01:52 19 Lipiec 2018
Na żywo
    Flaga UE

    Ten pogrążony w degrengoladzie Europejski Klub

    © AFP 2018 / John Macdougall
    Polska
    Krótki link
    Leonid Sigan
    4233

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politologiem, profesorem, doktorem habilitowanym Kazimierzem Kikiem.

    Tadeusz Iwiński (SLD)
    © Zdjęcie : Leonid Swiridow
      — 27 lipca Komisja Europejska wydała zalecenia dotyczące rządów prawa w Polsce. To drugi etap procedury ochrony praworządności wszczętej w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. 27 października był ostatnim dniem na odpowiedź Polski. Z informacji PAP wiemy, że w 10- stronicowej odpowiedzi, która została wysłana do komisji, rząd podkreśla niemożność wypełnienia zaleceń KE bez naruszenia prawa. Jakiego prawa? Jakie tego mogą być konsekwencje ze strony Brukseli?

    — Ja myślę tak. Polska ma swoje prawo, polskie prawo i, póki co traktaty o Unii Europejskiej pozostawiają w rękach państw narodowych spory zakres suwerenności. Jeśli chodzi o sprawy związane z porządkiem w danym kraju, to decyzje należą do demokratycznie wybranej większości parlamentarnej. To po pierwsze.

    Unia Europejska, w tym także Komisja Europejska, nie wspominając już o Komisji Weneckiej, nie ma uprawnień ingerowania w porządek prawny kreowany zgodnie z założeniami polityki programu wyborczego partii rządzącej, ani wybranej w demokratyczny sposób. Mało tego, Unia sama w sobie nie jest wzorcem porządku demokratycznego. Ten deficyt demokracji w Unii Europejskiej jest powszechnie znany i polega on, między innymi, na decydowaniu o sprawach wewnętrznego porządku demokratycznego poszczególnych państw członkowskich przez niewybrane w demokratycznych wyborach ciała, takie jak Komisja Europejska i chociażby Komisja Wenecka.

    W sumie, zatem, brak jest legitymacji prawnej i moralnej ze strony instytucji europejskich, jak Unia Europejska czy Rady Europy, bo wiemy, że Komisja Europejska związana jest bardziej z Radą Europy niż z Unią Europejską. Myślę, że stanęły naprzeciw siebie dwa porządki. Pierwszy, mało demokratyczny, czyli porządek o widocznym deficycie demokracji, jaką są dzisiaj instytucje unijne i porządek demokratyczny państwa członkowskiego oparty na większości parlamentarnej osiągniętej w demokratycznych wyborach. Sprawa jest oczywista, że nie ma takiej zewnętrznej siły, która zgodnie z prawem międzynarodowym mogłaby narzucać wybranemu rządowi i większości parlamentarnej jakiekolwiek wzorce lub decyzje zniekształcające wolę polityczną większości parlamentarnej i rządu.

    Strona polska ma prawo odrzucić wszelkie sugestie i inicjatywy zmierzające do zniekształcania woli politycznej państwa narodowego i członka Unii Europejskiej.

     — Więc pan profesor nie przewiduje konsekwencji?

    Sytuacja jest taka, że zarówno Komisja Wenecka jak i Komisja Europejska złożone są na ogół z osób reprezentujących lub wybranych przez ten mainstream polityczny, europejski, który dotychczas w państwach europejskich rządzi. Ale jest on dzisiaj podważany poprzez postawę coraz to większych części społeczeństw Europy Zachodniej. I uważam, że postawa przyjęta przez Komisję Wenecką, a także przez Komisję Europejską, jest wyrazem obrony mainstreamu przed zagrożeniem idącym od dołu, od społeczeństw. I stąd jest też taka determinacja, żeby nie dopuścić do podważenia ładu, którego jest on gwarantem, i którego interesy są związane z interesami głównego europejskiego nurtu.

    Narzucić w tej chwili można wszystko, oczywiście, bo mainstream się broni. Ale skuteczność narzucania rozwiązań niereprezentowanych przez większość parlamentarną danego państwa stoi pod znakiem zapytania.

     — Wychodzi na to, że sytuacja jest w pewnym sensie patowa.

    — Sytuacja nie jest patowa, dlatego że rząd polski, w moim przekonaniu, będzie kierował się swoja wolą polityczną i wolą większości demokratycznie wybranego parlamentu. Tutaj nie ma żadnego pata. Jest wskazanie społeczne, wskazanie wyborców, jest legitymacja polityczna i powiedziałbym nawet więcej, rząd, czyli większość parlamentarna jest zobowiązany do realizacji swoich założeń programowych, a skoro tak, to jest zdeterminowany do stworzenia sytuacji umożliwiającej  ich realizację. A to jednak wymaga usunięcia przeszkód na drodze do takich reform.

     — Na konferencji prasowej pani premier Szydło powiedziała, że trzeba zreformować pogrążony w degrengoladzie klub. Mając oczywiście na względzie klub państw europejskich. Jak mogą to odebrać w Brukseli?

    — Jak bunt, jak wyraz buntu, który idzie jednak od dołu, bo ten bunt będzie się coraz wyraźniej uzewnętrzniał w postawach wyborczych coraz to większej części społeczeństw państw narodowych.

    Myślę sobie, że jest jedna zasadnicza słabość europejskiego projektu dzisiaj, ta słabość, to nadmierne przesiąknięcie neoliberalnymi mechanizmami funkcjonowania, zarówno gospodarki, jak i polityki.

    Te nadmierne neoliberalne mechanizmy funkcjonowania prowadzą dzisiaj do narastającego buntu i zmarginalizowanych, czyli tych wszystkich Europejczyków, którzy słabo lub wcale nie uczestniczą w korzyściach wynikających z globalizacji i integracji przeprowadzanych w duchu neoliberalnym.  Myślę, że to miała na uwadze pani premier, kiedy mówiła,  że trzeba zreformować ten klub, to znaczy, że należy jednak wyeliminować z niego neoliberalne fundamenty.

     

    Zobacz również:

    Komisja Europejska przyzna dodatkowe preferencje handlowe Ukrainie
    Komisja Europejska omówi z Turcją postępy w realizacji porozumienia ws. migracji
    Komisja PE opowiedziała się za zniesieniem wiz dla Ukrainy
    Komisja Wyborcza ogłasza wyniki wyborów parlamentarnych w Rosji
    Prezes FINA: Komisja McLarena nadużyła pełnomocnictw
    Tagi:
    Komisja Wenecka, Komisja Europejska, Unia Europejska, Beata Szydło, Unia Europejska, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz