13:04 07 Grudzień 2019
Batalion „Sicz”

Polscy komandosi na Ukrainie? Ależ tak!

© Sputnik . Alexandr Maksimenko
Polska
Krótki link
Autor
251752
Subskrybuj nas na

... dzieje się to w takiej atmosferze, że najpierw się opowiada o tym, że to wszystko jest nieprawda, dyskredytuje się autora, a następnie po jakimś czasie, gdy przycichnie sprawa, wydaje się oświadczenie, że rzeczywiście tak jest!

We wrześniu radio Sputnik przeprowadziło wywiad z Andrzejem Rozenkiem, zastępcą redaktora naczelnego gazety „NIE". Tematem rozmowy była publikacja redaktora Rozenka „Macierewicz zbrojnie prowokuje Rosję". W artykule autor twierdził, że na polecenie szefa MON Antoniego Macierewicza 18 polskich komandosów z Jednostki Wojskowej 4101 z Lublińca w towarzystwie oficera Służby Kontrwywiadu Wojskowego wyjechało do Donbasu. Stacjonują oni 80 km od linii frontu.

Po tej publikacji jej autor za rozpowszechnianie jakoby nieprawdziwej informacji był poddany ostrej krytyce i nawet usłyszał pod swoim adresem groźby fizycznej rozprawy. Dziś o dalszym ciągu tej sprawy w rozmowie korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z redaktorem Andrzejem Rozenkiem.

-Czy Pan redaktor odczuwa satysfakcję po ukazaniu się oświadczenia podsekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Tomasza Szatkowskiego, że polscy komandosi z Lublińca jednak stacjonują w strefie przyfrontowej w okolicy miejscowości Kropywnyćkij na Ukrainie? I ponoć bardzo usilnie się tam szkolą. Co w Polsce jest brak odpowiednich miejsc na szkolenie?

— Ja nie pisałem o szkoleniu. Tę wersję przedstawiło ministerstwo. Ja napisałem, że oni pojechali z misją bojową. Oni są w strefie przyfrontowej, według fachowców, to 100 km od linii frontu.

-Pan redaktor w swojej publikacji twierdził, że komandosom towarzyszy oficer kontrwywiadu. Co on robi?  Czy kontrwywiad interesuje się szkoleniami?

— Pewnie się interesuje, w zasadzie powinien się interesować wszystkim, co dotyczy wojska.

-Czyli Pan redaktor miał w swojej publikacji rację.

— Od 18 lat, kiedy piszę, staram się sprawdzać wszystko, co podaję do publikacji. Tym razem był to również dobrze sprawdzony materiał, oparty o wiarygodnych świadków. To potwierdziło ostatecznie ministerstwo. Ubolewam, niestety, że dzieje się to w takiej atmosferze, że najpierw się opowiada o tym, że to wszystko jest nieprawda, dyskredytuje się autora, a następnie po jakimś czasie, gdy przycichnie sprawa, wydaje się oświadczenie, że rzeczywiście tak jest. Nie jest to cywilizowany sposób prowadzenia komunikacji ze społeczeństwem, a MON jest zobowiązane do udzielania informacji zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej.

Zobacz również:

"Polski żołnierz nie powinien przelewać krwi za ukraińskich oligarchów"
MON: Owszem, polscy komandosi są w Donbasie. Rozenek miał rację?
MON: Rozenek kłamie! W Donbasie nie ma żadnych polskich żołnierzy
Tagi:
komandos, DRL, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz