Widgets Magazine
01:40 13 Listopad 2019
Warszawa

Kijów i Warszawa rywalizują w nienawiści do Rosji

© Zdjęcie : Siergiej Kuskov
Polska
Krótki link
6593
Subskrybuj nas na

Polska i Ukraina przyjęły wspólną deklarację, w której obarczyły odpowiedzialnością za doprowadzenie do wybuch II wojny światowej Związek Radziecki.

Batalion „Sicz”
© Sputnik . Alexandr Maksimenko
„Deklaracja pamięci i solidarności Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej i Rady Najwyższej Ukrainy” – brzmi nazwa dokumentu. Stwierdzono w nim, że pakt Ribbentrop-Mołotow, zawarty pomiędzy Związkiem Radzieckim a faszystowskimi Niemcami, „doprowadził do wybuchu 1 września 1939 roku II wojny światowej”, a następnie „do okupacji Polski przez Niemcy i ZSRR”, a także do „radzieckiej okupacji” Litwy, Łotwy i Estonii oraz masowych represji. W deklaracji zwraca się też uwagę na „walkę polskich i ukraińskich sił opozycji antykomunistycznej, która dała moralne podstawy dla przywrócenia niepodległości naszych państw".

Deklarację najpierw zatwierdzili deputowani Rady Najwyższej Ukrainy, a następnie polski Sejm. Za przyjęciem głosowało 367 polskich posłów, przeciw było 44, 14 wstrzymało się od głosu. Józef Brynkus z Kukiz’15 twierdzi, że ten dokument jest próbą napisana historii od nowa, a wzmianki o antykomunistycznej walce Ukraińców mają dyskredytujący charakter.

Zdaniem kierownika Departamentu Państw WNP Instytutu Badań Politycznych, politologa Aleksieja Byczkowa jest to pewnego rodzaju rywalizacja pomiędzy państwami, które mają negatywny stosunek do Rosji.

— Nie widzę nic dziwnego w tym, co się dzieje. To dalsza rywalizacja o to, kto bardziej nienawidzi Rosji i daje to odczuć na arenie międzynarodowej. Głównymi graczami w tych zawodach są Polska, która obecnie próbuje stać się  regionalnym liderem w Europie Wschodniej, i Ukraina, której zadanie polega na maksymalnym zdystansowaniu się od Rosji – powiedział politolog w wywiadzie dla radia Sputnik.

Aleksiej Byczkow uważa, że z historycznego i ideologicznego punktu widzenia przyjmowania takich deklaracji właśnie przez te dwa kraje jest absurdalne. Jego zdaniem faktycznie starają się one od nowa napisać historię.

— Aby oddać sprawiedliwość, należy powiedzieć, że teraz Rada Najwyższa powinna, gwoli sprawiedliwości historycznej, oddać Polsce obszary, które, ich zdaniem, „anektował” Związek Radziecki – Wołyń, Ukrainę Zachodnią, obwód lwowski, zakarpacki. Jeśli chodzi o Polskę, jest to absurdalne ze względów ideologicznych, by podejmowano takie decyzje, gdy OUN-UPA wymordowała rzesze Polaków na terytorium współczesnej Ukrainy Zachodniej i wschodniej Polski. Czyli z historycznego punktu widzenia między Polską a Ukrainą nie powinno być żadnych kontaktów. Ale ze względu na dzisiejszą koniunkturę i ważność robienia postępów w nienawiści do Rosji, Polska i Ukraina muszą szukać punktów stycznych. Dlatego próbują nadać nowy kształt historii – wyjaśnił politolog.

Jednocześnie – jak powiedział – jest to potrzebne przede wszystkim Zachodowi, a nie krajom głosującym za przyjęciem podobnych deklaracji. Z dwóch powodów.

— Po pierwsze, Zachód potrzebuje, by Polska i Ukraina wystąpiły jako jeden blok przeciwko Rosji i aby ten blok mógł manifestować antyrosyjski stosunek. Po drugie, Związek Radziecki powstrzymał faszyzm, zachował spokojny porządek świata. Próbuje się to wykorzenić z umysłów ludzi, oczernić obraz ZSRR, aby każde państwo było głównym nienawistnikiem, a nie sojusznikiem Rosji – podkreślił Aleksiej Byczkow.

Na temat tego unikalnego ze względu na sprzeczności dokumentu w wywiadzie dla radia Sputnik wypowiedział się też historyk i pisarz Artiom Gasparian.

Jak powiedział, autorzy deklaracji twierdzą, że chcą „oddać hołd milionom ofiar poniesionych przez nasze narody w czasie II wojny światowej oraz potępić zewnętrznych agresorów, którzy próbowali zniszczyć naszą niepodległość".

— Widziałem projekt tej deklaracji. W niej odpowiedzialność za doprowadzenie do wybuchu II wojny światowej przypisano Imperium Rosyjskiemu, które wyzionęło ducha w 1917 roku. Szczerze wierzyłem, że to żart polityczny, trolling polityczny, schizofrenia polityczna i że nie będzie on miał kontynuacji. Ale w praktyce okazało się, że się myliłem. Chcę zwrócić uwagę na to, że w deklaracji pojawia się klauzula, że od traktatu zawartego w Jałcie w 1945 roku rozpoczął się „trwający pół wieku nowy etap zniewolenia całej Europy Wschodniej i Środkowej”. Wypada przypomnieć, że konferencja jałtańska była spotkaniem liderów trzech państw: ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii. Dlatego, jeśli mówimy o „spisku”, to wypadałoby wyjaśnić, kto i z kim dogadywał się. Kto zaproponował te granice. Okazuje się, że te same propozycje, na które teraz Ukraina, Polska i Litwa zamierzają rzucić anatemę, nie pochodziły z Kremla. A z Londynu i Waszyngtonu. Z tego powodu podczas apeli o wyrażenie skruchy, należy prawdopodobnie w nawiasie wyjaśnić, do kogo kierujemy roszczenia: być może do Churchilla lub Roosevelta – powiedział Artiom Gasparian.

Zobacz również:

Rozpoczęto publikację korespondencji Baracka Obamy
Katastrofa smoleńska: co ma wyjasnić ekshumacja?
USA do 2017 roku rozmieszczą na stałe w Japonii 16 samolotów F-35B
Tagi:
II wojna światowa, ZSRR, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz