08:45 22 Lipiec 2018
Na żywo
    Litewski żołnierz podczas ćwiczeń wojskowych NATO Saber Strike na Litwie

    Polska straszy Rosję „Anakondą”

    © AFP 2018 / Petras Malukas
    Polska
    Krótki link
    22945

    Największe ćwiczenia prowadzone przez kraje NATO w pobliżu granic Rosji są jasno powiązane w czasie ze zbliżającym się szczytem sojuszu, na którym będą omawiane dalsze działania NATO wobec Rosji. Jednak Polska i Finlandia minęły się w ocenach tego, przeciwko komu skierowane są manewry.

    Czerwiec stał się okresem wielkoskalowych ćwiczeń wojskowych sił NATO w pobliżu rosyjskich granic. 27 maja rozpoczęły się coroczne ćwiczenia Saber strike („Uderzenie miecza”), pierwotnie stworzone w celu poprawy poziomu gotowości bojowej jednostek krajów bałtyckich uczestniczących w działaniach bojowych w Afganistanie. Potencjalny wróg nie został określony, ale to z pewnością nie są talibowie: jednostek krajów bałtyckich już nie ma w Afganistanie.

    Podczas Saber strike przez kraje bałtyckie przejedzie konwój opancerzony NATO, co jest dla sojuszu pewnego rodzaju osiągnięciem. Zazwyczaj uzgodnienie przemieszczenia sprzętu z kraju do kraju zajmuje dużo czasu. Wiele krajów należących do NATO opowiedziało się nawet za utworzeniem „wojskowego Schengen”, który pozwoli na uproszczenie biurokratycznych procedur przy przerzucie wojsk pomiędzy krajami.

    W Finlandii rozpoczęły się międzynarodowe ćwiczenia na Morzu Bałtyckim BALTOPS 2016, w których również biorą udział państwa liczące na przystąpienie do sojuszu. Tymczasem minister spraw zagranicznych Finlandii Timo Soini na wspólnej konferencji prasowej ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem podkreślił, że ćwiczenia nie są skierowane przeciwko Rosji.

    Jarosław Kaczyński
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    Największe z tych trzech ćwiczeń pod nazwą „Anakonda” rozpoczęły się w Polsce. Choć potencjalny przeciwnik ćwiczeń nie jest bezpośrednio nazywany w Finlandii i krajach bałtyckich, to Polacy wyrażają się o wiele jaśniej.

    Jak zaznaczają polskie media są to największe ćwiczenia wojskowe w Polsce od 1989 roku. Ich celem jest „sprawdzenie współpracy krajowych i koalicyjnych sztabów i ich jednostek w ramach wspólnej operacji obronnej w warunkach hybrydowego zagrożenia”.

    Zgodnie ze scenariuszem pomiędzy dwoma sojuszami — do jednego z nich należy Polska, a do drugiego fikcyjne kraje — pojawia się konflikt. Rozwój sytuacji przewiduje aneksję fikcyjnego państwa, destabilizację w regionie Morza Bałtyckiego, intensyfikację hybrydowych zagrożeń i wtargnięcie w państwa bałtyckie i Polskę.

    Przed ćwiczeniami ciekawe oświadczenie wydał szef polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Sołoch. W wywiadzie dla Radia RDC bezpośrednio powiedział, że ćwiczenia są odpowiedzią na przewidywane zagrożenie dla Polski ze strony Rosji.

    W wielkoskalowych ćwiczeniach „Anakonda 16” biorą udział wojskowi z 18 krajów NATO i pięć państw członkowskich sojuszu — około 31 tysięcy żołnierzy, w tym 12 tysięcy polskich. Zostaną w nich również wykorzystane trzy tysiące pojazdów bojowych, ponad 100 samolotów i śmigłowców, a także 12 okrętów. W ćwiczeniach bierze udział litewsko-polsko-ukraińska brygada, dla której jest to pierwsze znaczne przedsięwzięcie przygotowania bojowego od momentu jej stworzenia 26 stycznia 2016 roku.

    Na ćwiczenia NATO w Polsce zareagował Kreml. Jak oświadczył we wtorek rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow „ćwiczenia, które mają w swoich podwalinach legendę z jednoznaczną indykacją w zrozumiałą stronę, oczywiście nie sprzyjają atmosferze zaufania i bezpieczeństwa”, — podkreślił Pieskow. W stosunkach między Rosją a NATO teraz „można zauważyć brak wzajemnego zaufania”, dodał Pieskow. Według niego obecnie „dialog przebiega na poziomie ambasadorów”, ale on „raczej nie zbliży nas do osiągnięcia wielkiego zrozumienia”.

    Komentator wojskowy Wiktor Baraniec przekonuje, że sami członkowie NATO przyznają, że te ćwiczenia są wiadomością dla Rosji.

    „Jest to przypomnienie, że NATO jest gotowe odbić „rosyjskie zagrożenie”. Legenda ćwiczeń w ciągu ostatnich 10 lat absolutnie nie zmieniła się. Ale chcę podkreślić, że takie ćwiczenia są korzystne dla naszych wojsk. Ponieważ im nie wypada szukać potencjalnego wroga rysując na mapie strzałki, lecz mogą realnie trenować: słuchać ich częstotliwości, obserwować lot samolotów, zanotować charakterystyki taktyczno-techniczne — to wszystko jest normalne. Nienormalne jest tylko to, że Europa przesiąka wojskami NATO, bazami systemu obrony antyrakietowej w Rumunii i w Polsce. Przy okazji, „zgodnie z porozumieniem między Rosją a NATO oraz zgodnie z Konwencją Wiedeńską z 2011 roku, jak tylko na terytoriach krajów NATO lub na terytorium Rosji prowadzone są ćwiczenia, w których bierze udział więcej niż 9 tysięcy 800 osób, to obowiązkowo są obecni inspektorzy z zainteresowanych krajów. Ale tym razem Rosja nie otrzymała zaproszenie, nasi inspektorzy zjawią się w rejonie prowadzenia ćwiczeń dopiero po miesiącu. Ponadto w ćwiczeniach wezmą udział przedstawiciele krajów, które są częścią tak zwanego programu „Partnerstwo dla Pokoju”. W tym przypadku są to Gruzja i Ukraina — kraje które stoją w przedsionku NATO zamierzając dołączyć do sojuszu. One nie podlegają Karcie NATO na wejściu, ale dla nich wymyślono sprytną formułę i armie tych krajów są zdecydowanie szkolone według natowskich standardów”, — zauważył ekspert wojskowy.

    Zobacz również:

    Państwa NATO skopiowały od Rosji ćwiczenia czołgowe
    Kolejna awaria amerykańskiej maszyny. Nie doleciała na ćwiczenia NATO
    W Moskwie odbywają się rosyjsko-chińskie ćwiczenia w zakresie obrony przeciwrakietowej
    Tagi:
    ćwiczenia wojskowe, Finlandia, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz