05:03 11 Grudzień 2019
Wrak samolotu Тu-154 na lotnisku w Smoleńsku

Przedstawienie pseudonowych faktów o katastrofie smoleńskiej to akt polityczny

© Sputnik . Oleg Miniejew
Polska
Krótki link
Autor
Śledztwo smoleńskie (107)
4305
Subskrybuj nas na

W czwartek, 15 września w Warszawie, odbyła się konferencja podkomisji do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej, powołanej przez szefa MON Antoniego Macierewicza, która przedstawiła swoje dotychczasowe ustalenia. Nie brakuje w nich stwierdzeń o rzekomej manipulacji. Na potwierdzenie tego, zaprezentowano wiele jakoby niezbitych dowodów.

Sputnik Polska poprosił o podzielenie się swoimi uwagami na ten temat publicystę lotniczego Michała Setlaka.

— Po pierwsze po tej konferencji widać, że nie miała ona na celu badania katastrofy, znalezienia przyczyn, a przede wszystkim była aktem politycznym. Nie od dzisiaj grupa Macierewicza stara się przede wszystkim obciążyć przeciwników politycznych winą za tę katastrofę i w ten sposób ich zdyskredytować, pogrążyć. Oprócz tego, że zostali nam przedstawieni członkowie tej podkomisji, których już od dawna znamy, zaprezentowano również jakoby dowody na spisek, na to, że ten wypadek nie był badany prawidłowo.

Ujawniono nagrania robocze komisji badającej ten wypadek. Tak się nie robi. Wypadki lotnicze są zawsze badane w sposób niejawny, aby zagwarantować świadkom zeznającym przed komisją to, że mogą powiedzieć prawdę i w żaden sposób nie będą pociągnięci do odpowiedzialności. Dzięki temu komisji udaje się zebrać jak najwięcej informacji. Tak się robi na całym świecie. Natomiast tutaj zaprezentowano nagranie, które jakoby miało dowodzić tego, że polski raport jest wzorowany na rosyjskim. Jeśli ktoś miał okazję przeczytać stenogram tej wypowiedzi, to widać, że szef komisji badania wypadków lotniczych lotnictwa państwowego Jerzy Miller mówi, że w sytuacji, gdy strona rosyjska przygotowuje swój raport zgodnie ze standardami IKAO, Polska również powinna postąpić w ten sposób.

Pierwotne założenie po stronie polskiej było takie, że wypadek będzie badać komisja wojskowa, która zgodnie z polskimi przepisami nie sporządza raportu, a przygotowuje protokół z badania wypadku lotniczego. Takie protokoły zazwyczaj  są krótkie — 35 stron. Jeśliby taki dokument opublikowano po katastrofie, to budziłoby to poważne wątpliwości, że sprawa została potraktowana w sposób niepoważny. Jerzy Miller powiedział, że powinien powstać raport w formacie takim samym jak raport rosyjski, czyli zgodny ze standardami IKAO.

Na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem
© Sputnik . Ilja Pitalew
Chodzi tylko o sposób prezentacji, a nie zawartość. A oprócz tego, być może protokół wojskowy. I tak to zostało zrobione. Został opublikowany raport o wypadku w Smoleńsku i został opublikowany protokół. To są dwa różne, niezależne dokumenty. One są w inny sposób redagowane, natomiast niosą ze sobą te same treści. To jest to, co Jerzy Miller powiedział. Teraz próbuje się mu imputować, że nakłaniał komisję do powtórzenia treści rosyjskiego raportu.

 — Z konferencji zapamiętałam kilka szczegółów, o których nie wiem, co sądzić. Jak na przykład, że wycięto z polskiej skrzynki około trzech sekund. Często dało się też słyszeć słowa manipulacja, fałszowanie.

— To są sformułowania, których grupa Macierewicza używa od bardzo dawna. Jest to po prostu nieprawda. W załącznikach do protokołu z badania katastrofy smoleńskiej jest bardzo dokładnie opisany proces badania rejestratora parametrów lotu tzw. polskiej czarnej skrzynki ATM QAR. Jest tam napisane, że do zawartości tego polskiego rejestratora, z którego usunięto kawałek zapisu, dołączono dwie sekundy zapisu z rejestratora rosyjskiego. To było spowodowane tym, że polski rejestrator rejestrował to cyfrowo, dane były najpierw buforowane potem kompresowane i w momencie, kiedy ustało zasilanie ta kompresja,która była zakończona z pewnym opóźnieniem spowodowała, że część tych danych, które się znajdowały w buforze, po prostu nie została zapisana. Ponieważ są to dane skompresowane, to jest coś w rodzaju archiwum na komputerze, taki plik, który jest uszkodzony, archiwalny nie daje się otworzyć. On po prostu ma całą zawartość uszkodzoną, dlatego to trzeba było usunąć i zamienić rosyjskim zapisem. To było wiadomo już od dawna, po pierwsze.

Po drugie, jest to fragment zapisu parametrów lotu, który dotyczy wyłącznie sytuacji już po kolizji z brzozą, kiedy samolot leciał lotem niesterownym, właściwie obrócony prawie że na plecy. I cokolwiek by się wtedy działo, nie miało żadnego wpływu na wypadek, a tym bardziej na przyczynę tego wypadku. Przyczyna wypadku była przed brzozą. To, zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania przy dużej prędkości opadania w warunkach atmosferycznych, które uniemożliwiały kontakt wzrokowy z pasem. Próbuje się również sugerować, że zmanipulowane zostały zapisy rejestratora dźwięku. To jest również nieprawda. Zawartość rejestratora była kilkakrotnie kopiowana, początkowo tam były błędy przy kopiowaniu. Trzeba było to powtórzyć. Potem było to badane przez polskich specjalistów z instytutu ZENA, którzy oprócz tego, że sporządzili własną kopię, to również weryfikowali wiarygodność tego zapisu. Badali to specjaliści kryminalistycy. Cała ta taśma oryginalna została nie tylko dokładnie obejrzana, ale też dokładnie sfotografowana, przy czym tak sfotografowana, żeby było widać domeny magnetyczne na tej taśmie, czego nie widać gołym okiem. W ten sposób tam stwierdzono, że żadnych manipulacji przy tej taśmie nie było, a kopia była sporządzana przez polskich specjalistów. Później to było również przez Polaków analizowane.

Ostatni raz, kiedy było kopiowane przez biegłych prokuratury wojskowej, którzy skorzystali z nowocześniejszego sprzętu, oni sporządzili kopie o znacznie wyższej jakości dźwięku, na której udało się usłyszeć dodatkowe rzeczy. A więc, tyle razy było to weryfikowane przez najlepszych specjalistów, że nie ma absolutnie możliwości, żeby można było mówić o jakiejkolwiek manipulacji.

- Przewodniczący podkomisji Wacław Berczyński dodał, że szczątki samolotu znaleziono „60 metrów przed tzw. brzozą pancerną, jeszcze jeden30 metrów". Jak my to mamy rozumieć? Po co jest podawana taka informacja?

- Biegli prokuratury wojskowej znaleźli przed brzozą jeden kawałek metalu pochodzący prawdopodobnie z konstrukcji lotniczej. Widziałem zdjęcie tego kawałka. Wygląda to podobnie jak fragment owiewki z cienkiej blachy z podwozia. To jest bardzo cienka blacha aluminiowa grubości rzędu milimetra, mniej więcej. Brzoza, na której samolot stracił skrzydło nie była pierwszym drzewem, z którym samolot się zderzył. Wcześniej samolot zderzał się z cieńszymi drzewami. Ich cienkie gałązki nie mogły, co prawda, wyrządzić mu większej krzywdy, ale potem były grubsze drzewa o pniach grubości około 10 centymetrów. I takie drzewa mogły już powodować pewne zewnętrzne uszkodzenia samolotu, na przykład takich jak owiewki podwozia. Tak mogło dojść do zerwania fragmentu blachy, co w żaden sposób jeszcze nie wpływało na sprawność tego samolotu, jego zdolność do lotu. Przed brzozą znaleziono jeden kawałek metalu. Następne fragmenty  zostały znalezione przy brzozie i  przy dalszych drzewach. Ten samolot był stopniowo niszczony z zewnątrz. To wszystko zostało opisane w obu raportach z badania tego wypadku. Są dostępne zdjęcia tych części. Wszystko to jest typowe, dla zderzeń z przeszkodami terenowymi.

 -Prezentację wyników pracy podkomisji mamy za sobą. Co dalej? Czy Pana zdaniem wyjaśnieniu przyczyn tragedii może pomóc na przykład ekshumacja?

— Nie sądzę, żeby ekshumacja cokolwiek zmieniła. Po pierwsze, przyczyny tego wypadku zostały określone bardzo precyzyjnie i w sposób wiarygodny.  Opisane są w raporcie, który jest spójny dla ludzi lotnictwa i nie pozostawia żadnych wątpliwości. Jeżeli ten wypadek będzie ponownie badany rzetelnie to wnioski, które powstaną, będą dokładnie takie same jak w raporcie Millera. Być może z dokładnością do jakiś nowych szczegółów, ale  przyczyny pozostaną te same. Ekshumacje są absolutnie niepotrzebnym dręczeniem rodzin.

Tematy:
Śledztwo smoleńskie (107)

Zobacz również:

Macierewicz dąży do tego, by Polakom obrzydła katastrofa smoleńska
Zacharowa:Katastrofa pod Smoleńskiem była szokiem nie tylko dla Polaków, ale także dla nas
Tagi:
raport, katastrofa smoleńska, IKAO, Jerzy Miller, Antoni Macierewicz, Smoleńsk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz