23:26 16 Grudzień 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa+ 7°C
Na żywo
    Były premier Jarosław Kaczyński po zwycięstwie w wyborach w Polsce

    Wizyta Ziółkowskiego: odejście od „paradygmatu zemsty”

    © AP Photo/ Czarek Sokolowski
    Polska
    Krótki link
    Dmitrij Babicz
    20771

    22 stycznia Moskwę odwiedzi wiceminister spraw zagranicznych Polski Marek Ziółkowski – ma się spotkać z rosyjskim kolegą Władimirem Titowem.

    Ani o szczycie, ani o spotkaniu na „ministerskim" szczeblu mowy nie ma, a w czasie „pokoju" tego typu wizyta byłaby traktowana jako dyżurna i małoznacząca. Ale chodzi o to, że czasy w polsko-rosyjskich stosunkach wcale nie są pokojowe.    

    Stosunki pomiędzy Moskwą i Warszawą były w stanie swobodnego upadku, poczynając od pierwszych stadiów kijowskiego majdanu (popartego przez Warszawę i potępionego przez Moskwę). Polska strona poczynając od 2014 roku zredukowała wzajemne kontakty do minimum, odwołała wzajemny Rok Kultury w obu państwach. Rosja, choć nie odpowiadała atakami o takiej sile (rosyjskie Ministerstwo Kultury rok polskiej kultury w Rosji jednak przeprowadziło), to także zaostrzyła retorykę pod adresem Polski. A po zwycięstwie w Polsce na niedawnych wyborach partii Prawo i Sprawiedliwość, mała społeczność fanów polsko-rosyjskich związków zastygła w pełnym obaw wyczekiwaniu. Przecież nowy minister spraw zagranicznychWitold Waszczykowski jeszcze do swojej nominacji mówił, że rosyjskich obywateli należałoby „ukarać” za działania Moskwy na Ukrainie, pan minister nawet poddał w wątpliwość to, czy warto zapraszać do Unii Europejskiej rosyjskich studentów i sportowców.

    Zresztą, w Rosji są ludzie, którzy tradycyjnie już są optymistyczni wobec „Polski Kaczyńskich". Szef fundacji „Russkij Mir" Wiaczesław Nikonow jeszcze w czasie pierwszego sięgnięcia po władzę bliźniaków Kaczyńskich w 2005 roku zauważał, że „Jarosław Kaczyński nie musi udowadniać swojego patriotyzmu", dlatego też stosunki mogą się poprawić.

    W pierwszej kadencji PiS te nadzieje się nie sprawdziły: w latach 2005-2007 stosunki między obydwoma państwami były praktycznie zamrożone, nie doszło do ani jednej wizyty oficjalnej.

    Oczywiste jest,że w zdarzających się coraz cześciej „okresach lodowcowych" w polsko-rosyjskich stosunkach winni są nie dyplomaci. Sam Marek Ziółkowski to doświadczony dyplomata, nie cechujący się rusofobskimi kompleksami. W każdym razie, podczas swojego przebywania na stanowisku ambasadora Polski na Ukrainie po 2000 roku Ziółkowski odwiedzał bez problemu jakoby „reakcyjny" rosyjskojęzyczny Donbas.

    Ale polityka zagraniczna jakiegokolwiek państwa to jednak pochodna polityki krajowej, ideologii tych czy innych władz. Polską od 1989 roku włada praktycznie ten sam reżim, którego podstawą są działacze związku zawodowego Solidarność. Ideologię tych władz można sformułować krótko: „Precz z komuną!" O tym pisze polski publicysta Bronisław Łagowski w „Przeglądzie".

    W rozstawaniu z przeszłością nie byłoby nic złego, jeśli by emocjonalnym Polakom pod gęstym sosem „walki z komuną" „postsolidarnościowi" politycy nie podawali rzeczy o wiele groźniejszych i niesprawiedliwych. Oto jak one brzmią w rzeczywistości: „Precz z Rosją! Przeciwko Rosji — choćby z samym diabłem! Łap agentów Rosji w Polsce!"

    Ta ideologia jest niszcząca nie tylko dla Rosji, ale i dla samej Polski. Zgodnie z hasłem „Przeciwko Rosji — choćby z samym diabłem!" Warszawa mocno związała się z władzami banderowskimi w Kijowie. Zajmując się poszukiwaniami agentów Rosji w polskim biznesie i polityce od lat 90-ych Polacy stworzyli atmosferę podejrzliwości i nietolerancji we własnej polityce, gdzie w dobrym tonie jest nazywać politycznych oponentów w Sejmie zwolennikami Putina.

    W takiej sytuacji polskim dyplomatom bardzo trudno jest konstruktywnie pracować na rosyjskim odcinku. Łatwo paść ofiarą oskarżenia  o „zdradę narodową”. I ta sytuacja utrzymuje się i przy „liberałach” z PO, i przy „konserwatystach” z PiS.

    Na szczęście, w rosyjskim MSZ panuje zrozumienie dla problemów polskich kolegów i staranie, aby wyjść im naprzeciw. Na przykład, rosyjski minister Ławrow do ostatka zachowywał dobre stosunki z byłym ministrem Radosławem Sikorskim, a Władimir Putin ze wszystkich sił starał się kolegować z były premierem Donaldem Tuskiem. Ale pełnego zaufania z „postsolidarnościowym" obozem z powodu jego ideologii być nie może.

    Zatem klucz do polepszenia stosunków nie leży w Moskwie, jak lubi powtarzać minister Witold Waszczykowski. Kluczem jest zmiana „kursu na zemstę", który obrała polska polityka poczynając od 1989 roku.

    Jak pokazały liczne wydarzenia, ten kurs na zemstę jest nie tylko niebezpieczny, on jest wręcz zgubny.

    Dmitrij Babicz, rosyjski publicysta, Moskwa.

    Poglądy wyrażone w danym artykule wyrażają punkt widzenia autora i mogą nie zgadzać się ze stanowiskiem redakcji. 

    Zobacz również:

    Business Insider: Polska doprowadza do szaleństwa władze UE
    Stratfor: za 10 lat Polska silniejsza i bardziej wpływowa niż Niemcy
    Polska: BOR nie będzie już ochraniało Tuska
    Tagi:
    stosunki polsko-rosyjskie, Dmitrij Babicz, Władimir Titow, Marek Ziółkowski, Witold Waszczykowski, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz