02:09 24 Październik 2017
Warszawa+ 6°C
Moskwa-1°C
Na żywo
    Jarosław Kaczynski i Beata Szydło, 9 listopada 2015, Warszawa

    „Megamocny rząd" z proamerykańskimi jastrzębiami w swoim składzie

    © AFP 2017/ Janek Skarzynski
    Polska
    Krótki link
    Leonid Sigan
    181280472

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z doktorem Mateuszem Piskorskim, przewodniczącym Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych o zaproponowanym przez PiS składzie rządu Polski.

     — Znamy ewentualny skład drużyny pani premier Beaty Szydło. Miały być nowe twarze, które Prawo i Sprawiedliwość zapowiadała w czasie kampanii wyborczej. I co zobaczyliśmy?

    — Zobaczyliśmy przede wszystkim grupę ludzi, którzy są całkowicie podporządkowani Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ludzi, którzy w rzeczywistości będą wykonywali polecenia prezesa PiS-u. Te osoby z całą pewnością nie będą realizowały wizji polityki innej, niż ta, która będzie rodziła się w głowie przywódcy ich partii politycznej, który jest faktycznie „nadpremierem".

    Beata Szydło
    © AFP 2017/ Janek Skarzynski
    Faktycznie on ten rząd będzie w pełni kontrolował. Każdy polityk, który będzie wykazywać jakąś nawet minimalną choćby niezależność, łącznie z Beatą Szydło na stanowisku premiera, będzie niezwłocznie przez Jarosława Kaczyńskiego wymieniony. Myślę, że większość tych polityków zdaje sobie sprawę z braku swojej samodzielności, w związku z tym będą w trosce o zachowanie swoich stanowisk raczej narzędziami Jarosława Kaczyńskiego. To widać wyraźnie.

    Poza tym, widzimy w rządzie, zaproponowanym przez Kaczyńskiego i Szydło ludzi, którzy mają dość ciemną kartę w najnowszej historii Polski. To na przykład Mariusz Kamiński, który ma zostać szefem koordynatorem służb specjalnych w Polsce, a który został w ubiegłym roku skazany przez sąd na wyrok trzech lat więzienia w związku z tym, że nadużywał służb specjalnych do zwalczania opozycji politycznej, wtedy, gdy PiS znajdowało się już u władzy w latach 2005-2007.

    Mamy do czynienia z całym szeregiem innych polityków, których jedyną cechą jest bezgraniczną lojalność wobec Jarosława Kaczyńskiego. Będzie to oczywiście skutkowało wewnętrznymi napięciami w Polsce. Cały szereg środowisk, grup społecznych oczekuje podjęcia przez nowy rząd PiS-u różnego rodzaju pokazowych działań, które mają wykazać, że to ugrupowanie nie jest w stanie spełnić swoich obietnic wyborczych w dziedzinie polityki społecznej, ale walczy z korupcją, tzw. układami. Więcej będzie igrzysk, a mniej będzie rzeczowej polityki realizacji tego programu, na który zagłosowali wyborcy partii Prawo i Sprawiedliwość.

     — Powołam się na słowa Krzysztofa Szczerskiego, ministra w kancelarii prezydenta Dudy. Powiedział on: "…mamy megamocny rząd, patriota na czele Ministerstwa Obrony Narodowej". A dzisiejszy „Wall Street Journal" tak go określił: " Proamerykańskie jastrzębie w rządzie Szydło". Przecież mają rację?

    — Bez wątpienia większość członków rządu Prawa i Sprawiedliwości, którzy odpowiadają w jakimś stopniu za politykę zagraniczną, to są politycy skrajnie proamerykańscy. To politycy, którzy krytykują prezydenta Stanów Zjednoczonych za zbyt miękką, ich zdaniem, politykę. Krytykują Baracka Obamę. Bliżej im z pewnością do neokonserwatystów, do jastrzębi wśród amerykańskich republikanów. Jeszcze nie tak dawno zafascynowani byli polityką Georga W. Busha.

    Wielu z nich, znajdując się wtedy na stanowiskach rządowych, podkreślało to, że Stany Zjednoczone są jedynym i prawdziwym strategicznym sojusznikiem Polski. W związku z tym, możemy się spodziewać zwiększenia intensywności zabiegów polskiego rządu o stacjonowanie wojsk amerykańskich na terytorium Polski. Z tego był niegdyś znany nowy minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

    Natomiast wspomniany Antoni Maciarewicz nie będzie poważnie traktowany ani w Stanach Zjednoczonych ani w innych krajach NATO z jednej prostej przyczyny, że głoszone przez niego teorie, dotyczące katastrofy prezydenckiego TU 154 w Smoleńsku w 2010 roku, są teoriami o charakterze „konspirologicznym". Są to teorie spiskowe, które nie są przyjmowane poważnie nawet w neokonserwatywnych kręgach w Stanach Zjednoczonych. Można tylko ubolewać, że postać nowego ministra Obrony Narodowej będzie budziła uśmiech politowania u większości partnerów Polski, w tym również innych członków NATO.

     — Ewentualny minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski nadal uważa, że klucze do polepszenia relacji z Rosją w tej chwili leżą w Moskwie. Jednak widocznie dziś już te klucze nie pasują do polskich drzwi? Więc, jaką przyszłość na tym polu rokuje nam pan minister?

    — Pan minister Waszczykowski, co prawda, ma za sobą doświadczenie dyplomatyczne, był przez trzy lata ambasadorem Polski w Iranie, a wcześniej pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Nie jest jednak człowiekiem, który używa języka i sformułowań dyplomatycznych.

    W moim przekonaniu jego retoryka, jego wypowiedzi będą relacje polsko-rosyjskie niby nie zaogniały, ale i nie budowały konstruktywnej płaszczyzny dialogu, biorąc pod uwagę choćby to, już wczoraj po uzyskaniu partyjnej nominacji na stanowisko ministra Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski opowiadał o Rosji jako o kraju imperialistycznym, że stanowi ona geopolityczne zagrożenie dla Polski i całego Zachodu. I ten język konfrontacji w wypowiedziach ministra będzie cały czas obecny. Wielu polskich polityków, nawet z prawej strony sceny politycznej, uznaje Witolda Waszczykowskiego za skrajnego zwolennika idei i opcji atlantyckiej w polskiej polityce zagranicznej, czyli jednego z najbardziej skrajnych zwolenników prowadzenia polityki wymierzonej przeciwko Rosji i liczącej na wsparcie Stanów Zjednoczonych.

    Jednocześnie minister Waszczykowki, poza tym konfliktowaniem, poza tą retoryką konfrontacyjną, używaną w stosunku do Rosji, będzie prawdopodobnie budził podobne kontrowersje u europejskich partnerów Polski, w pierwszym rzędzie Niemiec, których rząd pozwolił sobie skrytykować zanim jeszcze został ministrem.

     — Jeszcze jeden ważny temat. Zamieszanie wokół tego, kto ma reprezentować Polskę na spotkaniu unijnych przywódców na Malcie trwa. Reprezentant Polski nie jest znany. Czy to nowa odsłona wojny polsko-polskiej, jeśli o takiej w ogóle można mówić?

    — Tak sądzę. Dwie największe partie polityczne Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska wielokrotnie dowodziły tego, że bardziej niż realizacja interesu Polski, niż dbałość się o wizerunek Polski, te partie interesuje organizowanie politycznego spektaklu. To jest taki kolejny polityczny spektakl, polityczne przeciąganie liny między nimi, a tymczasem podczas zbliżających się szczytów Unii Europejskiej obecność Polski jest na tyle ważna, że wszelkie spory o charakterze międzypartyjnym powinny być odłożone na bok. Tym bardziej, że nie mamy żadnej kampanii wyborczej. To pokazuje wyraźnie, że ani jedno ani drugie z tych środowisk nie jest skłonne do dialogu nawet w sprawach najistotniejszych z punktu widzenia państwa.

    Tym samym Polska po raz kolejny zostaje przez te środowiska polityczne narażona na pewne uśmiechy niedowierzania i pobłażliwości ze strony innych przedstawicieli UE, a głosu Polski w najbliższym czasie w Unii zabraknie. A jak się pojawi, to będzie głos słabszy, niż mógłby być, niż to wynika z potencjału demograficznego i gospodarczego Polski.

    Zobacz również:

    PiS przedstawił skład rządu
    Nowy skład polskiego rządu w zwierciadle rosyjskich mediów
    Rząd na front
    Tagi:
    Witold Waszczykowski, Antoni Maciarewicz, Mariusz Kamiński, Jarosław Kaczyński, Beata Szydło
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz