01:59 06 Grudzień 2019
Ceremonia otwarcia Muzeum ZSRR w Rosyjskim Centrum Wystawowym w Moskwie

Warszawo, Amerykanie nie mogą się mylić

© Sputnik . Konstantin Rodikov
Polska
Krótki link
Autor
2642
Subskrybuj nas na

Amerykanie i Bułgarzy połączyli siły, by przedstawić międzynarodowy raport, z którego wynika, że Rosja zwiększa swoje wpływy w pięciu krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Ale spokojnie - wśród nich nie ma Polski.

Najwyraźniej nie jesteśmy dla Rosji tak atrakcyjni gospodarczo ani politycznie jak Serbia, Słowacja, Węgry, Łotwa czy Bułgaria.

Parada w Dzień Zwycięstwa, minister obrony Rosji Siergiej Szojgu
© Sputnik . Grigoriy Sisoev
Amerykańskie Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) oraz bułgarskie Centrum Badań nad Demokracją wydały specjalny raport „Podręcznik Kremla. Zrozumieć rosyjskie wpływy w Europie środkowej i Wschodniej".

Głowna myśl dokumentu jest taka, że Rosji bardzo zależy, aby „podkopać transatlantyckie więzi" czyli zdestabilizować współpracę między NATO i krajami Europy Wschodniej, a także umocnić się na tych ziemiach gospodarczo poprzez inwestycje, głównie w dziedzinie energetyki — „i w ten sposób wpływać na rządy" wymienionych krajów.

„W niektórych krajach rosyjskie wpływy stały się tak wszechobecne, że zagrażają stabilności tych państw, ich prozachodniej orientacji i stabilności euroatlantyckiej" — alarmują autorzy publikacji.

O Bułgarii napisano, że „krajowi grozi zawłaszczenie pod wpływem Rosji". Rzeczywiście jej udziały w bułgarskiej gospodarce w latach 2005-2014 wynosił około 22 proc. PKB — ale powiązania tych dwóch krajów, podobnie jak powiązania Rosji i Serbii — mają długą historię, sięgającą czasów wczesnego średniowiecza i narodzin prawosławia na tych terenach. Te historyczno-kulturowe niuanse umknęły jednak autorom. W Rosji widzą głównie feudała, który „torpedując antykorupcyjne inicjatywy", obsadza na ważnych stanowiskach przychylnych sobie polityków i i dba, aby pilnowali interesów Kremla (tak budują wpływy absolutnie wszystkie rządy na świecie).

Ukazanie się raportu jest na rękę administracji USA, która otwarcie oskarża Rosję i ataki hakerskie na Partię Demokratyczną oraz wspieranie Donalda Trumpa w wyścigu do Białego Domu. Okazuje się, że wyciek maili z prywatnego serwera Hillary Clinton to również wina ludzi Władimira Putina.

Nie jest to pierwszy raport alarmujący o zwiększaniu rosyjskich wpływów. Brytyjski Centre for Historical Analysis and Conflict Research w lutym 2016 ze smutkiem stwierdzał, że w Europie istnieje „piąta kolumna", która ma łagodzić wizerunek „agresywnych" polityków rosyjskich.

Witold Waszczykowski może odetchnąć z ulgą. Amerykanie nie wzięli pod uwagę Polski, gdy analizowali, które kraje Europy Wschodniej znalazły się na celowniku Kremla.

A przecież Amerykanie nie mogą się mylić.

Tomasz Dudek, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Zagrożenia egzystencjalne ministra Waszczykowskiego
Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
Rusofobia daje radość z życia
Rosja domaga się w OBWE przejrzystego procesu ws. zakazu wjazdu do Polski dla Swiridowa
Jad rusofobii: Między sondażem a rzeczywistością
Spotkanie Waszczykowski-Andriejew: klucze są w drugiej kieszeni
Tagi:
raport, Amerykańskie Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), Donald Trump, Witold Waszczykowski, Hillary Clinton, Kreml, Europa Wschodnia, Łotwa, Słowacja, Węgry, USA, Rosja, Serbia, Bułgaria, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz