11:55 31 Październik 2020
Polska
Krótki link
Autor
8280
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta rozgłośni Sputnik z doktorem Mateuszem Piskorskim o Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa i wypowiedziach na niej Andrzeja Dudy.

-W bawarskiej stolicy zakończyła się doroczna Konferencja Bezpieczeństwa. Na co Pan, jako ekspert dziedzinie geopolityki, zwrócił szczególną uwagę?

— Z całą pewnością na wystąpienie premiera Dmitrija Miedwiediewa, który w sposób dość jednoznaczny i klarowny udowodnił, że Rosja nie jest zainteresowana w przedłużaniu i pogłębianiu obecnej konfrontacji z Zachodem. Według jego słów, Rosja będzie twardo stała na gruncie obrony swoich strategicznych interesów, związanych z jej bezpieczeństwem narodowym.

Druga sprawa, na którą zwróciłem uwagę, to bardzo zróżnicowana odpowiedź polityków europejskich na to wystąpienie. Wszyscy na różne sposoby je interpretowali. Część z nich, jak na przykład politycy niemieccy, w tym minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier, mówili o tym, że dużo racji jest w przestrogach rosyjskiego premiera. A część z nich, jak prezydent Andrzej Duda, wyciągnęli zupełnie przeciwne wnioski, nawet deformując wypowiedź Dmitrija Miedwiediewa i odnosząc się do niej w sposób wybiórczy, oderwany od kontekstu.

-Udział w Monachijskiej Konferencji prezydenta Andrzeja Dudy jest rzeczą naturalną. Ale jego wypowiedzi, mało tego, że wywołały kontrowersje, są wręcz krytykowane. Oto przykład: „W polityce trzeba unikać, mocnych określeń. Ale oczywiście sytuacja jest bardzo trudna". Tak Aleksander Kwaśniewski odniósł się do słów Andrzeja Dudy, który zarzucił Rosji praktyki rodem z zimnej wojny. „Nie może być zwiększenia bezpieczeństwa Europy Wschodniej przy jednoczesnym pogarszaniu się stosunków na linii NATO-Rosja". Czy podziela Pan ten pogląd?

— Bez wątpienia tak. Ja chcę zwrócić uwagę na to, że kuriozalnie pan prezydent Andrzej Duda wypowiedział się na temat działań międzynarodowych Rosji. Przypomnę, że do tej pory bardzo trudno jest zrozumieć komentatorom i ekspertom ten fakt, że pan prezydent Andrzej Duda w oskarżającym tonie krytykował Rosję za zwalczanie Państwa Islamskiego na Bliskim Wschodzie. W tym kontekście należałoby stwierdzić, że pan prezydent Duda uznaje Państwo Islamskie za mniejsze zagrożenie niż Federacja Rosyjska. Trzeba byłoby zastanowić się, czy pan prezydent Duda nie popiera takimi wypowiedziami wręcz Państwa Islamskiego i fundamentalistów islamskich na Bliskim Wschodzie.

Stąd uznaję, tę wypowiedź za całkowicie kuriozalną. Oczywiście, co do samego stylu i tonu wypowiedzi pan prezydent Aleksander Kwaśniewski ma rację. Takie słowa, taki ton i taki styl wypowiedzi nie przystoi prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej. Nie przystoi prezydentowi kraju europejskiego. Stąd, jak sądzę, ogromne rozczarowanie polskich komentatorów, dziennikarzy, publicystów i przekonanie o tym, że pan prezydenta Duda nie powinien zajmować się polityką zagraniczną, bo nie ma ku temu stosownych kompetencji. Jest w tej dziedzinie dyletantem. Trzeba to powiedzieć otwarcie. A jego nieprzemyślane wypowiedzi mogą tylko i wyłącznie skazać Polskę na śmieszność na arenie międzynarodowej.

Wypowiedź prezydenta Dudy była skrytykowana również przez bardzo wielu partnerów zachodnich. A zatem, mamy klasyczny przykład całkowitej niekompetencji w dziedzinie spraw międzynarodowych, niepotrzebnego zaogniania sytuacji i zastąpienia dyskusji, która się powinna odbywać na forum konferencji monachijskiej, oskarżeniami, nie mającymi żadnych uzasadnień.

Zobacz również:

Co osiągnął Andrzej Duda na paryskich salonach?
Syria. Monachium. Dyplomatyczny przełom.
Tagi:
Andrzej Duda, Monachium, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz