09:15 11 Grudzień 2019
Miejsce katastrofy prezydenckiego Tu-154 pod Smoleńskiem

Posiedzenie podkomisji smoleńskiej 15 września 2016

© Sputnik . Iliya Pitalev
Polska
Krótki link
Śledztwo smoleńskie (107)
6413
Subskrybuj nas na

Wczoraj odbyło się posiedzenie podkomisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, prezentujemy pełen tekst z przebiegu wydarzenia.

Szanowni Państwo, wysoka Komisjo! Witam Państwa serdecznie w Ministerstwie Obrony Narodowej jako Minister Obrony Narodowej, którego obowiązkiem było powołanie tej komisji, mającej ponownie zbadać tragedię smoleńską. Powody tej decyzji były oczywiste i wynikały z niesolidności działań podejmowanych przez zarówno komisję powołaną przez Federację Rosyjską, jak i komisję powołaną, a może dokładniej, trzy kolejne komisje i zespoły powoływane przez władze, którymi kierował pan premier Donald Tusk. W tym komisję ministra Jerzego Milera. 

Materiał dowodowy wskazujący na to, że były to działania niesolidne, został ujawniony przez bardzo wielu badaczy, analityków zarówno krajowych, jak i międzynarodowych w ciągu ubiegłych sześciu lat wielokrotnie. Ale bezsporne dowody fałszowania i manipulowania, a przede wszystkim omijania, ukrywania prawdy na temat rzeczywistego przebiegu wydarzeń znajdowały się głównie w archiwach Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego kierowanych przez pana ministra Jerzego Milera.  

Możliwość zapoznania się z tymi materiałami sprawiła, że zaistniała konieczność powołania zgodnie z prawem nowej komisji, która raz jeszcze dokona oceny przebiegu wydarzeń materiału dowodowego i sformułuje stanowisko tak, aby uniknąć na przyszłość przede wszystkim takich katastrof. Bo to jest główny cel i jedyne zajęcie, które powinna wykonać komisja badania wypadków lotnictwa państwowego. W związku z tym proszę nie spodziewać się, że ta komisja przedstawi winnych, bo to nie jest zadaniem tej komisji, a jedynie wskazanie, jakie czynniki, jakie wydarzenia doprowadziły do tej tragedii — nie zaś wskazywanie winnych. Chcę to bardzo jasno podkreślić, dlatego że oczywiście państwo polskie dysponuje organami, które są właściwe do poszukiwania winnych, gdyby okazało się, że taki był przebieg wydarzeń. Od tego jest prokuratura, od tego są sądy, od tego są także służby specjalne i inne organy ścigania. I wszystkie te organy w związku z tragedią smoleńską realizują swoje zadania. I ich wyniki będą z pewnością wzięte pod uwagę zarówno przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, którą powołałem, jak i odwrotnie — materiał dowodowy zgromadzony i zanalizowany przez tę komisję będzie brany pod uwagę przez prokuraturę w ostatecznym wyniku tych prac. 

Chcę powitać wszystkich członków komisji tutaj siedzących, ale ze szczególną radością chciałbym przedstawić Państwu i powitać pana Franka Taylora, twórcę całej szkoły badania wypadków lotniczych, którego prace na uniwersytecie w Krefeld i którego zespół, który tam został ukształtowany, jest jednym z najbardziej znanych i skutecznie działających spośród wszystkich zespołów badawczych zajmujących się wypadkami lotniczymi.

Ten zespół wraz z panem Frankiem Taylorem będzie współdziałał z naszą komisją jako eksperci, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Jak Państwo wiecie, kształt personalny komisji jest zróżnicowany, jeżeli chodzi o miejsce zamieszkania. Większość członków komisji to nie tylko obywatele polscy, ale i osoby, które mieszkają w Polsce. Ale nie wszyscy, niektórzy z naszych członków to są osoby, które przyjeżdżają na posiedzenia z bardzo daleka, a na co dzień współpracujemy dzięki nowoczesnym środkom elektronicznym.

Dlatego mam taki zaszczyt powitać wśród nas pana doktora inżyniera Grzegorza Szuladzińskiego, którego prace od samego początku odgrywały istotne znaczenie zarówno wśród polskiej opinii, jak i na rynku międzynarodowym przy badaniu tej tragedii. A także pana Glenna Jorgensena z Danii, który zaszczycił nas swoim członkowstwem w komisji. I profesora Biniendę, którego prace państwo też znacie. Ale oczywiście nie sposób nie wspomnieć i o profesorze Nowaczyku. I przede wszystkim o osobie głównej, której powierzyłem los badań i wyników pracy tej komisji, i którego krytycyzm oraz doświadczenie, a także obiektywizm wielokrotnie, ponad dziesięciokrotnie, testowany przez instytucje Stanów Zjednoczonych sprawiły, że mogę to uczynić z pełnym zaufaniem. Mówię oczywiście o panu doktorze inżynierze Wacławie Berczyńskim, który przewodniczy pracom tej komisji.

Powtarzam jeszcze raz, celem pracy tej komisji jest wyłącznie zidentyfikowanie przyczyn przebiegu wydarzeń, bez wskazywania winnych. Jako minister obrony narodowej postanowiłem przekazać całą dokumentację, jaka znajduje się w dostępnych archiwach ministerstwa, łącznie z dokumentacją Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, która się zajmowała poprzednio tym wydarzeniem, nowo powołanej komisji, tak by mogła z pełnym obiektywizmem do tych danych się ustosunkować. Jednocześnie zdecydowałem, że te dane, które są niezbędne do przedstawienia opinii publicznej obiektywnego przebiegu wydarzeń, decyzji podejmowanych przez poprzedników, a które mogły wpłynąć na przebieg wydarzeń, postanowiłem odtajnić i udostępnić opinii publicznej, i będą one także dzisiaj w pewnym wymiarze prezentowane. Jeśli będzie konieczność, to oczywiście będą dostępne także oryginały, jeśli byłoby to poddawane w wątpliwość bądź w dyskusję, ale też chciałbym państwa od razu uprzedzić, że nie jest możliwe przekazywanie państwu dziesiątków tysięcy stron, a to jest wymiar materiałów, o jakie chodzi, a które były już przedmiotem analizy komisji, która dzisiaj pracuje.  

Raz jeszcze witam serdecznie wszystkich członków komisji, witam państwa z mediów, witam państwa przed telewizorami i oddaję głos panu dr. inż. Wacławowi Berczyńskiemu, przewodniczącemu podkomisji Komisji Badań Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego do Ponownego Zbadania Przebiegu Tragedii Smoleńskiej. Dziękuję bardzo.

/Mówi Wacław Berczyński, przewodniczący podkomisji ds. zbadania katastrofy smoleńskiej działającej przy Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego — red./

 — Dziękuję, panie ministrze, ja chciałem podkreślić pomoc, ogromną pomoc ministerstwa oraz pana ministra osobiście w naszych pracach. Bez tego zaangażowania pana ministra i wszystkich instytucji w ministerstwie, które prosimy o pomoc, nie bylibyśmy w stanie działać, tak że bardzo dziękuję, panie ministrze. 

Proszę Państwa, Komisja powstała w celu zbadania wypadku z 10 kwietnia 2010 roku, i naszym zadaniem jest wyjaśnienie przyczyn katastrofy. Tak jak powiedział pan minister, tak, abyśmy wiedzieli, co się stało, i aby nic takiego nie mogło się powtórzyć w przyszłości.

Na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem
© Sputnik . Ilja Pitalew
My nie przyjmujemy żadnych wstępnych hipotez. Niczego z góry nie zakładamy. Nie wiemy, co się stało. Po to zostaliśmy powołani, żeby wyjaśnić, co się stało. Opieramy się na wszystkich materiałach, do których miała dostęp komisja Millera, oraz na innych materiałach. Spływają powoli dane z prokuratury. Są tego tysiące stron.

Komisja została powołana w lutym tego roku przez pana ministra, natomiast pierwsze spotkanie komisji odbyło się w marcu. Pierwsze posiedzenie plenarne wszystkich członków komisji odbyło się w marcu. Działamy już pół roku. To dość długo, ale nie na tyle długo, byśmy wszystko wyjaśnili. Było to jednak wystarczająco długo, byśmy ocenili, co mamy zrobić, i rozpoczęli konkretne badania.

Chciałbym podkreślić, że prawie wszyscy członkowie komisji działali w ramach zespołu parlamentarnego powołanego przez pana ministra, a także w ramach czterech konferencji smoleńskich. Przez prawie sześć lat działali w bardzo niekorzystnej atmosferze. Teraz zauważamy pewną różnicę w podejściu naukowym, chęć współpracy, której przedtem nie było. Chciałbym podkreślić zasługę członków komisji, którzy w takiej nieprzyjaznej atmosferze działali bez żadnego wynagrodzenia, spędzając długie godziny przy przygotowywaniu referatów itd.

Żaden z członków komisji nie pracuje na etacie. Jesteśmy opłacani od ilości przepracowanych godzin. To sprawozdanie z przepracowanych godzin ja — jako przewodniczący Komisji — podpisuję co miesiąc. Otrzymuję też od każdego członka sprawozdanie z tego, co zostało zrobione w tym okresie. Staramy się rozsądnie gospodarować publicznym groszem.

Komisja zaczęła swoje działania od uświadomienia sobie, co mamy badać i w jaki sposób. W tym celu powołaliśmy cztery zespoły robocze: konstrukcyjny, lotniczy, medyczny i prawny. Powołaliśmy koordynatorów tych zespołów tak, by ta praca była wydajna. Zaczęliśmy od tego, że zebraliśmy prawie wszystkie materiały. Udało nam się uruchomić specjalny serwer dla tych materiałów. Jest ich ogromna ilość. W ten sposób każdy z członków komisji ma dostęp do wszystkich tych dokumentów, co bardzo ułatwia pracę. Udało nam się nawiązać kontakt z polskimi i zagranicznymi uniwersytetami. Będziemy nadal ściśle współpracowali z najlepszymi instytucjami naukowymi w Polsce i za granicą. Jest nas dwadzieścioro, ale nie wszyscy jesteśmy ekspertami i nie wszystko jesteśmy w stanie zrobić, tym bardziej że nie mamy żadnych środków materialnych, laboratoriów itd. Dotychczas pozyskaliśmy materiały z różnych źródeł i jesteśmy w posiadaniu prawie wszystkich dostępnych dokumentów.

Zaczęliśmy się przygotowywać do badań aerodynamicznych w tunelu aerodynamicznym. Jesteśmy już na etapie tworzenia wirtualnego modelu i następnie modelu do badania w tunelu aerodynamicznym. Jest kilka dostępnych tuneli. Jeden z nich ma nieco ponad metr. Chcemy wykorzystać tunel o średnicy 5 metrów z prędkością przelotu taką, jaką miał samolot. Niestety jak na razie jest on niedostępny, ale mam nadzieję, że wkrótce będzie.

Katalogując dane, staramy się również ocenić ich prawdziwość, dlatego że wiele danych otrzymaliśmy na przykład ze źródeł rosyjskich czy zagranicznych, powiedzmy, i musimy zadać  sobie pytanie, czy nie były zmanipulowane. Mamy już dowody, że niektóre z nich zostały zmanipulowane. Wykonaliśmy analizę głosową. Wykonujemy obecnie analizę metodą Flight, którą mamy w komisji. Jest to jedna z nielicznych rzeczy, które mamy w komisji, i których możemy użyć. Mamy fachowców, którzy mogą tę pracę wykonać.

Czekamy na dane medyczne. Te, którymi dysponujemy, nie są wystarczające do wyciągnięcia jakichś wniosków. Dotychczas przesłuchaliśmy kilkunastu świadków i planujemy dalsze przesłuchania. Jako komisja mamy prawo do tego, by poprosić praktycznie każdego o sprawozdanie.

Teraz poproszę pana Franka Taylora, by przedstawił swój, trochę inny, punkt widzenia. Pan Frank Taylor jest twórcą Ośrodka Badań Wypadków Lotniczych.

/ Mówi Frank Taylor — red./

W lipcu zeszłego roku zwrócił się do mnie Związek Rodzin Katyńskich, abym wypowiedział się na temat raportów rosyjskiego i polskiego w sprawie wypadku z kwietnia 2010 roku.

Chciałbym opowiedzieć z początku o swoim doświadczeniu zawodowym.

Od dziecka interesowałem się inżynierstwem, składając modele, i myślę, że to ukształtowało moją przyszłość. Po szkole udałem się na uczelnię, gdzie studiowałem matematykę. I wówczas przekonałem się, że nie jestem matematykiem, lecz inżynierem. Miałem to szczęście, że po studiach dostałem się na staż do firmy lotniczej. W ramach tego stażu odwiedzałem wiele zakładów lotniczych, uczestniczyłem w różnych wykładach, jak też przy badaniach lotów.

Jeśli chodzi o projekty, w których brałem udział, to głównie jeśli chodzi o konstrukcje z punktu widzenia bezpieczeństwa, a więc zadawanie sobie pytań, co się stanie, jeśli coś nie zadziała, pójdzie nie tak, pilot popełni jakiś błąd i również co zrobić, aby systemy były lepiej przygotowane na wszelką ewentualność. W 1976 zostałem współdyrektorem brytyjskiego zespołu, który badał katastrofy lotnicze. Prowadziłem kursy obejmujące to zagadnienie przez 25 lat, zanim odszedłem na emeryturę. Uczestniczyłem przez ten czas w ok. 30 badaniach katastrof lotniczych, niektóre z tych katastrof badaliśmy nawet przez 4 lata.

Jedna z kluczowych rzeczy związana z badaniami wypadków lotniczych wiąże się ze zwalczaniem ludzkiego instynktu — w naszej ludzkiej naturze leży to, że jeżeli mamy jakiś pomysł, teorię, to człowiek stara się zbierać fakty, dowody, które mają tę teorię wesprzeć, natomiast osoba badająca nie powinna się tym kierować, a wręcz powinna znaleźć takie dowody, które podważą tę teorię, co z kolei może doprowadzić do odkrycia prawdy. Bo jeśli się chce, to można udowodnić każdą teorię, śledczy natomiast ma wyjaśnić prawdziwą przyczynę katastrofy lotniczej.

Konkretnie zapytano mnie, czy zapoznałem się z raportami dot. katastrofy smoleńskiej, i czy wspieram ideę rozpoczęcia nowego, ponownego zbadania tematu katastrofy.  

Myślałem, że zajmie to dużo czasu, ale tak nie było. Raport z katastrofy powinien być logiczny, wychodzić od faktów, przez analizy, wnioski, zalecenia, powinien obejmować przyczyny wydarzenia się katastrofy, jak też przeżycia bądź nieprzeżycia pasażerów i załogi.

Chociaż w swojej pracy zajmowałem się obiema kwestiami, to w szczególności oddawałem się tej drugiej, i stało się dla mnie jasne natychmiast, że bardzo niewiele zrobiono, aby w przypadku tej katastrofy określić, w jaki sposób ludzie zginęli, co się wydarzyło wewnątrz kabiny, nic na ten temat nie było wiadomo. Jest to jeden z obszarów niepokojących, i tylko to już wystarczyło, aby przyjrzeć się sprawie ponownie.

Przechodząc do analizy nagrań głosów, myślę, że został zupełnie zignorowany fakt, że nie było dobrego nagrania z wewnątrz, stwierdzono, że jest tam zbyt wiele szumów, tymczasem każda kompetentna władza czy organ starałyby się usunąć tego rodzaju szumy. Pokazano mi również zdjęcia satelitarne, które poświadczyły, że duża część przedmiotów została przemieszczona po katastrofie, jest to absolutnie nieprofesjonalne, i nie powinno było mieć miejsca — to również rzuca cień na tę sprawę. Dodatkowo stwierdziliśmy, że po 6 miesiącach od katastrofy nadal można było znaleźć fragmenty samolotu, chociaż cały teren miał być oczyszczony. Te dwa elementy rzuciły cień na przyczyny katastrofy i dochodzenia w związku w jej sprawie. Brak identyfikacji niektórych ofiar był kolejnym elementem, który rzucił cień wątpliwości na całą tę sprawę.

Więc po stosunkowo krótkim czasie stwierdziłem, że nie jest to odpowiedni raport, nie jest adekwatny, i powinno odbyć się nowe dochodzenie prowadzone przez inny zespół. Jakiś czas później zapytano mnie, czy jestem gotowy wziąć udział w posiedzeniu tej komisji wraz z innymi ludźmi, jako osoba z zagranicy. Zgodziłem się, uznałem, iż jest to bardzo ciekawe zadanie, i postanowiłem zarekomendować swojego kolegę ze Szwecji, z którym badaliśmy wspólnie dość kontrowersyjną katastrofę we Włoszech, jak również byłego śledczego z oddziału dochodzeniowego.

Mój kolega ze Szwecji ma doświadczenie związane z badaniem wypadków lotniczych, jak również posiada świetną znajomość aerodynamiki. Druga osoba to koleżanka, która współpracowała z Brytyjską Państwową Komisją Wypadków Lotniczych, jest przede wszystkim specjalistką od odczytywania nagrań z czarnych skrzynek, zapisów głosowych, nawet jeśli są one bardzo słabej jakości. Ma ona również duże doświadczenie z obszaru badania samego miejsca katastrof lotniczych, wraków samolotów, więc jest bardzo doświadczonym śledczym z wiedzą specjalistyczną, która może się okazać bardzo użyteczna w pracy tej komisji.

Kolega ze Szwecji zasugerował, że on również może zarekomendować dwie osoby, które są osobami zaufanymi, z którymi współpracuje, jedna z nich to pilot, druga to również specjalista od badania wypadków, tak że polski zespół ma wszystkie informacje dotyczące tych osób i mam nadzieję, że i one dołączą do tej komisji.

Wszystko było konsultowane ze Związkiem Rodzin Katyńskich, to od nich wyszła inicjatywa, myślę, że ta decyzja była istotna nie tylko dla samej komisji, ale również aby zwiększyć wiarygodność naszych badań, ponieważ oto mamy nagle czynnik międzynarodowy, mamy ekspertów międzynarodowych, którzy biorą udział w tej komisji i mogą jeszcze bardziej uwiarygodnić nasz końcowy raport, i tak jak było powiedziane na wstępie, przystąpiliśmy do tych prac bez jakichkolwiek uprzedzeń, nie zakładając absolutnie żadnych tez, w oparciu tylko i wyłącznie o twarde dowody.

/Mówi dr inż. Wacław Berczyński/

Zespołem konstrukcyjnym kieruje profesor Witakowski, zespołem lotniczym kieruje pan Dąbrowski, zespołem medycznym płk Cierniak, a zespołem prawnym pan mecenas Kołota.

Chciałbym teraz przedstawić państwu oparte na dokumentach, które były dostępne dla pana Edmunda Klicha i pana Jerzego Millera, pewne fakty, które mogą być interesujące.

W dniu 11 kwietnia 2010 r Rada Ministrów przyjęła Zarządzenie Nr 28 Prezesa Rady Ministrów w sprawie powołania Międzyresortowego Zespołu do spraw koordynacji działań podejmowanych w związku z tragicznym wypadkiem lotniczym pod Smoleńskiem.

1. Tworzy się Międzyresortowy Zespół do spraw koordynacji działań podejmowanych w związku z tragicznym wypadkiem lotniczym pod Smoleńskiem, zwany dalej „Zespołem". 2. Zespół jest organem pomocniczym Prezesa Rady Ministrów. 3. Do zadań zespołu należy w szczególności koordynacja lub nadzór: a) Działań dotyczących ustalenia przyczyn tragicznego wypadku lotniczego pod Smoleńskiem, b) Współdziałanie z innymi organami władzy publicznej. W skład zespołu wchodzą: 1. Przewodniczący — Prezes Rady Ministrów 2. Wiceprzewodniczący — Wiceprezes Rady Ministrów, Członkowie: Minister Obrony Narodowej, Minister Sprawiedliwości, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Minister Spraw Zagranicznych, Minister — członek Rady Ministrów Michał Boni, Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Przewodniczący Zespołu: 1. Zwołuje posiedzenie Zespołu 2. Przewodniczy posiedzeniu 3. Ustala harmonogram prac Zespołu 4. Powołuje grupy robocze dla zbadania i opracowania ocen określonych problemów.

Zarządzenie Nr 28 Prezesa Rady Ministrów z dnia 11 kwietnia 2010 r. w sprawie powołania Międzyresortowego Zespołu do spraw koordynacji działań podejmowanych w związku z tragicznym wypadkiem lotniczym pod Smoleńskiem.

Minister Bogdan Klich 5 dni zwlekał z powołaniem Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego i uczynił to dopiero 15 kwietnia 2010 roku.

Art. 140. Prawa lotniczego: 1. Badanie wypadków i poważnych incydentów lotniczych w lotnictwie państwowym zaistniałych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i w polskiej przestrzeni powietrznej prowadzi Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, zwana dalej „Komisją Lotnictwa Państwowego", powoływana przez Ministra Obrony Narodowej w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw wewnętrznych.

Frank Taylor:

- szczątki przesuwano po wypadku

- niektóre fragmenty odkryto 6 miesięcy po katastrofie

- niewiele zrobiono, by ustalić przyczynę zgonu i załogi pasażerów

Po otrzymaniu informacji o zaistnieniu wypadku członkowie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych na wezwanie Przewodniczącego Edmunda Klicha przyjeżdżają do siedziby Komisji, tj. do Ministerstwa Infrastruktury. Edmund Klich spotyka się z Ministrem Infrastruktury Cezarym Grabarczykiem, który po rozmowie z nim podejmuje decyzję o wysłaniu wraz z grupą innych osób przedstawicieli PKBWL na miejsce wypadku.

Był telefon od pana Aleksieja Muchowa, on powiadomił mnie, że jest katastrofa w Smoleńsku i traktuje to jako telefoniczne powiadomienie.

Dyktat rosyjski. Posiedzenie z dnia 12.04.2010 godz. 9:35. Skład uczestników: 1. Generał dywizji Siergiej Bajnietow, Przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych — Rosja, 2. Aleksiej Morozow, Przewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotnictwa Cywilnego — Rosja, 3. Pułkownik Mirosław Grochowski, Szef Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów (szef grupy polskiej badającej katastrofę), 4. Edmund Klich, Przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych (zastępca szefa grupy polskiej). Na wstępie nastąpiło przedstawienie się członków Komisji i ogólne omówienie zasad badania wypadków lotniczych w obydwu krajach. Strona rosyjska przekazała, że badanie będzie prowadzone według zasad załącznika 13 do Konwencji Chicagowskiej. Ustalono, że ze strony polskiej przedstawicielem odpowiedzialnym za całość spraw związanych z działaniem Komisji Badania Wypadków Lotniczych będzie płk Grochowski i będzie akredytowanym zastępcą przewodniczącego komisji rosyjskiej gen. Bajnietowowa. Płk Grochowski poprosił o włączenie do Komisji 6 przedstawicieli akredytowanych. Źródło: Notatka płk Mirosława Grochowskiego do kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej, 12 kwietnia 2010 r.

Minister Bogdan Klich akceptuje fakty dokonane. Źródło: posiedzenie KBWLLP 28 kwietnia 2010 r.

Minister Obrony Narodowej upoważnił polskich przedstawicieli biorących udział w badaniu katastrofy, powołując się na Porozumienie z 1993 r.

Uwzględniając powyższe, Minister Obrony Narodowej przygotował pełnomocnictwo zawierające upoważnienie dla polskich przedstawicieli biorących udział w badaniu wypadku na terenie Federacji Rosyjskiej, powołując się na porozumienie między ministrem obrony narodowej RP a ministrem obrony FR w sprawie zasad wzajemnego ruchu lotniczego wojskowych statków powietrznych Rzeczpospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskie w przestrzeni powietrznej obu państw podpisane w dniu 7 lipca 1993 roku oraz współpracę opartą o zasady postępowania w badaniu zdarzeń lotniczych zawartej w załączniku 13. do Konwencji o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym, uwzględniając m.in. listę przedstawioną przez Naczelną Prokuraturę Wojskową odnośnie polskich ekspertów.

Osoby uczestniczące w spotkaniu:

1.     Z ramienia inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów:

a.     Z-ca Szefa płk Zbigniew Drozdowski

b.     Ppłk Tomasz Ewertowski

2.     Z ramienia Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych:

a.     Z-ca Przewodniczącego Maciej Lasek

b.     Sekretarz Komisji Agata Kaczyńska

Bezradność polskich ekspertów.

12 kwietnia 2010 r. Edmund Klich zapytał o przepustki dla przedstawicieli Komisji w celu ciągłego dostępu do miejsca zdarzenia. Strona rosyjska odpowiedziała, że przedstawiciele naszej Komisji będą uczestniczyć w działaniach przedstawicieli ich Komisji, a oddzielnych przepustek nie będzie. Płk Grochowski poprosił o dostęp do oryginalnych danych rejestratorów. Gen. Bajnietow odpowiedział, że wszystkie dane są obecnie w dyspozycji prokuratora i należy poprosić prokuraturę o dostęp do tych oryginalnych danych. Według niego dane te zostaną udostępnione po zakończeniu badań w Moskwie, w których uczestniczy strona polska.

13 kwietnia 2010 r. Po przywitaniu się i zajęciu miejsc gen. Bajnietow oświadczył, że z wraku samolotu został wydobyty agregat, którego nie znają specjaliści rosyjscy, a następnie zapytał o jego przeznaczenie i czy była zgoda producenta samolotu na jego zainstalowanie na pokładzie samolotu — agregatem tym był rejestrator typu ATM QAR (eksploatacyjny), wydobyty z miejsca zdarzenia bez obecności przedstawicieli strony polskiej. Zastępca Przewodniczącego Komisji p. Aleksiej Morozow zaproponował, by odczytanie i deszyfracja parametrów zarejestrowanych na rejestratorze ATM-QAR odbyły się w Polsce przez wspólną — polsko-rosyjską grupę. Na zakończenie spotkania p. Klich poinformował gen. Bajnietowa, że w dalszym ciągu nie wystawiono przepustek przedstawicielom strony polskiej uprawniających do wejścia na teren lotniska oraz miejsca zdarzenia… Na chwilę obecną, z uwagi na brak dostępu do pełnej informacji z prac Komisji, praca przedstawicieli polskiej grupy roboczej odgranicza się do zbierania materiałów udostępnianych przez stronę rosyjską.

14 kwietnia 2010 r. Grupa rekonesansowa w składzie: E. Klich, komandor D. Majewski, B. Fydrych dokonała rekonesansu środków ubezpieczenia lotów. Przed wejściem na teren obiektu zabroniono wykonywać zdjęć oraz nagrywać prowadzone rozmowy na dyktafon. W związku z tym zbieranie informacji ograniczyło się do rozmowy z dowódcą obiektu oraz oględzin zewnętrznych radiolatarni. W ostatniej kolejności zapoznano się ze stanowiskiem kierowania lotami. Ze względu na ochronę tajemnicy pełnego wyposażenia stanowiska strona rosyjska ograniczyła wizytę na obiekcie do niezbędnego minimum.

Na pytanie: czy będą udostępnione zapisy rozmów telefonicznych ze stanowiska kierowania, p. Morozow powiedział, że tak, będą dostępne w przegranym zapisie cyfrowym. Na co ja zareagowałem, że chodzi nam o zapisy oryginalne, niekopiowane jeszcze do komputera. Po chwili zastanowienia przewodniczący powiedział, że będzie z tym trochę problemów, bo jest to zabezpieczone przez prokuraturę i komisja rosyjska najpierw musi sprawdzić, czy jest wszystko, oraz że będzie to bardzo pracochłonne i że łatwiej będzie przesłuchać z komputera.

Czy będzie dostępny zapis z kamer przemysłowych zlokalizowanych w pobliżu stacji meteo? Po chwili konsternacji przekonywano nas, że nie ma kamer, po czym wezwano dowódcę lotniska, który potwierdził, że są, ale nie wiedział, czy jest rejestracja.

Czy był zapis do kamer zamontowanych do rejestracji wskaźnika radiolokacyjnego w dniu katastrofy?— nie wiedzą, wyjaśnią.

Czy jest zapis korespondencji radiowej z dnia 7 kwietnia 2010 roku, kiedy było lądowanie premiera RP?— nie wiedzą, wyjaśnią.

Czy mają specjalną procedurę na lądowanie VIP — nie wiedzą, przewodniczący zdawał się nie wiedzieć, o czym mówimy.

Czy możemy mieć dostęp do instrukcji pomiarów warunków meteorologicznych obowiązujących na lotnisku katastrofy? Pani ekspert meteorolog rosyjski kompletnie nie zrozumiała, o co nam chodzi.

W dniu 15 kwietnia 2010 r. strona rosyjska nie wyraziła także zgody na obecność przedstawicieli polskiej grupy roboczej na naziemnych stanowiskach kierowania podczas prowadzonego oblotu środków ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa pracy na stanowisku kierowania.

(…) Zarówno w dniu 14, jak i 15 kwietnia 2010 r. członkowie polskiej grupy roboczej mieli utrudnioną pracę, a wręcz zabroniony dostęp do miejsca zdarzenia, szczątków wraku samolotu, pomimo posiadania przepustek wystawionych w dniu 14.04.2010 r. przez stronę rosyjską.

Kłamstwo smoleńskie — eksperci Donalda Tuska nic nie zbadali

Notatka służbowa

W dniach od 9 do 13 sierpnia 2010 roku przebywała w Polsce grupa ekspertów — doradców Akredytowanego Przedstawiciela RP przy MAK. Z ekspertami tymi spotkali się członkowie Podkomisji Technicznej KBWLLP. Celem spotkania było przekazanie przez tych ekspertów dodatkowych informacji, których nie ma w dokumentach, jakimi dysponuje KBWLLP. Podkomisja Techniczna przygotowała na spotkanie z doradcami Akredytowanego Przedstawiciela pytania. Pytania poniższe zostały w dniu 9 sierpnia 2010 r. w siedzibie MSWiA przekazane na piśmie ekspertom — doradcom Akredytowanego Przedstawiciela, na ręce kmdr Dariusza Majewskiego, dla umożliwienia przygotowania się do rozmowy z Podkomisją Techniczną.

Spotkanie członków Podkomisji Technicznej z ekspertami odbyło się 10 i 11 sierpnia 2010 r. w siedzibie MSWiA; uzyskano wówczas następujące ustne odpowiedzi na zadane pytania:

1. W jakich badaniach technicznych szczątków samolotu brali udział w Rosji?

Odp.: Nie brali udziału.

2. Jakie mają sprawozdania z badań technicznych szczątków samolotu prowadzonych w Rosji, również tych, w których nie brali udziału?

Odp.: Nie mają i nie wiedzą, czy były robione.

3. Jakie mają nieoficjalne informacje dotyczące badań technicznych szczątków samolotu?

Odp.: Nie mają.

4. Jakie mają informacje oficjalne i nieoficjalne na temat planów badań technicznych szczątków samolotu?

Odp.: Otrzymali od Rosjan ustną informację, że do 23 sierpnia br. będą przeprowadzone badania radiowysokościomierzy i radiokompasów.

5. Czy kontaktowali się z producentami samolotu, jeśli tak, to jakie są tego efekty?

Odp.: Nie.

6. Czy kontaktowali się z zakładem, który remontował samolot, jeśli tak, to jakie są tego efekty?

Odp.: Nie.

7. Czy kontaktowali się z producentem silników, jeśli tak, to jakie są tego efekty?

Odp.: Nie.

8. Jakie inne, niż poruszone w poprzednich pytaniach, informacje i materiały przywieźli z Rosji dla Podkomisji Technicznej?

Odp.: Nic takiego nie przywieźli.

Stanisław Żurkowski

Przewodniczący Podkomisji Technicznej KBWLLP

Gdzie jest polska skrzynka: zamieniono rejestratory

Film pokazujący proces wyjmowania rejestratorów.

Premier Donald Tusk i minister Jerzy Miller żądają: raport polski ma być taki jak rosyjski.

Jadę do premiera, który chce postawić kropkę nad i. Ponieważ jego różni doradcy różnie podpowiadają rozstrzygnięcie ostateczne po stronie polskiej. Już się zobowiązałem, że w dniu dzisiejszym, w czasie tego naszego spotkania, poznam państwa opinię i odwiedzę premiera i premier podejmie ostateczną decyzję. Czyli, jeżeli dobrze zrozumiałem, to przyjęcie dla potrzeb strony rosyjskiej interpretacji, że mamy do czynienia z wypadkiem, w którym rozmiar, charakter pasażerski, są poprawne. Co wcale nie oznacza, że zmuszamy się do tego samego traktowania wypadku na polskim obszarze prawa. Czyli rozwiązanie dzisiejsze jest poprawne. Komisja wojskowa po stronie polskiej, komisja cywilna po stronie rosyjskiej. Czy ktoś z państwa ma inne zdanie?

Po pierwsze rozumiem, żebyśmy zaczęli podsumowywać ten motyw, że komisja rosyjska działa w reżimie czy w regułach komisji do rozpatrzenia wypadku lotniczego pasażerskiego. Zgodnie z żądaniem konwencji chicagowskiej, załącznika 13., to nie przeszkadza nam, akceptujemy i nie podpowiadamy polskiemu premierowi, że powinien zmienić swoje dotychczasowe stanowisko w tej sprawie. Ostateczna decyzja należy do premiera, bo to premier zastrzegł sobie prawo osobistego nadzoru nad tym, może niedobre słowo, bieżącego przypatrywania się naszym poczynaniom. A jeśli chodzi o skład osobowy, zastrzegł sobie obowiązkową obecność obu ministrów, czyli ministra obrony narodowej i ministra spraw wewnętrznych. Przy uzgadnianiu wszelkich decyzji personalnych my działamy dopiero po uzyskaniu zgody premiera. Jakie będą nasze ustalenia w odbiorze społecznym?

Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej w Polsce
© AFP 2019 / Wojtek Radwanski
Jeżeli te dwa raporty będą różne, to będzie do tego cała teoria spiskowa budowana w społeczeństwie, albo ten ukrył, albo tamten ukrył, ale na pewno prawda jest gdzieś jeszcze indziej. I w związku z tym ja też oczekuję, że nasze działanie będzie o tyle niestandardowe, że musi uwzględniać wymogi postępowania w wypadku cywilnym.

(Padło pytanie z Sali)

Odpowiedź:

Nasze wewnętrzne ustalenia metodologiczne. U nas dokumenty końcowe muszą być zweryfikowane z punktu widzenia tych okoliczności. Co do tego jestem przekonany. Państwo sobie zdają sprawę, że to nie jest wyłącznie dla ministrów, dla generałów, dla komisji przy ministrze infrastruktury, to będzie potężna dyskusja publiczna z różnymi dla nas nieprzyjemnymi sugestiami. Zaczynamy dotykać istoty problemu. Mowa była, czy nie przeszkadza fakt, że zgodziliśmy się, że wypadek ma charakter wypadku cywilnego. To jest konsekwencja tego przyjęcia. Jeśli ten raport będzie odpowiadał normom wojskowym, to będzie właśnie ten dysonans, o którym wspomniałem. Po pierwsze poprosiłbym, żeby przedyskutować zmianę raportu końcowego albo wyprodukowanie dwóch raportów końcowych. Może to drugie jest lepsze, aczkolwiek bardziej pracochłonne

Pytanie: Przez kogo?

— Przez naszą komisję. Mamy cztery podmioty, które będą coś produkowały — komisję rosyjską, prokuratora rosyjskiego, komisję polską, prokuratora polskiego. Wszystkie te cztery podmioty są wzajemnie od siebie niezależne. W związku z tym albo zadbamy w tej czwórce o spójność dialogu ze społeczeństwami, zwłaszcza ze społeczeństwem polskim, bo rosyjskie społeczeństwo, powiedzmy sobie szczerze, przez dwa tygodnie żyło również jakimś tam współczuciem, a po na następnych dwóch miesiącach nie było już zainteresowane. Albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz na własne plecy.

(Slajd Premier Donald Tusk decyduje o badaniu katastrofy smoleńskiej)

/Mówi dr inż. Wacław Berczyński, przewodniczący podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej/

— Ja chciałbym zaznaczyć, że są to materiały, które są dostępne zawsze, które nie były opublikowane, wręcz ukryte. Mam nadzieję, że państwo widzicie wymowę tych materiałów, gdy minister rządu polskiego na polecenie premiera instruuje komisję, jak ma przebiegać badanie wypadku lotniczego. Dla mnie to jest szokujące. Ja poproszę teraz pana prof. Nowaczyka, zastępcę przewodniczącego komisji, o krótki komunikat i dalszą prelekcję. Dziękuję.

/Mówi Kazimierz Nowaczyk/

— Ja odczytam oświadczenie zespołu lotniczego. Wobec twierdzeń  o obecności generała Błasika w kokpicie stwierdzamy, że jego głos nie został zidentyfikowany. Po pierwsze przez żadną z trzech osób z podkomisji dobrze go znających. Po drugie przez żadną z dotychczasowych specjalistycznych ekspertyz laboratoryjnych dokonujących badań wskazania mówców. Są to Centralne Laboratorium Kryminalistyki Komendy Głównej Policji, Instytut ZENA, prof. Grażyna Demenko. Po trzecie w dotychczasowych naszych badaniach. Ponadto stwierdzamy, że komisja Millera ani zespół biegłych prokuratury nie podały żadnych wyników badań mogących być podstawą do identyfikacji generała Błasika. Po drugie zespół badawczy prokuratury dokonał bezpodstawnej nadinterpretacji wyników badań prof. Demenko. To było oświadczenie zespołu lotniczego.

Chciałem państwu zaprezentować kilka slajdów i poprosiłbym o uruchomienie slajdu o czarnych skrzynkach. Dotyczyć to będzie właśnie odczytu z czarnych skrzynek. Widzieli państwo rozpakowanie 15.04 skrzynki, która przybyła z Rosji, jak się okazało, jak można było usłyszeć, w miejsce polskiej skrzynki przybyło amerykańskie urządzenie TAWS. Skrzynka przybyła dopiero dwa dni później. Po oddaniu i wymianie tych dwóch urządzeń.

(1. slajd Napis: Odczyty czarnych skrzynek

2. slajd Satelitarne zdjęcie)

— To są ostatnie sekundy lotu samolotu naniesione na zdjęcie satelitarne. Cała tragedia i rozpad samolotu, który zakończył się śmiercią wszystkich pasażerów, rozpoczyna się na dystansie około 900 metrów. Pierwszym tego wyznacznikiem jest działka Bodina, później TAWS numer 38, ukryty w obu raportach, i MAK-u, i zespołu polskiego, oraz punkt ostatni — to jest zapis komputera pokładowego FMS w momencie jego zamrożenia, 15 metrów nad gruntem w powietrzu. Poproszę drugi slajd.

(na slajdzie diagramy, schematy)

Tytuł: Manipulacje i fałszerstwa w zapisach czarnych skrzynek.

Zapis polskiej skrzynki

Zapis rosyjskiej skrzynki

TAWS 38 Działka Bodina

Miejsce, gdzie urywają się zapisy rejestratorów polskiego i rosyjskiego według raportu ATM przekazanego komisji Millera i Prokuraturze.

— Tam te punkty przedstawione na mapie ilustrują i pozwalają państwu zobaczyć przebieg zdarzeń w tych ostatnich chwilach. Jak wyglądały manipulacje i fałszerstwa dokonane w zapisach czarnych skrzynek. Z raportu polskiego odczytu dokonanego przez ATM i dostarczonego komisji Millera oraz prokuraturze możemy się dowiedzieć, że zapis polskiej skrzynki kończy się w punkcie TAWS 38 przed zamrożeniem jeszcze pamięci komputera w punkcie oznaczonym FMS.

Natomiast rosyjski zapis czarnej skrzynki kończy się jeszcze dużo wcześniej przed działką Bodina. Jakie to ma znaczenie, jakie znaczenie mają zapisy rejestratorów? Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że pierwszym poszukiwanym przyrządem na miejscu katastrofy są czarne skrzynki. Czarne skrzynki są podstawowym dowodem i podstawowym materiałem badawczym w każdej katastrofie lotniczej. Wiemy doskonale, że czasami poszukiwania takich skrzynek wymagają cierpliwości i trwają bardzo długo. Ostatnio mieliśmy przypadek katastrofy francuskiego samolotu, gdzie skrzynkę odnaleziono po uporczywych i ciągłych badaniach na dnie oceanu po dwóch latach. Dlatego skrzynki są tak ważne. Teraz pokażę państwu, co się stało z zapisami skrzynek i rosyjskiej, i polskiej. Proszę o następny slajd. Podkomisja odnalazła w materiałach źródłowych Komisji Badania Wypadków Lotniczych Państwowego Lotnictwa Polskiego pełne zapisy polskiej i rosyjskiej skrzynki. Jeżeli porównamy to z poprzednią informacją z raportu ATM, widać, że z polskiej skrzynki wycięte zostały około 3 sekundy, z rosyjskiej około 5 sekund. Jest to schematycznie przedstawione na tym slajdzie. Czego się jeszcze dowiedziała podkomisja? Poproszę o następny slajd. W przypadku polskiego rejestratora podczas wysłuchania prezesa firmy ATM podkomisja dowiedziała się, że jesienią ubiegłego roku dokonano ponownego odczytu polskiej skrzynki. Przyczyną były błędy wykryte przez ekspertów ATM w niektórych parametrach odczytanych z tej skrzynki i dostarczonych komisji Millera i prokuraturze. Proszę państwa, przy uważnej analizie, którą powinna przeprowadzić każda komisja, biegli prokuratury, te błędy powinny zostać wykryte. Podkomisja po uzyskaniu tej informacji zwróciła się do firmy ATM o dokonanie nowych odczytów. Po analizie otrzymanych pod koniec ubiegłego miesiąca nowych danych okazało się, że nie wszystkie błędy zostały jeszcze usunięte.

Teraz przejdźmy do następnego slajdu. Rosyjski rejestrator. Podkomisja znalazła plik źródłowy z tego rejestratora i tak jak powiedziałem, odszyfrowanych zostało dodatkowych 5 sekund z tego zapisu. Jesteśmy w trakcie analizy, która jest bardzo żmudna, ale już znaleźliśmy sygnał niesprawności pierwszego silnika, niesprawność pierwszego generatora, niesprawność obu wysokościomierzy radiowych. Chcę przypomnieć jeszcze raz, że to wszystko się dzieje pomiędzy TAWS #38 i miejscem zamrożenia pamięci FMS w powietrzu, 15 metrów nad gruntem. Dziękuję państwu.

To poproszę teraz o materiał filmowy ilustrujący to zdarzenie.

Głos lektora: Samolot Tu 154, znajdując się 10 000 metrów od początku pasa, otrzymuje nieprawdziwą komendę z wieży kontrolni lotów w Smoleńsku  (Napis na slajdzie i mówi lektor):

Prawidłowa ścieżka zejścia z odległości 10 000 m do lądowania.

Lektor: Czerwona linia pokazuje nieprawidłową ścieżkę zejścia, która doprowadziłaby w ciężkich warunkach atmosferycznych do uderzenia samolotu w ziemię kilometr od progu pasa.

Slajd i lektor czyta: Awaria pierwszego układu hydraulicznego

Z analizy raportu Uniwersal Wernis wynika, że ciągły zapis sygnału w czarnych skrzynkach od 8.40.31 do 8.41.01 oznacza, że zarejestrowana została awaria pierwszego układu hydraulicznego.

1 Mapa okolic Smoleńska; 2 Zdjęcie potwierdzające pofałdowany charakter terenu

Lektor: Zdjęcie potwierdzające pofałdowany charakter terenu pokazanego na poprzedniej mapie, czerwona linia pokazuje nieprawidłową ścieżkę zejścia, która doprowadziłaby w ciężkich warunkach atmosferycznych do uderzenia przez samolot w ziemię kilometr od progu pasa. Stenogram rozmowy, podczas której nawigator informuje, że nastawia alarm wysokościomierza radiowego na wysokość 100 metrów.

Kolejny slajd: obraz mapy satelitarnej

Lektor: Obraz mapy satelitarnej bliższej radiolokacji oraz działki Bodina, nad którymi przelatywał TU 154. Czerwonymi kółkami oznaczono pierwsze znalezione odłamki samolotu, odłamek skrzydła A odkopany przez ekspertów prokuratury z CLKP w 2012 roku w odległości ok. 60 metrów przed brzozą. Wiele szczątków samolotu przed upadkiem na ziemię było spalonych i okopconych.

(Slajdy i lektor odczytuje ich nazwę)

Odłamek skrzydła B zidentyfikowany w odległości 30 metrów przed brzozą.

Fragment żebra numer 30 na gałęzi brzozy, kolejny slajd: identyfikacja odłamka żebra numer 30 z lewego skrzydła

— (słychać niezrozumiałe nagranie rozmów)

— Schemat oderwanej końcówki lewego skrzydła z zaznaczonym fragmentem żebra numer 30 oraz wywiniętym na zewnątrz dźwigarem numer 2 (slajd)

Wiele szczątków samolotu przed upadkiem na ziemię było spalonych i okopconych.

Jak fałszowano rejestratory? /Mówi lektor/

Prezentowane przez KBWLP i prokuraturę odczyty czarnych skrzynek dokonane przez firmę ATM zostały zmanipulowane i okrojone. Z zapisu polskiej skrzynki ATM QAR zostały wycięte ostatnie niecałe trzy sekundy i w to miejsce wklejone krótsze dane z rosyjskiego rejestratora ŁMP. Z rosyjskiego rejestratora KBM wycięto bez uzupełnienia ostatnie pięć sekund.

(Slajd i lektor czyta)

Punkt krytyczny katastrofy TAWS 38 (slajd i lektor czyta napisy)

Analiza pliku źródłowego wykazała, że w wyciętym fragmencie zapisane były dane informujące o niesprawności pierwszego silnika, niesprawności pierwszego generatora, niesprawności obu wysokomierzy radiowych.

Wszystko to się dzieje za TAWS 38 jeszcze w powietrzu przed zamrożeniem pamięci systemu FMS, 15 metrów nad ziemią.

(Slajd ze zdjęciami ofiar)

/Mówi dr inż. Wacław Berczyński/

Chciałbym podkreślić znaczenie tej prezentacji, rzeczywiście element samolotu znaleziono 60 metrów przed tzw. brzozą. Następny odłamek znaleziono 30 metrów przed brzozą. Prof. Nowaczyk, przygotowując tę prezentację, odnalazł ten TAWS 38, który był ukryty w obu raportach. Prawdopodobnie w porozumieniu i to jest nasz punkt odniesienia, bo tam się zaczęły dziać bardzo dziwne rzeczy, które starano się ukryć przez wycinanie elementów ze ścieżki z czarnej skrzynki.

To właściwie zamyka naszą prezentację, konferencję prasową. Będziemy starali się informować państwa w miarę jak będziemy mieli nowe materiały. Wydaje mi się, że już w tej chwili możemy powiedzieć, że duża część, znaczące fakty poprzednich raportów były fałszywe.

Dziękuję panu ministrowi, wszystkim członkom komisji, wszystkim państwu.

Tematy:
Śledztwo smoleńskie (107)

Zobacz również:

Poroszenko: nigdy nie wymienimy Krymu na Donbas
W Berlinie otwarcie sprzedaje się symbolikę Daesh
Krymskie władze spodziewają się milionowego wzrostu liczby ludności
Doradca Poroszenki apeluje o przywrócenie więzi gospodarczych z Rosją
Kuczma: Paryż i Berlin są odpowiedzialne za fiasko "Mińska-2"
Tagi:
śledztwo, katastrofa smoleńska, Antoni Macierewicz, Leszek Miller, Lech Kaczyński, Donald Tusk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz