19:50 15 Grudzień 2018
Na żywo
    Rosyjscy żołnierze

    Co dziś w Warszawie piszczy, czyli która armia wydaje się najgroźniejsza?

    © Sputnik . Evgeny Biyatov
    Polska
    Krótki link
    Leonid Sigan
    7644

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politykiem i publicystą Mirosławem Orzechowskim.

    Żołnierze z batalionu Azow
    © Sputnik . Evgeny Kotenko
     — Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski pozytywnie ocenia rok pracy swojego resortu „Mamy bardzo dobre stosunki z Niemcami, Francją i całą Unią Europejską". No i z Amerykanami…" A kilka godzin po jego konferencji prasowej Obama żegnał się z europejskimi przywódcami. Lecz z Polski nikogo nie zaproszono. Dlaczego?

    — Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest równoległa do odpowiedzi, która zresztą publicznie nie pada Na pytanie, dlaczego Polska nie jest zaangażowana do rozstrzygania sporów wewnętrznego konfliktu na Ukrainie. Ponieważ polska dyplomacja, polskie stanowisko w tej sprawie jest, niestety, czasami bardzo jaskrawe. Ma to z pewnością u podstaw, i w zamierzeniu konstruktorów tej polityki, dobro Polski, ale przez innych widziane jest jako stanowisko, które na przykład konfrontuje politykę europejską z Rosją. Jak wszyscy teraz obserwujemy, obecna tendencja jest taka, że nadchodzi czas pokoju.

    Nowy prezydent elekt Donald Trump zapowiada publicznie, że przyszedł czas na porozumienie z Rosją. Prawdopodobnie taka sama polityka zaczyna znajdować zastosowanie i zrozumienie w państwach zachodnich- Niemczech, Francji, Włoszech i oni z tego powodu nie chcą konfliktować przez udział polityki, która postawi jakieś radykalne postulaty. Myślę, że spotkanie Baracka Obamy, które odbywało się z Merkel i przy tej okazji ze wszystkimi uczestnikami, było nie tylko pożegnaniem Baracka Obamy, ale prawdopodobnie pożegnaniem Angeli Merkel i całego obozu tej polityki, która odchodzi z Europy. I dobrze, że ona odchodzi. Jeśli patrzeć na sprawę z tej perspektywy, to może akurat dobrze dla Polski, że jej tam nie było, bo musiałaby stać na peronie i machać im ręką. To moim zdaniem podstawowe przyczyny.

     — Drugi wątek. Burza w mediach i na portalach społecznościowych. Posłanka PiS-u Beata Mateusiak-Pielucha uważa, że ateiści, prawosławni i muzułmanie powinni podpisywać specjalne oświadczenia, w których deklarowaliby poszanowanie dla wartości, które w Polsce są uznawane za najważniejsze. W przeciwnym razie byłby powód dla deportacji.

    — Moim zdaniem pani poseł nie przemyślała tego, co jej się wyrwało z ust, bo w Polsce obowiązuje prawo, wedle którego wszyscy funkcjonują w naszym państwie. Wobec tego wychodzenie z inicjatywą, żeby ktoś podpisywał deklaracje mówiące o sprawach wyznaniowych i wszelkich innych, jest niedorzecznością. To jest niepotrzebne, nieprzemyślane i, delikatnie mówiąc, kwestionujące rozeznanie pani poseł w sprawach polityki w ogóle, a już z pewnością polityki wewnętrznej Polski.  Jest to duże potknięcie nawet nie Prawa i Sprawiedliwości, tylko samej pani poseł. Powtórzę, wyrwało się to jej z ust, ale wierzę, że ona tak nie myśli, jak powiedziała. Najpierw powiedziała, a potem pomyślała.

     — Trzeci wątek. Która armia wydaje się najgroźniejsza? Armia uchodźców, armia Federacji Rosyjskiej czy armia Antoniego Macierewicza? Chodzi o uchwałę Sejmu o utworzeniu Wojsk Obrony Terytorialnej. Obserwatorzy na forach i w prasie twierdzą, że Antoni Macierewicz dostał do ręki zapałki i oby nie podpalił Polski. Czy ten pogląd Panu odpowiada?

    — Ja nie myślę, żeby pan minister dostał do rąk zapałki. Pan minister chyba próbuje uchwycić, zresztą widoczną na scenie społecznej, tendencję do zainteresowania szczególnie młodych ludzi organizacjami paramilitarnymi, używając tego słowa trochę na wyrost. W każdym społeczeństwie jest pewne zainteresowanie wojskiem. I w Polsce jest ono widoczne. Budowanie jednak armii na społecznych zrywach jest tylko polityczną fasadą, bo nie można tych wojsk traktować poważnie. Osoba, która raz w miesiącu będzie szła na szkolenie, nie może być przeciwwagą dla kogokolwiek.

    Zresztą za najbardziej niewłaściwe, żeby nie powiedzieć nieodpowiedzialne, traktuję słowa, które jednak padły publicznie, że ci ludzie, kompletni amatorzy w sensie wojskowym, tak w kwestii wyszkolenia jak i znajomości taktyki czy choćby posługiwania się jakąkolwiek bronią, nie mówiąc już o zaawansowanej, mogliby być przeciwwagą dla kogokolwiek, tym bardziej dla Rosji.

    Nie wiem, dlaczego jest tu w ogóle wspominana Rosja. Ja nie doczytuję zagrożenia dla Polski ze strony Rosji, ale jeśliby się zdarzyło, że ktokolwiek będzie Polsce groził, to na pewno ludzie, tzw. pospolite ruszenie nie jest dla nikogo zaporą. Tu jest miejsce dla profesjonalnej, zawodowej armii ludzi wyszkolonych, bo dzisiaj to technika bierze udział na polu walki, a nie pospolite ruszenie.

    Gdyby było tak, że ludzie z takiego powszechnego naboru mogliby się stać wojskiem, to by musiało znaczyć, a wierzę, że tak nie jest, że Polska jest w ogóle rozpatrywana jako kraj, w którym może dokonać się kolejna rzeź. Takie wojsko byłoby niczym innym jak tylko armatnim mięsem puszczonym tylko po to, aby jakąś armię powstrzymać przez krótki okres czasu.  Ale wierzę i jestem pewien, że tak się nie stanie.

    To po prostu polityka znowu bierze górę nad realnością. To jest tylko i wyłącznie polityka, która ma rzucić jakieś hasło w eter publiczny i w nadziei, że nie wywoła ono lęku i zamieszania. A niestety czasami wywołuje.

     

    Zobacz również:

    Fiasko polskiej dyplomacji, która zlekceważyła możliwości wyboru Amerykanów
    Czy rosyjsko-amerykański deal obejmie regiony o żywotnym znaczeniu dla Polski?
    Nie ma zagrożenia wojną i nie trzeba straszyć Polaków
    Tagi:
    MON, MSZ RP, Antoni Macierewicz, Donald Trump, Witold Waszczykowski, Barack Obama, Angela Merkel, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz