22:51 14 Czerwiec 2021
Polska
Krótki link
Autor
191159
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z polskim politykiem i publicystą Mariuszem Olszewskim.

 — W trakcie niedawnej wizyty w Warszawie prezydenta Petro Poroszenki minister obrony narodowej Antoni Macierewicz i jego ukraiński odpowiednik Stepan Połtorak podpisali Umowę o współpracy obronnej. Protokół do tej umowy przewiduje rozszerzenie współpracy o technikę rakietową, czyli broń ofensywną. Jak Pan poseł skomentowałby ten fakt?

— Sądzę, że chodzi o pozyskanie jakiejś technologii z Ukrainy. Ukraina jako kooperant rosyjskiej armii bardzo dobrze wywiązywała się z kontraktów, które miały miejsce jeszcze przed wybuchem konfliktu w Donbasie. W związku z tym pewne rozwiązania techniczne, które ukraińscy inżynierowie posiadają, a polskie zakłady zbrojeniowe mogą jeszcze o nich pomarzyć, są, moim zdaniem, przedmiotem tego porozumienia.

 — Jak wiemy, polskie wojsko uczestniczy w programach szkoleniowych dla ukraińskiej armii. Polscy żołnierze jeżdżą na Ukrainę w charakterze instruktorów. Ponoć widziano ich i w okolicach Donbasu. Jak na to patrzą zwykli polscy obywatele, pamiętający wołyńską tragedię?

Situation in Lohvinove, Donbas
© Sputnik . Dan Levy
— Tutaj jest kilka komponentów odpowiedzi na Pana pytanie. Najważniejszy komponent to jest wspólne spojrzenie na wspólną przeszłość, na naszą historię. Myślę, że sprawa Wołynia musi być rozwiązana, prędzej czy później. Ona będzie wracała. To nie kwestia szukania zemsty na Ukrainie, to kwestia wytłumaczenia, że demokratyczne państwo, a do takiego aspiruje Ukraina, nie może budować fundamentów swojego bytu na zbrodni ludobójstwa.

To jest nie do przyjęcia, myślę, że nie tylko w Polsce, która była ofiarą tego aktu. To jest nie do przyjęcia w każdym cywilizowanym kraju. To jest dokładnie tak, jakbyśmy dzisiaj chcieli ogłaszać Adolfa Hitlera bohaterem Republiki Federalnej Niemiec i stawiać mu pomniki, a Rudolfa Hessa wynosić na ordery, które są wręczane za nienaganną służbę urzędnikom w Berlinie.

Ta logika nie może zaistnieć, bo ona może skończyć się powtórką tamtej tragedii. To po pierwsze. Druga rzecz to kwestia obecności wojsk polskich na Ukrainie. Oczywiście, oni gdzieś tam bywają jako instruktorzy i dopóki bywają jako instruktorzy przy granicy polsko-ukraińskiej, nie widziałbym w tym nic złego. Natomiast niepokoi mnie to, że polskie mundury są być może używane przez najemników, nie polskich, na terytorium Donbasu.

Mateusz Piskorski, lider partii Zmiana.
© Photo courtesy of Zmiana political party/Tomasz Gzell
Wielokrotnie mieliśmy do czynienia w relacjach z tamtego teatru wojny, że były widywane pojazdy na polskich rejestracjach itd. Ja tylko przypomnę, że jest taka grupa na Ukrainie, która być może bardzo by chciała, żeby Polska została unurzana we krwi i włączyła się w ten konflikt, który w tej chwili jest w Donbasie. Przypomnę tylko, że w tej chwili największego wykupu apartamentów, na przykład w Krakowie, dokonują obywatele Ukrainy, którzy uciekają stamtąd i tutaj lokują swoje rodziny oraz samych siebie.

Ukraińców w Polsce oficjalnie jest milion, nieoficjalnie nawet dwa, a niektórzy analitycy gospodarczy wskazują, że ta liczba może dochodzić do trzech milionów. Oni podejmują pracę, i jestem przekonany, wśród tych osób jest grupka, która opiera się na ideologii banderyzmu, i ta grupa posługuje się zarówno pojazdami na polskich numerach rejestracyjnych, jak i nie jest problemem dla niej kupić gdziekolwiek w Polsce mundur z polskimi naszywkami.

A trzecia ważna rzecz to ta, że powinniśmy my, jako Polacy, i myślę, że społeczeństwo odczuwa w tej chwili taką potrzebę, powinniśmy stworzyć sobie własne scenariusze polityki zagranicznej. Polska nie może być zakładnikiem polityki obcego mocarstwa, takiego czy innego. W związku z tym wiązanie sobie rąk w decydowaniu o przyszłości swojej ojczyzny jest nie do przyjęcia. Podejmowanie działań, które mają decydować o naszym położeniu politycznym, o naszych sojuszach, to wszystko powinno zostać w polskich rękach. Kompromitacja, która nastąpiła ostatnio w MSZ z panem wiceministrem Greyem, tylko świadczy o tym, że to, co opisałem przed chwilą, niestety ma miejsce.

Polski nie stać w tej chwili na kolejne lata bycia na kolanach przed kimkolwiek. Jesteśmy zbyt dumnym narodem — narodem, który zbyt długo walczył o swoją niepodległość i suwerenność, żebyśmy szli dobrowolnie w czyjąkolwiek niewolę.

Zobacz również:

Polska: Pikieta w obronie radzieckiego czołgu T-34
Polska podbiera przyjaciół Rosji
Polska i Ukraina: stary adorator i histeryczna baba
Tagi:
stosunki polsko-ukraińskie, wojsko, Leonid Sigan, Mariusz Olszewski, Donbas, Niemcy, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz