20:31 21 Styczeń 2020
Polska
Krótki link
22736
Subskrybuj nas na

Warszawa powinna przewartościować swoją politykę zagraniczną i na nowo rozłożyć w niej akcenty - uważa komentator portalu „Regnum" Stanisław Stremidłowski. Bowiem podczas gdy Polska wypatrywała wroga ze Wschodu, ten znienacka zjawił się z Zachodu.

Pomimo starań Warszawy o wymuszenie na Sojuszu wzmocnienia tzw. wschodniej flanki NATO poprzez rozmieszczenie na polskim terytorium stałych baz NATO i wysiłków polskiej strony, by przedstawić Rosję w charakterze „zagrożenia egzystencjalnego", głównym kierunkiem, na którym koncentrują się wysiłki Sojuszu, pozostaje kierunek południowy, który rozciąga się od Litwy do Afganistanu, nie wyłączając Morza Śródziemnego — pisze komentator portalu „Regnum" Stanisław Stremidłowski.

Jednocześnie, jak zauważa politolog, swój udział we wzmocnieniu „południowej flanki" będzie też miała Warszawa: minister spraw zagranicznych Polski Witold Waszczykowski już potwierdził, że Polska poprze międzynarodową koalicję przeciwko Daesh, wysyłając na wojnę kilka myśliwców F-16, które będą uczestniczyły w patrolowaniu obszaru objętego konfliktem, choć dotąd Polska chciała się ograniczyć do pomocy humanitarnej i logistycznej. Politolog odnotowuje ścisły związek pomiędzy zagrożeniami natury wojskowej i politycznej.

Tak więc poprzedni polski rząd, w swojej konfrontacji z Moskwą i dialogu z NATO, odwoływał się do „wartości demokratycznych". Rosja tradycyjnie była oskarżana o ciemiężenie demokratycznej opozycji, prześladowanie polityków wyrażających stanowisko odmienne od oficjalnego i o autorytaryzm. A nowe polskie władze reprezentowane przez partię „Prawo i Sprawiedliwość", która wzięła pod kontrolę gabinet ministrów, Sejm, Senat, urząd prezydenta, a nawet Trybunał Konstytucyjny, nie mogą już zastosować tego samego chwytu. Chociażby dlatego, że o to, o co wcześniej Warszawa winiła Moskwę, teraz UE obwinia samą Warszawę — pisze politolog.

W Polsce systematycznie odbywają się wielotysięczne antyrządowe demonstracje opozycji różnej maści, zjednoczonej wokół Komitetu Obrony Demokracji (KOD). Władze przeprowadzają czystki w państwowych i publicznych mediach, głównie w telewizji i radiu, za co PiS jest krytykowany przez swoich sojuszników. Niedawno były prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton zarzucił Warszawie budowanie w Polsce „putinowskiego autorytaryzmu".

Komentator wskazuje też na „drugi front", który przeciwko PiS utworzyła Bruksela. Jak pisze polska gazeta „Rzeczpospolita", Komisja Europejska ustaliła dla Warszawy dokładne ramy czasowe, w których kraj musi wykazać się postępem w rozwiązaniu kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Odmowa zastosowania się do rekomendacji Brukseli może doprowadzić do wprowadzenia sankcji lub pozbawienia Polski prawa głosu w Radzie UE — pisze Stremidłowski.

Okazuje się, że Warszawa nie ma należytego narzędzia, by walczyć z Moskwą na „wschodniej flance", która do tego jeszcze nie stawiła się na tej wymyślonej wojnie. Polska musi przewartościować swoją politykę zagraniczną i na nowo rozłożyć w niej akcenty. W przeciwnym razie Warszawa znowu zostanie skazana na odgrywanie roli serwera proxy, za pośrednictwem którego wiodące mocarstwa będą konfrontować swoje siły — pisze komentator.

Zobacz również:

Trzy razy „P": Polska, Putin, Piskorski
Tusk to nie jakiś Piłsudski. Tusk to tylko Tusk
Czy Polska zablokuje rozmowy NATO-Rosja?
Tagi:
polityka zagraniczna, NATO, Witold Waszczykowski, Rosja, Polska, Warszawa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz