Widgets Magazine
12:40 17 Październik 2019
Członkowie grupy Hells Angels na festiwalu Bike Week w New Hampshire (USA).

Dilerzy, gwałciciele i mordercy - Hells Angels już w Polsce

© AP Photo / Jim Cole
Polska
Krótki link
119313
Subskrybuj nas na

Już jutro w podwarszawskiej miejscowości Rynia rozpocznie się „World Run 2016" - międzynarodowy zjazd motocyklistów z klubu Hells Angels, organizacji oficjalnie uznanej w Stanach za przestępczą, stawianej na równi z kartelami narkotykowymi i grupami terrorystycznymi.

Odkąd USA zakazało wjazdu do kraju niektórym członkom grupy niebędącym obywatelami Stanów, grupa postanowiła przenieść swoją największą coroczną imprezę do Europy. W tym roku wybór padł na… Polskę. Wprawdzie miała to być Warszawa, jednak stolica zgody na zorganizowanie imprezy nie wyraziła, więc nieco zmieniono plan — Hells Angels zainstalują się w podwarszawskiej Ryni, miejscowości, która warszawiakom służy za doskonałe miejsce do „wypadów za miasto", m.in. ze względu na dostępność plaży.

Grupa Hells Angels ma według szacunków policji około 5 tys. członków rozsianych po całym świecie. Towarzystwo jest znakomite, charaktery uczestników w pełni odpowiadają nazwie, która w wolnym tłumaczeniu oznacza „aniołki z piekła". Chłopcy są oskarżani o bardzo różne przestępstwa, poczynając od najlżejszych — handlu narkotykami i rozrób, poprzez bardziej zaawansowane — pobicia, wymuszenia, gwałty, po handel ludźmi i morderstwa. I nie są to pojedyncze przypadki, a, można by rzec, tradycja grupy, bowiem odsetek członków grupy skonfliktowanych z prawem balansuje na poziomie 80-90%.

Informator, który udzielił w tej sprawie wywiadu portalowi Onet.pl, mówi, że lokalna policja zdaje się bagatelizować tę sprawę — tak jakby nie byli do końca świadomi, z kim mają do czynienia. Tymczasem inne kraje, w których odbywały się już zloty tej grupy, z dużym wyprzedzeniem organizowały kompleksowe zaplecze w celu zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa podczas tej imprezy, m.in. stawiano w stan gotowości oddziały antyterrorystyczne. Polscy stróże prawa zapewniają jednak, że tradycyjnie „wszystko jest pod kontrolą", jednak wygląda na to, że sprawą będą zajmowali się sami, zamiast poprosić o wsparcie służby z innych krajów, jak miało to miejsce na zlotach w innych państwach.

„Ktoś będzie musiał nad tym zapanować, bo jeśli dojdzie do jakiejkolwiek awantury, to oni nie cofną się przed niczym" — podkreślił rozmówca. Nie słychać też, żeby ktokolwiek zajmował się informowaniem mieszkańców o zagrożeniu, jakie niesie za sobą ten „najazd" aniołków z piekła na ich spokojną dotąd miejscowość.

Do Polski przybyło około tysiąca motocyklistów. Takiej ilości miejsc noclegowych Rynia nie jest w stanie zapewnić — członkowie grupy będą więc zmuszeni ulokować się w innych pobliskich miejscowościach. Zlot będzie odbywał się do niedzieli, a więc część nic nie podejrzewających (niepoinformowanych) warszawiaków z pewnością wybierze się „za miasto", ale na miejscu spotka ich niemiła niespodzianka — organizatorzy zlotu zastrzegli sobie wyłączne prawo do plaży, impreza będzie miała charakter zamknięty. „Miejsce jest publiczne, więc nawet przypadkowe pojawienie się na plaży, np. w godzinach wieczornych, nieświadomej zagrożenia młodzieży może spowodować, że dojdzie do rękoczynów" — podkreślił informator.

I na tym nie koniec. Sprawa wygląda o wiele poważniej, bo „Hells Angels" mają na terenie Polski wrogów w postaci podobnej, konkurencyjnej grupy motocyklistów, założonej przez przestępcę Dariusza S., byłego członka HA (mówi się, że Dariusz S. zajmował wysokie stanowisko w hierarchii tej grupy), wyrzuconego z klubu z nieznanych powodów, za którym swego czasu wydano Europejski Nakaz Aresztowania, zarzucając mu udział w porwaniu, torturowaniu i zabiciu dilera narkotykowego. W Ryni może więc dojść do konfrontacji gangów, tym bardziej że już nie raz miały miejsce podobne zajścia pomiędzy obiema grupami (np. w ubiegłym roku w Chmielnikach, woj. kujawsko-pomorskie), a wzgardzony przez HA Dariusz S. postawił sobie za cel usunięcie znienawidzonego klubu z Polski.

„Jeśli doszłoby do takiej sytuacji, to skończyłaby się ona krwawą jatką. Taką, jaka miała miejsce chociażby w Czechach dwa lata temu — powiedział rozmówca Onetu. Mowa o strzelaninie, w wyniku której zmarł jeden z polskich członków grupy Hells Angels Aleksander M. Było też kilka rannych osób.

Mimowolnie nasuwa się pytanie o „Nocne Wilki" z Rosji, którym zaledwie miesiąc temu nie pozwolono na przejazd przez terytorium Polski w celu złożenia wieńców na grobach poległych w II wojnie światowej żołnierzy ze względu na „zagrożenie dla porządku publicznego". Gdzie logika?

„Wpuszczenie tych ludzi do Polski jest po prostu karygodnym błędem. Czy w przededniu szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży Polskę stać na to, aby wizerunek bezpiecznego kraju został przez nich nadszarpnięty? Dlaczego z jednej strony odmawia się wjazdu do Polski motocyklistom z klubu »Nocne Wilki«, a jednocześnie pozwala się na to, aby kilka tygodni później zjechało do nas o wielu więcej członków innego klubu, który od lat ma na całym świecie wyjątkowo złą opinię? To świadczy tylko o nieznajomości subkultury motocyklowej ze strony ludzi odpowiadających w naszym kraju za porządek publiczny" — podsumował informator.

Zobacz również:

„Nocne Wilki” skomentowały zabójstwo motocyklistów pod Moskwą
Nocne Wilki w Polsce
Nocne Wilki: Po co te ciągłe sabotaże?
Nocne Wilki znowu nie wjadą do Polski
Tagi:
przestępczość zorganizowana, motocykliści, porządek publiczny, bezpieczeństwo, Hells Angels, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz