Widgets Magazine
13:05 19 Październik 2019
Kanydat na prezydenta USA Donald Trump

Fiasko polskiej dyplomacji, która zlekceważyła możliwości wyboru Amerykanów

© REUTERS / Brian Snyder
Polska
Krótki link
Autor
301061
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politykiem profesorem Adamem Wielomskim.

 — Odbyła się rozmowa telefoniczna prezydenta Putina z prezydentem-elektem Donaldem Trumpem. Jaka jest wymowa tego faktu?

— Oczywiście takie fakty mają swoją wymowę. Zawsze uważa się, że wielkie znaczenie ma pierwsza wizyta zagraniczna nowo wybranego prezydenta. Dotyczy to nie tylko USA, ale wszystkich innych krajów, a w przypadku systemów kanclerskich pierwsza wizyta premiera. To, że taka rozmowa odbyła się, ma swoją wymowę, ponieważ uważam, że podstawowa różnica między Donaldem Trumpem, a poprzednimi ekipami jest taka, że poprzednie ekipy amerykańskie koniecznie chciały utrzymać hegemonię USA w świecie i tzw. koncepcję świata jednobiegunowego.

Donald Trump, w moim przekonaniu, godzi się z tym, że Stany Zjednoczone nie są w stanie utrzymać swojej hegemonii nad całym światem. On godzi się na podział wpływów na naszym globie, czyli powstanie świata wielobiegunowego, w którym będzie wielość ośrodków. Coś takiego, co w 19 wieku w dyplomacji europejskiej nazywano „koncertem mocarstw", czyli kilka mocarstw europejskich, które decydowały o pokoju na kontynencie.

W tej chwili Donald Trump zapewne zaproponuje podobny wariant światu, godząc się na to, że na świecie jest kilka mocarstw, które razem tym światem zarządzają. Tymi krajami na pewno będą Stany Zjednoczone, Rosja Chiny i jakaś forma Europy, która prawdopodobnie wyłoni się po wyborach prezydenckich we Francji w 2017 roku. Nie wiadomo jeszcze, czy to będzie Unia Europejska jako całość, czy też najważniejsze państwa europejskie.

 — Prezydent-elekt podkreślił, że bardzo liczy na trwałe relacje z Rosją i Rosjanami, co bardzo odbiega od dotychczasowej linii Unii Europejskiej. Czy na tym kierunku mogą być jakieś zmiany przy obecnym kierownictwie Unii?

— Rozmowa prezydenta-elekta, który jeszcze nie jest prezydentem urzędującym, może mieć charakter tylko i wyłącznie kurtuazyjny. Prezydent-elekt, który nie pełni jeszcze funkcji, nie może w imieniu tego państwa czegoś formalnie deklarować. Sam, zaś, ton tej rozmowy jak i różne zapowiedzi Donalda Trumpa w czasie kampanii wyborczej wskazują na to, że ulegnie zmianie polityka amerykańska w stosunku do Rosji, i co się z tym wiąże, prawdopodobnie, w takich kwestiach jak Ukraina, czy konflikt w Syrii. Myślę, że Donald Trump nie jest zainteresowany podsycaniem dalszej obustronnej wrogości.

W swojej kampanii wyborczej wielokrotnie deklarował, że największe zagrożenie dla amerykańskich wpływów w świecie i dla amerykańskiej potęgi widzi nie w Rosji, lecz w Chinach, które bardzo gwałtownie rosną gospodarczo i stają się pierwszą potęgą gospodarczą świata. Trump jest świadomy tego, że zasoby amerykańskie są ograniczone, i nie  pozwalają konkurować jednocześnie z obydwoma tymi państwami.

Donald Tusk
© AP Photo / Alik Keplicz
 — W mediach głośno mówi się o fiasku polskiej dyplomacji, która zlekceważyła możliwości wyboru Amerykanów.

— Zdecydowanie tak, o tym pisałem w różnych felietonach na ten temat, że polska dyplomacja była przygotowana tylko i wyłącznie na jeden wariant, to znaczy na zwycięstwo Hillary Clinton. Nie doceniono Donalda Trumpa. Nie doceniono również zniechęcenia amerykańskiego społeczeństwa do rządów neokonserwatystów i tych demokratów, którzy ten program neokonserwatywny realizują. Mam na myśli politykę wewnętrzną jak i politykę zagraniczną.

Polska dyplomacja stawiała na Hillary Clinton, jak na rzecz naturalną. W tej chwili Polska milczy, wyraźnie nie wiedząc, jak się zachować w tej sprawie. Nie była zupełnie przygotowana na ten wariant. Myślę, że polska dyplomacja, w ogóle polskie kierownictwo, mam tu na myśli de facto Jarosława Kaczyńskiego, ma dwa wyjścia. Wyjście pierwsze, polega na dokonaniu przewartościowania polskiej polityki zagranicznej, co oznacza prawdopodobnie konieczność poświęcenia ministrów Macierewicza i Waszczykowskiego. Lub druga możliwość, czyli samotna, dalsza konfrontacja z Rosją, bez wsparcia sojusznika amerykańskiego. To oczywiście prowadzi tę politykę donikąd, ponieważ Polska nie ma potencjału, aby sama ciągnąć konflikt z Rosją i sama bronić Ukrainy.

Zobacz również:

Trump na stanowisku prezydenta będzie zarabiał dolara
Trump będzie walczył z Daesh, a nie z Asadem
Tagi:
MSZ RP, Antoni Maciarewicz, Witold Waszczykowski, Hillary Clinton, Donald Trump, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz