09:01 21 Listopad 2019
Konflikt na Ukrainie

"Polski żołnierz nie powinien przelewać krwi za ukraińskich oligarchów"

© Sputnik . Dan Levy
Polska
Krótki link
Autor
71723
Subskrybuj nas na

Publikacja zastępcy redaktora naczelnego tygodnika „NIE" Andrzeja Rozenka z szokującą informacją o wysłaniu polskich komandosów na Donbas stała się punktem wyjściowym rozmowy korespondentki radia Sputnik z politykiem i publicystą Mariuszem Olszewskim.

Rozmowa o ewentualnych skutkach takiego kroku, wolności słowa w Polsce i zaangażowania  Polski w sprawy Ukrainy.

 — Pisząc o wysłaniu polskich komandosów z Lublińca do Donbasu, redaktor Andrzej Rozenek twierdził, że dysponuje wiarygodną informacją. Jeśli to prawda, to, jakie mogą być skutki takiego kroku?

— Wolałbym, żeby to nie była prawda, ponieważ na szali międzynarodowej staje honor i pozycja Polski. W związku z tym uważam, że należy wstrzymać się z oceną tego typu informacji do czasu potwierdzenia z kilku niezależnych źródeł tego, co zostało przedstawione przez pana Rozenka. Nie neguję oczywiście jego źródeł informacji i tego, co napisał. Natomiast to jest zbyt poważna sprawa i zbyt daleko idące konsekwencje dla Polski. Dzisiaj oznaczałoby to bardzo duże zmiany, chyba także na scenie politycznej w Polsce, jeżeliby to okazało się prawdą. To oznaczałoby, że została złamana Konstytucja i ktoś musiałby stanąć przed Trybunałem Stanu. Mamy ustawę o zasadach użycia i pobytu sił zbrojnych RP poza granicami państwa. Mamy konstytucję i to jest jasne. Myślę, że jednak chyba nikt nie pozwoliłby sobie na to, żeby w obecnej sytuacji politycznej doprowadzić do takiej kompromitacji swojej osoby w Polsce i na arenie międzynarodowej.

 — Czyli tą powagą sytuacji, o której Pan wspomniał, można wytłumaczyć, to, że media w zasadzie milczą na ten temat. Ukazało się tylko parę publikacji krytykujących autora.

— Myślę, że to może być podstawą takiego działania, ponieważ to nie jest przemyt dwóch ton jabłek przez Ukrainę lub Białoruś do Rosji. To jest sprawa, która może się skończyć Trybunałem Stanu. A w tej chwili w Polsce jesteśmy w przededniu bardzo poważnej rekonstrukcji rządu.  Nie wiemy, czy ta rekonstrukcja będzie dotyczyła 90% ministrów czy 50. To też należy uwzględnić, mówiąc o komentarzach, które ukazują się w tej bardzo poważnej sprawie, czy braku komentarzy.

 — Pod adresem autora publikacji posypały się jednak groźby nawet rozprawy fizycznej. Jak się to ma do wolności słowa?

— Ponieważ Polska jest państwem demokratycznym, a w kanonach demokracji są zapisane słowa o wolności publikacji i samych dziennikarzy, to chciałbym tylko przypomnieć, że nadal jesteśmy państwem demokratycznym. Przypomnieć także tym, którzy mają pełne usta demokracji, a jednak posuwają się zbyt daleko, jeżeli chodzi o postulaty wewnątrz własnego dziennikarskiego środowiska.

Kobiecy oddział specjalny.
© Sputnik . Maksim Blinov
Dzisiejsza sytuacja, która wytworzyła się na Ukrainie, w tym decyzja Kongresu USA o dostarczeniu broni śmiercionośnej na pola bitwy na Ukrainie, oznacza przede wszystkim eskalację sytuacji, co może trochę dziwić po ostatnim podpisaniu porozumienia w Mińsku na temat wycofania broni. Ale, jak wskazuje sytuacja syryjska porozumienia porozumieniami, a interesy interesami. Porozumienia są zawierane tylko po to, by dać czas stronom konfliktu przygotować się na kolejne eskalacje.

W sprawie Ukrainy, ja myślę, że żaden polski żołnierz nie powinien ani kropli polskiej krwi przelewać za interesy oligarchów ukraińskich. Ta sprawa powinna być załatwiona zupełnie inaczej, a ci, którzy mają cokolwiek w niej do powiedzenia, powinni sobie przypomnieć, to, co stało się w 1999 roku. Byłem jednym z tych posłów ówczesnego Sejmu RP, którzy wskazywali na konsekwencje międzynarodowe ataku na Serbię i odebrania jej Kosowa.

Jerzy Urban, Redaktor naczelny tygodnika „NIE”
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Jeżeli dzisiaj mówimy o różnego rodzaju konfliktach na arenie międzynarodowej, o sprawach trudnych, militarnych, politycznych, o groźbie następnych wojen, to niech ci, którzy bardzo głośno na ten temat mówią, przypomną sobie, jaka była ich postawa wtedy, kiedy wyrywali Serbii Kosowo. Jakie były ich komentarze, czasami komentarze, które zamieniały się w poklask, poklask, który był łamaniem prawa międzynarodowego.

Wracając do Ukrainy, myślę, że większość społeczeństwa, kiedy zda sobie sprawę, że jest tylko cień możliwości wplątania Polski w tą sytuację, która zaistniała na Ukrainie, to będą to bardzo poważne konsekwencje dla systemu politycznego w Polsce, dla poparcia partii politycznych. Ludzie zaczną wtedy zupełnie inaczej myśleć.

Co innego jest, gdy konflikt jest daleko, a co innego, kiedy mój syn, nasi synowie będą wysyłani na wojnę. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia, gdy kontyngent polski był wysyłany do Iraku. Wiem, jak zachowywali się niektórzy wojskowi. Co prawda były to zaciągi ochotnicze, ale śledziłem także dalsze losy tych wojskowych, którzy odmówili pojechania, co się z nimi stało, jak ich potraktowali koledzy. Kończąc, myślę, że Ukraina to jest bardzo zły pomysł i wszelkiego rodzaju działania ministra Obrony Narodowej czy rządu polskiego czy pana Prezydenta, które miałyby na celu wplątanie w tą awanturę ukraińską żołnierza polskiego, są bardzo złe.

 

Zobacz również:

Polska stroną rozmów na temat sytuacji w Donbasie?
MON: Rozenek kłamie! W Donbasie nie ma żadnych polskich żołnierzy
W Mińsku rozpoczęło się spotkanie koordynatorów grup roboczych ds. Donbasu
Hrojsman: Ukraina chce pokoju w Donbasie, ale na własnych warunkach
Bondarenko: Unia Europejska może wprowadzić sankcje przeciwko Ukrainie z powodu Donbasu
Tagi:
komandos, konflikt, Donbas, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz