Widgets Magazine
21:02 18 Sierpień 2019
Bursztynowa Komnata

Zagadka Bursztynowej Komnaty rozwiązana?

© Sputnik . Sergey Velichkin
Polska
Krótki link
Irina Czajko
4484

Kilka dni temu polskie media podały, że w miejscowości Mamerki na Mazurach prawdopodobnie ukryta jest sławetna Bursztynowa Komnata.

Poszukiwania wszelkiego rodzaju bogactw, skarbów i utraconych dóbr kultury przyciągają niczym magnes wielu ludzi. Prowadzone są one wszędzie i w każdych czasach. W Rosji na przykład do tej pory trwają poszukiwania sławetnej biblioteki cara Iwana Groźnego — niestety jak na razie bez rezultatu. Nie tak dawno w Polsce poszukiwano tzw. „złotego pociągu", w którym miały być ukryte skarby nazistów — jego jednak też nie znaleziono. A parę dni temu polskie media podały, że w Mamerkach na Mazurach być może ukryta jest legendarna Bursztynowa Komnata!

Bursztynowa Komnata to XVIII-wieczne arcydzieło wykonane przez niemieckiego mistrza Andreasa Schlütera na zamówienie króla pruskiego Friedricha I. Jego syn Wilhelm I podarował Bursztynową Komnatę imperatorowi Rosji Piotrowi I, który wysoko ocenił zachwycające swym pięknem kawałki bursztynu pokrywające ściany pokoju. Potem z polecenia carycy Katarzyny, córki Piotra I, Bursztynową Komnatę udekorowano pozłacaną rzeźbą w drzewie, lustrami i mozaikami z jaspisu i agatu, które wykonał pracujący dla dworu carskiego Aleksander Martelli. Arcydzieło było przechowywane w rezydencji carów — Carskim Siele, położonym pod Petersburgiem. W okresie II wojny światowej Carskie Sioło było okupowane przez wojska Wermachtu, a skarby z bursztynu zostały wywiezione do Królewca. Potem ślady Bursztynowej Komnaty zatarły się. Pojawiały się, co prawda, różne hipotezy. Według jednej z nich zamek w Królewcu, w którym ukryta była Bursztynowa Komnata, został zniszczony w czasie nalotu amerykańskich sił powietrznych na Prusy pod koniec wojny, a skarb spłonął. Według innej śladów Bursztynowej Komnaty należałoby szukać w górach w północnych Czechach, gdzie miała być ona ukryta na polecenie dowództwa III Rzeszy. Tam jednak też jej nie znaleźli. A teraz pojawiła się hipoteza, według której Bursztynowa Komnata bądź jej fragmenty mogą znajdować się w jednym z bunkrów na terytorium Polski, w miejscowości Mamerki na Mazurach. Co daje poszukiwaczom nadzieję? O tym opowiedział w wywiadzie z korespondentem radia Sputnik Iriną Czajko Bartłomiej Plebańczyk, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej.

—  Pan jest dyrektorem i właścicielem prywatnego muzeum w Mamerkach niedaleko Węgorzewa na Mazurach, gdzie dzięki georadarowi dokonano pewnego odkrycia — niby pod ziemią jest ukryta Bursztynowa Komnata. Co Pan wie o historii Bursztynowej Komnaty w okresie II WŚ i po jej zakończeniu oraz jakie właściwie jest prywatne muzeum w Mamerkach?

Mamerki to największy bunkier na Mazurach, była kwatera niemieckich wojsk lądowych podczas II WŚ. Mieścił się tutaj sztab niemiecki, który dowodził atakiem na Związek Radziecki. W lesie powstało 30 wielkich bunkrów, które są atrakcją do dziś. Przebywali tu najważniejsi generałowie Wehrmachtu, tacy jak Paulus, Guderian, Stauffenberg, i kiedy Niemcy w 1945 roku wycofywali się stąd, pozostawili te bunkry niezniszczone, które są teraz dużą atrakcją turystyczną.

Ale również z Mamerkami wiąże się legenda ukrycia Bursztynowej Komnaty, którą, wydaje nam się, że uda się rozwikłać i posunąć sprawę do przodu. W 1950 roku do Mamerek przyjechali polscy saperzy, którzy w bunkrze numer 31 w wielkim fundamencie szukali ukrytego skarbu. Sprowadził ich tam były wartownik Wehrmachtu, który był świadkiem, że właśnie w to miejsce przyjechał tajny transport niemiecki, i właśnie tu zaczęto chować skrzynie, a dokładnie w fundamencie bunkra nr 31. Ten żołnierz Wehrmachtu nie uciekł z armią niemiecką, tylko jako Mazur w 1945 roku został na terenie Polski i po wojnie podjął pracę na poczcie — tak właśnie spotkał się z tymi saperami, których doprowadził do tego miejsca.

Przez cały tydzień wysadzali fragmenty tego betonowego bunkru, szukając wejścia do ukrytego pomieszczenia, ale nie udało się — po tygodniu w różnych miejscach pojawiły się mniejsze lub większe wysadzenia, ale ukrytego pomieszczenia nie znaleziono i o całej sprawie zapomniano. Na 10 lat — w roku 1960 z pobliskiego Barczewa przywieziono Ericha Kocha, gauleitera Prus Wschodnich, jednego z wyższych niemieckich urzędników, który jako ostatni widział Bursztynową Komnatę. Miał nadzorować jej ewakuację z Królewca. Na terenie obiektu numer 31 zaczęto dokonywać kolejnych wysadzeń — znowu niczego nie znaleziono, a o całej sprawie ponownie zapomniano.

Fragment Bursztynowej Komnaty
© Sputnik . Jurij Abramoczkin
W 2015 roku do naszego muzeum zgłosił się starszy pan, okazało się, że był to dowódca saperów z lat 50., który szukał tego ukrytego pomieszczenia. Potwierdził to wszystko, co ja mówiłem, a także powiedział to, co jest najważniejsze — że oni wtedy szukali w ciemno, nie mieli planu, tylko losowo wybierali poszczególne miejsca w tym bunkrze. Uświadomiło nam to, że dysponujemy przecież w XXI wieku georadarem i możemy ten bunkier zbadać nowoczesnymi narzędziami. I jako muzeum wynajęliśmy firmę, która zajmuje się badaniami georadarowymi, i ona zeskanowała powierzchnię całego bunkra. I ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że urządzenie to wykryło na głębokości 2 metrów pomieszczenie. Poprosiliśmy firmę georadarową, żeby sprawdziła to jeszcze, i po 3 miesiącach kolejnych ekspertyz wyszło niezbicie, że to pomieszczenie istnieje — zamurowane we wnętrzu tego wielkiego bunkra.

Sprawa stała się sensacją w Polsce, zainteresowały się tym międzynarodowe media, czekamy teraz na decyzję polskich władz, urzędników, aby pozwolono nam na wywiercenie wlotowego otworu, przez który chcemy wprowadzić kamerę, która sfilmuje wnętrze tego ukrytego pomieszczenia, poszukiwanego przez tyle lat przez saperów i służby bezpieczeństwa Polski, i w drugim etapie, jeżeli potwierdzi się, że to pomieszczenie tam jest i są w nim ukryte przedmioty, wywiercimy większy otwór, tak, żebyśmy mogli wejść do środka i wydobyć te wszystkie rzeczy, które znajdują się w skrytce. Liczymy na to, że jest to coś związanego z Bursztynową Komnatą. Jeżeli będzie to Bursztynowa Komnata, stanie się to wielką sensacją na skalę międzynarodową. Jako historyk, może nie z wykształcenia, ale od 15 lat zajmuję się muzeum w  Mamerkach, dla turystów przygotowaliśmy wiele ekspozycji związanych z tymi bunkrami, marzyłbym o tym, żeby to rzeczywiście była Bursztynowa Komnata, byłoby to naprawdę wielkie wydarzenie dla Mamerek, dla naszego muzeum, stanowiłoby to jakby takie potwierdzenie tych wszystkich badań i tego, że jednak mamy rację, i że warto uporczywie szukać skarbów.

No i niewątpliwie ta Bursztynowa Komnata, gdyby się odnalazła, byłaby wielką sensacją, i może nawet przyczyniłaby się do zbliżenia polsko-rosyjskiego. Marzy mi się uroczyste przekazanie Bursztynowej Komnaty prawowitemu właścicielowi, czyli Rosji, nawet tak można sobie to wyobrazić, więc byłoby to na pewno duże wydarzenie tutaj, w Polsce, a szczególnie dla naszego muzeum.

Zobacz również:

Georadar zlokalizował legendarną Bursztynową Komnatę
Somalia w centrum Europy. Nielegalny ukraiński bursztyn już w Polsce
Znaleziono bramę do Bursztynowej Komnaty
Media: Polska wznowi poszukiwania „złotego pociągu”
Tagi:
Bursztynowa Komnata, Bartłomiej Plebańczyk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz