07:23 22 Wrzesień 2020
Polska
Krótki link
Autor
151008
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z wiceadmirałem w stanie spoczynku Markiem Toczkiem.

 — Polska zerwała umowę z Francuzami na dostawę śmigłowców Caracal. Francuzi nie pozostali obojętni, bo w dyplomacji, jak wiemy, liczą się nie tylko słowa, ale i gesty. Więc wizyta prezydenta Hollande`a, zaplanowana na 13 października, nie dojdzie do skutku. Jak Pan ocenia zaistniałą sytuację?

— Już od samego początku miałem duży dystans do podpisanej umowy z tej prostej przyczyny, że skoro jest jakiś potencjał wytwórczy w zakresie budowy śmigłowców Polsce, to trzeba wszelkie plany inwestycyjne opierać na tym potencjale. Dokonano innego wyboru. Stało się, jak się stało, ale w sposób trochę dziwny. 

Przecież ten rząd funkcjonuje dosyć długo, jeżeli miał zastrzeżenia do tego typu podpisywanych kontraktów, to powinien znacznie wcześniej zrobić to, co zostało zrobione. Z drugiej strony, wydaje mi się, że w takim szybkim tempie już awizowanie, że pod koniec roku pierwsze śmigłowce zostaną wprowadzone, to świadczy o tym, że jest jakaś gra, nie do końca jasna. Siły zbrojne w Polsce cierpią na niedosyt techniki, szczególnie tej zaawansowanej. To nie jest pochodna środków finansowych, lecz różnego rodzaju niejasnych poczynań politycznych. Tak było w poprzednich ekipach rządowych i to samo zaczyna się dziać teraz.

To nie jest dobry klimat do mówienia o właściwej polityce obronnej państwa. Francuzi podchodzili zawsze do tego typu sytuacji bardzo emocjonalnie, uważając, że mają jakieś specjalne względy. Wcześniej były sprawy związane z wybudowaniem elektrowni atomowej. Francuzi mieli tu wielkie apetyty. Specjalnie się bym tym nie przejmował, jako naszym partnerem. Przede wszystkim liczy się interes Polski.

 — Polska straciła sojusznika, chociaż ma ich w zachodniej Europie niewielu. Więc zadzierając z Francją, rząd PiS zapewne popełnia „caracalny" błąd?

— Jeśli na takich podstawach mają być tworzone sojusze, to lepiej niech to się stanie dzisiaj, że te sojusze przestaną funkcjonować. Oczywiście to jest żart, bo ja nie sądzę, żeby sprawy związane z wiarygodnością sojuszu, były opierane na takich incydentalnych przesłankach. Myślę, że czas pewne napięcia złagodzi. Francuzi też podejdą do sprawy spokojniej. Zresztą podobna sytuacja już była, kiedy francuskie okręty desantowe budowane dla Rosji zostały przez innych sojuszników wstrzymane w dostawach. I tutaj czas pozwolił wypracować jakieś formuły, że jedna i druga strona przyjęły to z mniejszą lub większą, ale akceptacją. Myślę, że i w tej sytuacji sprawa nabierze podobnego wymiaru.

 — Jak wiemy, Wojsko Polskie, a szczególnie Obrona Terytorialna, ma być wyposażona w śmigłowce Black Hawk, produkowane w Mielcu. Ale przecież zakłady te też nie należą do Polski, bo były swego czasu sprywatyzowane przez rząd PiS na rzecz amerykańskiego koncernu „Sikorski". A więc jest i amerykański ślad?

— Nie uważałbym, że to są śmigłowce, które pójdą do obrony terytorialnej. Jeżeli już, to nie w pierwszej kolejności. To może będzie trzecia czy czwarta kolejność dostaw. W tej chwili sprawy związane z wyposażeniem, z taktyką, działaniami i ze strukturami organizacyjnymi Obrony Terytorialnej są bardzo mgliste. Na razie bym tego nie mieszał. Natomiast całkowicie zgadzam się, że w Polsce, praktycznie rzecz biorąc, czysto polskiego kapitału, jeśli chodzi o przemysł obronny, jest niewiele, ale jest to przynajmniej na terytorium Polski. To w jakimś sensie daje lepsze perspektywy, niż jeśliby sprzęt był przysłany w paczkach z zagranicy. Może nastąpi taki czas, że te zakłady będą reprywatyzowane pod polski kapitał. Można jednak mówić o korzystniejszym układzie, jeżeli produkcja tych śmigłowców będzie dokonywana tutaj w Polsce, w oparciu o polskie siły wytwórcze. A to, że ktoś na tym więcej zarobi, to już inny temat.

 — Wojska specjalne według Antoniego Macierewicza jako pierwsze spotkają się ze Specnazem. Oświadczył to w Sejmie, budząc osłupienie nawet najbardziej zagorzałych zwolenników Obrony Terytorialnej, a u wojskowych osłupienie i pełną konsternację. Skąd Specnaz w Polsce?

— Ja bym sobie życzył, żeby nasze wojska specjalne i rosyjski Specnaz spotykali się na bankietach, a nie rysowania wizji, że oni będą ze sobą walczyć. Ja takiego zagrożenia dzisiaj nie dostrzegam. Jeżeli ktoś widzi takie zagrożenie „na już", a zacytował pan redaktor słowa ministra Macierewicza, to wolę pozostawić je bez komentarza.

Minister obrony stosuje różne takie kontrowersyjne wypowiedzi i z tego jest coraz bardziej znany. W związku z tym odłóżmy to ad acta. Ja żadnego zagrożenia realnie nie dostrzegam. Oceniając dzisiejszą sytuację w Europie, uważam, że jakiekolwiek konfrontacje na linii Wschód-Zachód są utopią. To jest nierealne i nie w tych kategoriach należy oceniać sprawy zagrożenia bezpieczeństwa dla ludności w Europie.

Zobacz również:

Francja nie chce sama uczestniczyć w operacjach wojskowych na peryferiach Europy
Macierewicz zwołuje odprawę sił zbrojnych
Macierewicz dąży do tego, by Polakom obrzydła katastrofa smoleńska
Panie Macierewicz! Wybieramy się na Psków, czy od razu myślimy o Moskwie?
Tagi:
śmigłowiec, Antoni Macierewicz, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz