Widgets Magazine
00:10 13 Listopad 2019
Gdańsk, Stare Miasto

Ksiądz Luter: "To był tylko krok od tragedii..."

© Zdjęcie : Siergiej Kuskov
Polska
Krótki link
Autor
11388
Subskrybuj nas na

Czy ktoś powie wprost: NIE dla nienawiści, NIE dla pogardy, NIE dla narastającego nacjonalizmu, NIE dla faszyzacji kraju?

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politolog, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Anną Raźny.

 — Zwracam się do Pani profesor w sprawie nader delikatnej. Na portalu „LaboratoriumWięzi" przeczytałem artykuł ks. doktora Andrzeja Lutra pod tytułem „Przyzwolenie jest". To o wydarzeniach przed, w trakcie i bezpośrednio po mszy świętej w Gdańskiej Bazylice Mariackiej, wydarzeniach, które i do dziś bulwersują opinię publiczną. Jak Pani profesor skomentuje wydarzenia w Gdańsku i ostrą reakcję księdza Andrzeja Lutra, który stwierdził: „To był tylko krok od tragedii"?

— Trudno nie zgodzić się ze spostrzeżeniami tego publicysty zawartymi w tekście pod tytułem "Przyzwolenie jest". Chodzi w nim o przyzwolenie na skandaliczne zachowanie młodzieży ONR-u w czasie uroczystości pogrzebowych dwojga żołnierzy wyklętych „Inki" i „Zagończyka". Młodzi radykałowie z tej skrajnej prawicowej partii zakłócali uroczystości okrzykami nienawiści i pogardy w rodzaju „Śmierć wrogom ojczyzny" kierowanymi pod adresem Lecha Wałęsy i ludzi KOD-u. Doszło do scysji bardzo znamiennej, bo w trakcie uroczystości religijnych.

Budynek rosyjskiego Ministerstwa Obrony
© Sputnik . Natalia Seliverstova
Ksiądz Andrzej Luter słusznie oburza się tym zachowaniem i konkluduje, że było ono możliwe dlatego, gdyż jest na nie przyzwolenie elit, autorytetów społeczeństwa. Co prawda, w konkluzji swej idzie dalej. Twierdzi, że postawa ONR-u zapowiada faszyzację, i w tym miejscu artykułu rodzą się wątpliwości co do intencji autora. Dlaczego? Można mniemać, że idzie mu o to, aby zakazać działalności tej radykalnej partii. Do tego jednak nie dojdzie, gdyż taka skrajna opcja jest potrzebna rządzącej partii do utrzymania władzy i elektoratu. Rządzącym chodzi o to, aby pokazać, że póki oni rządzą, to chronią kraj przed rzekomym faszyzmem ONR-u. Przyzwolenie PiS-u i całego establishmentu na ekscesy ONR-u jest, bo w gruncie rzeczy nie narusza ta partia aksjomatów polskiej polityki, takich jak podporządkowanie celom globalizmu amerykańskiego, instalacja tarczy antyrakietowej i baz NATO w Polsce, poparcie banderowskiej Ukrainy i wreszcie antyrosyjskiej opcji Warszawy. Niby taki radykalny jest ten ONR, ale tylko tam, gdzie radykalizm niczym nie zagraża rządzącemu Polską układowi, a przypomnę, że ten układ tworzy również opozycja.

Podział między rządzącą aktualnie partią PiS, PO i resztą jest podziałem sztucznym, ponieważ kwestie zasadnicze, o których wcześniej wspomniałam, łączą całą tę scenę polityczną, i ONR wcale tego nie narusza. Powiedziałabym więcej, ONR usypia świadomość społeczną, usypia naszą czujność wobec autentycznego zagrożenia, które płynie wcale nie ze strony Rosji, lecz ze strony Zachodu.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg
© REUTERS / Yves Herman
Co pomija się w tego typu komentarzach, słusznych skądinąd, kiedy idzie o piętnowanie takiego skandalicznego zachowania w czasie uroczystości kościelnych? Mianowicie pomija się to, że władza nie tylko daje raadykałom przyzwolenie na skandale, ale sama narusza kanony obowiązujące w przestrzeni sacrum, w kościele, w czasie mszy. Przykłady można mnożyć — to odśpiewanie pieśni niereligijnych, wręczanie w kościele „Pierścieni Inki" prezydentowi, premierowi i przewodniczącemu Solidarności, czy też skandowanie w czasie eucharystii: „Cześć i chwała bohaterom!". W rezultacie msza święta i modlitwa stały się pretekstem dla manifestacji politycznej, która pogłębiła rozbicie polskiego społeczeństwa.

Pogrzeb „Inki" i „Zagończyka" został wykorzystany do pogłębienia podziału polskich patriotów czasów II wojny światowej i okresu powojennego na lepszych i gorszych. Tej uroczystości towarzyszyła propaganda o prawdziwych patriotach, za których zostali uznani właśnie żołnierze wyklęci. Oni też mają być wzorem wychowania patriotycznego. Dlaczego oni? Dlatego, że walczyli z okupacją sowiecką, jak głosi propaganda wojenna. Teraz jest potrzebna taka pamięć historyczna, która mówi o sowieckiej okupacji, o tych, którzy z nią walczyli. Tę pamięć wykorzystuje się do propagandy antyrosyjskiej, do budzenia patriotyzmu, w którym niechęć do Rosji, nienawiść do Rosji, będzie stałym elementem. I to jest groźne. Myślę, że tego nie życzyliby sobie ani „Inka", ani „Zagończyk", żeby budować patriotyzm nie na miłości ojczyzny, a na nienawiści do innych, w tym wypadku do Rosji.

Remont pomnika w Mikolinie
© Fotografie od blogera Piotr Radtke
 — Ksiądz Luter pyta: „Czy ktoś powie wprost: NIE dla nienawiści, NIE dla pogardy, NIE dla narastającego nacjonalizmu, NIE dla faszyzacji kraju". Więc co musi się wydarzyć, by takie słowa padły?

— Ja myślę, że takie słowa nie padną, dlatego że te zjawiska i wydarzenia związane z działalnością ONR-u czy im podobnych grup nie naruszą tego układu, w jakim tkwi Polska. Musiałoby się wydarzyć coś takiego, żeby ludzie ONR zaczęli krytykować NATO i nawoływać do zmiany wrogiej wobec Rosji opcji polskiej polityki wschodniej, wtedy usłyszą NIE. Wtedy natychmiast zostaną wyłapani i aresztowani jak Mateusz Piskorski, pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Kremla. Matusz Piskorski ośmielił się skrytykować NATO i przedstawić perspektywę porozumienia, pojednania z Rosją, polityki współpracy, a nie wojny i wyścigu zbrojeń.

Zobacz również:

Polska się zbroi
Na morzu bez polityki...
Ukraina nie lubi PiS-owskiej Polski. Z wzajemnością
Tagi:
Inka i Zagończyk, ksiądz Andrzej Luter, Żołnierze wyklęci, Mateusz Piskorski, Gdańsk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz