13:14 24 Październik 2017
Warszawa+ 6°C
Moskwa+ 0°C
Na żywo
    Święto wyszywanki w Kijowie (2014 r.)

    Kresy Wschodnie: ostateczne rozliczenie już niedługo

    © Sputnik. Aleksandr Maksymenko
    Polska
    Krótki link
    Leonid Sigan
    4755061259

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z Konradem Rękasem, wiceprezesem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych o roszczeniach majątkowych rodzin, pochodzących z przedwojennych wschodnich województw Polski.

    — Panie redaktorze, sprawa wobec obecnych władz Ukrainy odnośnie restytucji mienia mieszkańców wschodnich województw, a zwłaszcza Wołyniaków, jest nadal aktualna. Pan jest dobrze zorientowany w stanie ich roszczeń. Ile jest tych spraw i w jakim stanie jest to powództwo?

    — Przede wszystkim chciałbym, zaznaczyć, że zakres, jak się okazało, zainteresowań osób, które są gotowe wyjść na drogę prawną w kwestii restytucji mienia jest o wiele szerszy niż Wołyń i przedwojenne Kresy II Rzeczpospolitej.

    Pierwsze dwie sprawy, które trafią do sądów ukraińskich, jeszcze być może w tym miesiącu, to jedna sprawa rzeczywiście z Wołynia pana Zdzisława Koguciuka. Druga sprawa będzie ciekawsza jako precedens. To sprawa pani Anny Filipowicz, która odbędzie się przed sądem w Kijowie i dotyczy odebrania majątków już po rewolucji październikowej, po wojnie domowej z lat 1918-20 na Ukrainie. Również w tym zakresie powództwa będą kierowane.

    Obecnie mówimy o około 600 sprawach, które trafią przed sądy ukraińskie jeszcze w tym roku. Kolejne 1200 myślę, że trafi na początku roku następnego. I dalej będziemy działać sukcesywnie. W tej chwili Powiernictwo Kresowe prowadzi serię spotkań informacyjnych w całym kraju. Jesteśmy po takich spotkaniach między innymi w Przemyślu, Wrocławiu. Czekają nas kolejne w Krakowie, Szczecinie, Warszawie. Na każdym z tych spotkań zgłaszają się do nas osoby, które wypełniają formularze, przedstawiają kopie dokumentów, podpisują pełnomocnictwa do działania w ich imieniu. Zgłaszają swoje roszczenia. One są następnie weryfikowane, potwierdzane, sprawdzane w archiwach ukraińskich. Na tej podstawie są konstruowane pozwy. Część spośród pierwszych pozwów będzie miała charakter odszkodowawczy, chodzi w nich o rekompensaty. Ale część z nich to będą pozwy o zwrot mienia w naturze, o oddanie nieruchomości, które były i są własnością polską, w ręce prawowitych właścicieli.

    — Pan na co dzień zajmuje się tym problemem. Spotyka się z konkretnymi ludźmi, którzy domagają się zwrotu mienia swoich rodzin. Proszę o kilka konkretnych przykładów.

    — Właśnie wspomniałem dwa przypadki, od których chcemy zacząć. Są one szczególnie dobrze przygotowane. One pokazują zróżnicowanie losów dawnych właścicieli.

    Pan Zdzisław Koguciuk to działacz kresowy z Lubelszczyzny, ziemi chełmskiej. Osoba, która czynnie stara się dbać o pamiątki polskie na Wołyniu, sam, bowiem, stamtąd pochodzi. Stamtąd uciekł przed rzezią wołyńską. Chce on obecnie uzyskać równowartości działek po swoim ojcu, jako jego bezpośredni i jedyny spadkobierca. Chodzi o około cztery hektary wraz z zabudowaniami na terenie Wołynia.

    Jego sprawa trafi wobec tego przed sąd obwodowy w Łucku, gdzie przedstawi dokumenty potwierdzające swoje wejście w spadek. Nie będzie musiał tego robić przed sądem ukraińskim. Tam nastąpi pierwszy tryb prawny, a mianowicie kwestia uznania, wprowadzenia właściciela w prawo własności i kolejne służące przewłaszczeniu tych nieruchomości tych działek, o których mówimy.

    Drugi przypadek pokazuje, że Kresowianie walczą o swoje majątki, nie tylko te odebrane po 1944-45 roku, ale także te utracone po roku 1917, bo cała Ukraina stowarzyszyła się z krajami Unii Europejskiej, a więc uznawana jest własność polska poza tą przedwojenną granicą Rzeczpospolitej. Takim właśnie przypadkiem jest sprawa pani Hanny Filipowicz, spadkobierczyni majątku po swoich dziadkach. To między innymi kamienica w Kijowie i dawne kopalnie, znajdujące się na terenie dawnego zagłębia charkowskiego. Oczywiście w tym przypadku mówimy o ubieganiu się o odszkodowanie, o rekompensatę finansową. Sprawa jest bardzo dobrze przygotowana. Dziadkowie pani Filipowicz wyjechali z Ukrainy z dokumentami, które jednoznacznie potwierdzają, że oni byli właścicielami, a więc ich spadkobiercy są nadal właścicielami tych majątków. Ten stan został sprawdzony. Nie nastąpiło przewłaszczenie na gruncie żadnych innych przepisów, a więc pani Filipowicz ma pełne podstawy, aby uzyskać rekompensatę o wartościach, no muszę powiedzieć, z pewnością wielomilionowych.

    To są tylko dwa z kilkuset przykładów, które pokazują, że mówimy o konkretnych sumach o konkretnych osobach, konkretnych przypadkach. Powtórzę jeszcze raz, sięgamy dużo dalej na Wschód niż tylko do Zbrucza, bo sięgamy praktycznie aż po sam Kijów. Taką możliwość stworzyło stowarzyszenie Ukrainy z Unią Europejską, taką możliwość stworzyli prezydent Poroszenko i premier Jaceniuk polskim właścicielom, i nie tylko, aby ubiegali się o majątki. My teraz z tego korzystamy.

    — Jaki jest stosunek władz Ukrainy do problemu restytucji. A jeśli spotka się z odmową w ukraińskich sądach, jakie są dalsze czynności?

    — Stosunek władz ukraińskich możemy określić dwojako. Z jednej strony obserwujemy i monitorujemy stopniowe utrudnienia, stopniowe zamykanie się archiwów na Ukrainie, do niedawna bardzo uczęszczanych przez samych Ukraińców. Oni szukali tam śladów, które pozwalałby im ubiegać się o kartę Polaka. Teraz nagle okazuje się, że w archiwach są różnego typu remonty, remanenty, kwerendy właśnie dotyczące dokumentów własnościowych. Chciałbym rozwiać płonne nadzieje władz ukraińskich. Te dokumenty, o których mówimy już dawno zostały przejrzane i przygotowane. Więc niszczenie czy ukrywanie dowodów nie będzie miało żadnego wpływu na postępowanie, zwłaszcza przed sądami europejskimi. Po pierwszym etapie przemilczania w propagandzie ukraińskiej obserwuję stwierdzenia, które nie mają racji bytu — rzekomo Polacy otrzymali już odszkodowania zaraz po wojnie. Jest to nieprawda. Miesza się porządek prywatno-prawny z publiczno-prawnym.

    Mówi się, że granica została przesunięta na korzyść Polski po wojnie, a więc nie może być mowy o rekompensatach. To są dwa różne stany prawne. Czym innym jest publiczno-prawna zmiana granic zadecydowana przez mocarstwa w Poczdamie i Jałcie. Czym innym jest kwestia prywatnej własności osób fizycznych i prawnych, która nie została zmieniona i nie ma z tym żadnego związku. Polacy nie otrzymali żadnych rekompensat. Władze ukraińskie okłamują swoich obywateli, mówiąc, że ta kwestia jest zamknięta. Co więcej, władze ukraińskie starają się ukryć prawdziwą treść porozumień zawartych ze wspólnotami europejskimi. Ja przypominam zawsze, że o ile prezydent Janukowicz zastrzegł, że nawet po stowarzyszeniu czy wstąpieniu do Unii Europejskiej przez jakiś czas własność ziemska na Ukrainie będzie mogła być w rękach tylko obywateli ukraińskich.

    Z kolei prezydent Poroszenko wycofał się z tego zastrzeżenia, a więc nie istnieje żadna formalna, prawna podstawa, aby utrudnić, czy uniemożliwić obywatelom innych krajów uzyskiwanie bezpośrednio własności na Ukrainie, czy w tym przypadku potwierdzania własności. Ta restytucja zajdzie, dlatego że na to zgodziły się władze w Kijowie. Teraz, jeśli nawet będą się opierać, to będą to czyniły pozaprawnie i sabotując swój własny akt Umowy Stowarzyszeniowej ze wspólnotami europejskimi. Nic im to nie pomoże, bo wyższą instancją będzie dla nich zawsze Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

    Zobacz również:

    5 punktów od Henry'ego Kissingera: dlaczego katastrofa jądrowa jest nieuchronna
    Dziennikarze rosyjskiego kanału LifeNews odwiedzili otoczone przez PI miasto
    Stratfor: nie będzie zbliżenia między Rosją a USA
    Tagi:
    Unia Europejska, Arsenij Jaceniuk, Petro Poroszenko, Konrad Rękas, Ukraina, Kresy, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz