Tu partie się nie liczą, liczy się konkretny człowiek, i jak dalece jest znany ludziom. Czy przyjeżdża do gminy, na wieś, czy rozmawia z mieszkańcami o ich sprawach. I to nie okazjonalnie, w czasie kampanii wyborczej, ale regularnie. To się, liczy, na takich głosują".

    Ryszard K. starannie myje ręce i zaprasza do domu. Przed chwilą karmił świnie w przydomowym chlewiku, gospodarzy na 90 ha, gdzie sieje głównie zboża i rzepak oraz rośliny strączkowe. Na płocie przed jego domem wisi transparent wyborczy wicewojewody zachodniopomorskiego Ryszarda Mićko, kandydującego z ramienia z PSL. „Wisi, bo pochodzi z Pełczyc, w naszym powiecie. I interesuje się rolnictwem. — informuje p. Ryszard. — My nie patrzymy czy jest on z PSL, czy innej partii, ale, że odwiedza region, często tu bywa, jest osobą we wsi znaną. Powiesiłem, by ludzie wiedzieli, gdzie jest na liście".

    Wybory parlamentarne w Polsce 2015
    © Zdjęcie: Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Wybory parlamentarne w Polsce 2015

    Wicewojewoda był na wsi 14 października, w Dzień Nauczyciela, na uroczystości nadania Zespołowi Szkolno-Przedszkolnemu imienia Dziedzictwa Cystersów Bierzwnickich, ale żadnej kampanii wyborczej nie prowadził. „Nawet na mszy nie został, zaraz po wręczeniu sztandaru, pojechał na dalsze nauczycielskie uroczystości do Koszalina" — przyznaje p. Ryszard.

    W Bierzwniku mało widać nadchodzące wybory. Koło urzędu gminy wiszą na płotach dwa niewielkie bilbordy — jeden wice-starościny z Choszczna, kandydatki PO, drugi z wizerunkiem premier Kopacz, reklamujący jej partię oraz nieco zniszczony plakat PIS-owca, taki sam jest na tablicy ogłoszeń koło ryneczku. Na płocie gospodarstwa koło dworca reklamuje się kandydat z partii Kukiza w mundurze strażackim. Na parterze urzędu gminy wywieszono oficjalne obwieszczenia dot. wyborów.

    „Wieś polityką mało się zajmuje" — przyznaje p. Ryszard. Miejscowi skupiają się na własnych lokalnych problemach. Ale mają swoje zdanie o kandydatach na parlamentarzystów: „Oni  lekceważą wieś, lekceważą chłopów, pokazują się tylko wtedy, gdy trzeba iść na głosowanie". W tym roku na tydzień przed wyborami, żaden z nich do Bierzwnika nie zawitał. Żadnego spotkania z wyborcami — nie zorganizowano.

    „Mamy wysyp  ulotek i transparentów, ale ani jednego żywego człowieka",  p. Ryszard pokazuje stertę „propagandy". „Ludzie na wsi lubią się zastanowić, pomyśleć, coś więcej wiedzieć o kandydacie. Tego kandydaci nie rozumieją zupełnie".

    Pani  Irena J., od niedawna emerytka, dodaje, mówiąc o wiejskim elektoracie: „często kierują się zawiścią, uprzedzeniami i osobistymi ansami, a potem tego żałują". Panią starościnę z Choszczna, ludzie znają, „nie jest dla nich obca i część na nią odda swoje głosy", kontynuuje p. Ryszard. Siostra p. Ireny — Iwona J-L, mieszkająca w Płoszkowie, wsi obok Bierzwnika, też podobnie ocenia sytuację; „Nie ważne, że jest PO, ważne jest, że często tu przyjeżdża, zna ludzi i oni ją znają".

    Obie panie i p. Ryszard żałują, że kandydaci do Sejmu i Senatu w czasie kampanii wyborczej omijają Bierzwnik z daleka. Bo chcieliby im wiele powiedzieć.

    „Weźmy na przykład problemy ze służbą zdrowia — mówi p. Ryszard. — Po 18-tej to można tutaj na wsi umrzeć". W Bierzwniku pracuje dwóch lekarzy rodzinnych na kontraktach NFZ, ale pracują do 18-tej. I do chorego w nagłym przypadku, po 18-tej trzeba wzywać pogotowie ratunkowe, z odległego o 25 km Choszczna. „300 m od mego domu mieszka lekarz, a ja muszę dzwonić po karetkę, bo on pomocy nie udzieli. Bo takie są przepisy. Czy to jest normalne?! Komu mam o tym powiedzieć, skoro żaden kandydat tu się nie zjawił?" O pracy lekarzy też ludzie nie mają dobrego zdania: „Trzeba żebrać o skierowanie na podstawowe badania laboratoryjne, — żali się p. Iwona. — Mój mąż jest na emeryturze, ma za duży cholesterol, musi, co jakiś czas robić badania krwi. A lekarka — że jak się dobrze czuje, to nie trzeba. I co ja mam zrobić?!"

    Wybory parlamentarne-2015 w Polsce, kampania wyborcza w Bierzwniku
    © Zdjęcie: Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Wybory parlamentarne-2015 w Polsce, kampania wyborcza w Bierzwniku

    Ludzi na wsi denerwuje brak pieniędzy w gminie. „Wszystko pochłania edukacja i pomoc społeczna" — przyznaje p. Ryszard, który jako radny wiele razy nad tym problemem w gminie dyskutował. Potwierdza to wójt Adam Błaszczyk. We wsi ponad 40-letnia sieć wodociągowo-kanalizacyjna wymaga pilnego remontu, a pieniędzy na to nie ma. Nie ma też w gminie ani jednego „Orlika", boiska piłkarskiego dla dzieci i młodzieży, lansowanego swego czasu przez Donalda Tuska. „Leżymy na pograniczu województw zachodniopomorskiego i lubuskiego, do Szczecina daleko, kto był bliżej i miał wejścia, ten pieniądze na Orliki dostał, my nie. A przecież trzeba młodzieży dać jakieś zajęcie, bo się rozpije i rozchuligani. Za mało jest pieniędzy na sport wiejski", — uważa p. Ryszard. Sen z oczy spędzają też miejscowym drogi gminne i powiatowe. Z tym jest poważny problem, bo to kapitałochłonne inwestycje, drogi od lat nie były remontowane, ale brak funduszy na remonty.

    I o tym wszystkim ludzie z Bierzwnika i okolic chcieliby porozmawiać z kandydatami do Sejmu i Senatu. Ale nie mogą, bo do Bierzwnika nie dojechali. „Pewnie zrobią nalot w ostatnim tygodniu przed wyborami, ale jak wtedy z nimi w takim pośpiechu rozmawiać?— Pyta retorycznie p. Ryszard, dodając, — I tak nic nie zapamiętają, to takie odwalanie roboty, pewnie i tak nie przyjadą…." Obie siostry, panie Irena i Iwona tylko kiwają głowami.

    Blisko 90-letni Zygfryd J. przyjechał do Bierzwnika zza Buga, zaraz po wojnie, tu poznał swoją żonę Marią, która przyjechała spod Wilna. Sam urodził się w Nalibokach, w obwodzie mińskim, na dzisiejszej Białorusi. Swego czasu pracował w wydziale rolnictwa Powiatowej Rady Narodowej w Choszcznie. Doskonale zna ludność gminy: „To skromni, pracowici ludzie, konkretni. Choć zbieranina, bo są tu Ukraińcy, ludzie spod Poznania, Polacy, tacy jak my pochodzący ze wsi dzisiejszej Litwy czy Białorusi — to zawsze łączyła nas wspólna troska o to miejsce, w które zagnała nas wojenna zawierucha. Tej troski uczyliśmy nasze dzieci, które nam się tu rodziły. A teraz one uczą swoje dzieci…"

    Baczny obserwator, troskę mieszkańców Bierzwnika o swoją małą ojczyzną, dostrzeże dosyć szybko. Zadbane obejścia, schludne uliczki. Odnowiony zespół szkolno-przedszkolny, budynki urzędu gminy, przychodni, nadleśnictwa. Nowe chodniki, nasadzona i zadbana zieleń w przestrzeni publicznej, nowo wybudowane siłami ludności gminy kąpielisko wiejskie w Ostromęcku, nowe pomosty i wiejska plaża nad jeziorem w Bierzwniku. Wyliczać można długo. Tym bardziej, zdaniem p. Zygfryda, boli tutejszych ludzi lekceważący stosunek władzy. „Kandydaci do parlamentu nie robią nikomu łaski. To my mamy ich wybrać. Ale skorą są tacy wredni wobec nas, to niech się nie dziwią, że mało kto będzie na nich głosował".

    W wyborach prezydenckich frekwencja w gminie wyniosła poniżej 50%, teraz nikt nie spodziewa się większej, „raczej może być mniej" szacuje p. Ryszard. „W niektórych obwodach w poprzednich wyborach mieliśmy ok. 30% frekwencji" — dodaje p. Iwona, która w tym roku będzie członkiem jednej z komisji obwodowych w gminie. „Ludzie mówią, że nie idą na wybory — przyznaje, p. Ryszard, — bo i tak się nic nie zmieni. Tylko program partii, która wygra wybory, będzie realizowany. To bez sensu."

    Średniowieczna, pocysterska gminna Bierzwnik leży w województwie zachodniopomorskim, 26 km od powiatowego Choszczna, przy trasie kolejowej Poznań — Szczecin i drodze wojewódzkiej nr 160.

    Należy do niej: 16 wsi z sołectwami, dwie osady, 19 kolonii, jeden przysiółek, cztery leśniczówki i jedna gajówka, w których mieszka 4870 ludzi, z czego prawo głosu ma 3960 osób, będą głosować w trzech obwodach wyborczych.

    Rosyjska platforma wiertnicza „Prirazlomnaja”
    © Sputnik. Aleksej Daniczew
    Gmina jest leśno-rolnicza, z przewagą terenów leśnych (53%),  z dwoma rezerwatami przyrody: florystycznym („Wyspa na Jeziorze Bierzwnik") i faunistyczny — („Łasko"). Grunty rolnicze zajmują 36% powierzchni gminy. Opactwo cysterskie powstało tu w XIII w., które w 1539 r. sekularyzowano. W Bierzwniku (niem. Marienwalde) zachował się zespół pocysterski — cześć gotyckiego kościoła (prezbiterium), południowe i wschodnie skrzydło klasztoru z XV w., gdzie jest obecnie plebania, ruiny browaru i spichlerza. Przez wieki, do 1945 r. gmina z Bierzwnikiem należały do państwa niemieckiego.

    Wieś jest malowniczo położona nad jeziorem Kuchta, w pobliżu jezior Myśliwskiego i Bierzwnik na Pojezierzu Drawskim. Mieszka w niej ok. 1.200 mieszkańców.

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska
    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

    Zobacz również:

    Wybory parlamentarne odbędą się w Polsce 25 października
    Wybory Prezydenta RP: Nie mam na kogo głosować!
    Tagi:
    Wybory parlamentarne-2015, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz