17:19 25 Wrzesień 2017
Warszawa+ 15°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Poród przez cesarskie cięcie, Szpital # 4 w Kaliningradzie

    Życie po śmierci

    © Sputnik. Igor Zarembo
    Polska
    Krótki link
    Jekaterina Biespałowa
    71328338

    We Wrocławiu na świat przyszło dziecko, którego mama nie żyła od 55 dni.

    Do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu trafiła ciężarna kobieta z diagnozą „guz mózgu". W czasie ciąży doszło do powiększenia się guza. W momencie stwierdzenia śmierci mózgu termin ciąży wynosił zaledwie 17 tygodni. Po rozmowie z członkami rodziny kobiety konsylium lekarzy postawiło walczyć o życie dziecka w jej łonie, które urodziło się poprzez cesarskie cięcie 55 dni po śmierci swojej matki.

    Temat jest na tyle ciekawy, że mimo przeprowadzonego i opublikowanego już przez stację TVN24 wywiadu z pracownikami szpitala Sputnik Polska zdecydował się zadać dodatkowe pytania pani profesor Barbarze Królak-Olejnik, która jest kierownikiem Kliniki Neonatologii USK, skąd dziecko zostało wypisane po prawie 90 dniach intensywnej terapii.

    - Z czyjej inicjatywy podjęto próbę ratowania dziecka — rodziny czy lekarzy?

    — To była wspólna decyzja. Ja jestem neonatologiem. Przekazuję tylko informacje, które uzyskałam, konsultując się z lekarzami już w trakcie pobytu matki na oddziale intensywnej terapii. Mogłam tylko wydać opinię dotyczącą szans na uratowanie życia płodu i ocenić, kiedy ciąża może być zakończona, żeby dziecko miało szansę na przeżycie.

    Decyzję natomiast podejmowali anestezjolodzy z neurochirurgami po rozmowie z rodziną. Odbyło się to w formie konsylium lekarskiego w celu ustalenia dalszego postępowania. Wzięto też oczywiście pod uwagę decyzję męża tej pacjentki.

    - Dlaczego na przeprowadzenie operacji chirurgicznej ustalono właśnie ten termin — 25 tygodni? Czy można było przedłużyć czas przebywania dziecka w łonie matki?

    — Założenie nasze w trakcie konsultacji ciągłych z anestezjologami, położnikami i neonatologami było takie, że staramy się dociągnąć ciążę do co najmniej 30 tygodnia. W tym czasie dojrzałość dziecka jest już na tyle duża, że można uniknąć intensywnej terapii po urodzeniu dziecka.

    Pacjentka była nadzorowana przez położników, wykonywane były badania oceniające dobrostan płodu. Niestety w 26 tygodniu jego stan był na tyle nieprawidłowy, że groziło mu obumarcie wewnątrzmaciczne. Wówczas należało zdecydować — i to także była kompleksowa decyzja anestezjologów, ginekologów i neonatologów — czy jesteśmy w stanie walczyć. Małe dziecko, bardzo niedojrzała ciąża… Podjęliśmy jednak wyzwanie, bo w przeciwnym razie dziecko zginęłoby w łonie matki. Były bezwzględne wskazania do zakończenia ciąży.

    - Czy Państwo lub Państwa koledzy mieli kiedyś do czynienia z analogicznymi przypadkami? Czy to pierwsza sytuacja tego typu?

    — W naszym szpitalu nie było takich przypadków. W Polsce, wiemy, że taki przypadek był, ale z bardziej zaawansowaną ciążą i ze znacznie krótszym czasem jej podtrzymywania.

    - Czy będą Państwo w dalszym ciągu zapewniać dziecku opiekę zdrowotną?  W wywiadzie dla TVN24 mówią Państwo, że dziecko było obciążone leczeniem matki. Czy macie Państwo informacje o tym, w jakim stanie znajduje się ono teraz?

    — W szpitalu uniwersyteckim jest poradnia neonatologiczna, i w tej poradni jest możliwość nadzorowania, obserwowania i leczenia dzieci do 3. roku życia. To znaczy ten mały chłopczyk będzie pod naszą opieką co najmniej do 3. roku życia.

    - Czy mają Państwo zamiar kontynuować prace w zakresie rozwoju możliwości podtrzymywania życia nienarodzonych dzieci w przypadkach, gdy uratowanie życia matce jest już niemożliwe?

    — Wolałabym, żeby takie sytuacje się nie powtarzały, bo jest to duża radość w wielkim smutku. Ale jestem pewna, że cały zespół szpitala jest przygotowany i gotowy do podjęcia takiego wyzwania.

     — Dziękuję Pani bardzo za rozmowę.

    Zobacz również:

    Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny otrzymali ci, którzy przynieśli najwięcej korzyści
    Rosja i Polska stworzą wspólne centrum podwyższenia kwalifikacji lekarzy
    Tagi:
    dziecko, Uniwersytecki Szpital Kliniczny, Barbara Królak-Olejnik, Wrocław, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz