Polska
Krótki link
Autor
12269
Subskrybuj nas na

O tym nie przeczytacie w polskich mediach. PiS zrobiło zamach na instytuty promujące polską kulturę za granicą. Partia wymienia wszystkich dyrektorów, którzy nie pasują do "dobrej zmiany". Szczególnie naraziła się dyrektorka instytutu w Berlinie.

Polski MSZ na corocznym dwudniowym zebraniu dyrektorów instytutów polskich za granicą zapowiedział już, że część z nich zostanie odwołana, a na ich miejsce znaleziono już nowych, bardziej lojalnych pracowników.

Przed końcem kadencji wymówienia od "dobrej zmiany" dostali: Agata Grenda, dyrektorka Instytutu Kultury Polskiej w Nowym Jorku, Katarzyna Wielga-Skolimowska, szefowa Instytutu Polskiego w Berlinie oraz Roland Chojnacki, szefujący Instytutowi Polskiemu w New Delhi. Ich zwolnienia nastąpiły w trybie nagłym — i spowodowały falę protestów zagranicznych partnerów, którzy, w odróżnieniu od PiS, byli ze współpracy na polu kulturalnym bardzo zadowoleni.

Szczególnie "zadowoleni" byli Niemcy — którzy stwierdzili, że "trudno znaleźć lepszego rzecznika Polski" niż Katarzyna Wielga-Skolimowska.

To już kolejna fala zwolnień w polskich instytutach, których w sumie jest za granicą 24. Od początku kadencji PiS wypowiedzenia dostało już 13 dyrektorów.

O sprawie polskie media milczą. Informację o zwolnieniach ludzi kultury podała wyłącznie "Gazeta Wyborcza", jeden tekst o zwolnieniu Wielgi-Skolimowskiej pojawił się również na łamach portalu Tomasza Lisa NaTemat.pl.

Dziennikarzy polska kultura specjalnie nie interesuje, ponieważ słabo się sprzedaje — dużo słabiej niż najnowsze wyczyny ministrów Macierewicza czy Ziobry. A sprawa zwolnień w polskich instytutach jest niebywała, prócz tego — PiS zapowiedziało zmiany już na samym początku kadencji.

Minister Gliński wielokrotnie dawał do zrozumienia w mediach, że kultura promowana przez polskich przedstawicieli za granicą jest zbyt nowoczesna i kosmopolityczna. A powinna więcej czerpać z polskiego folkloru, promować klasyki teatru i muzykę klasyczną. A zamiast tego Polka w Berlinie promowała dialog polsko-żydowski. Ponadto Berlin niezbyt entuzjastycznie przywitał premierę filmu "Smoleńsk". A to już rzecz nie do wybaczenia. Dwa kina odwołały seanse, co rozsierdziło ambasadora Andrzeja Przyłębskiego, prywatnie — męża sędzi TK, powołanej przez PiS.

Miejsce katastrofy prezydenckiego Tu-154 pod Smoleńskiem
© Sputnik . Iliya Pitalev
Mateusz Piskorski, lider partii Zmiana.
© Photo courtesy of Zmiana political party/Tomasz Gzell
Zarówno Przyłębskiemu, jak i Izabeli Bochwic-Ivanovskiej, wicedyrektor Instytutu Kultury Polskiej w Berlinie (również z klucza PiS) — działalność dyrektorki była nie w smak. Zadbała bowiem o to, aby na ekranach berlińskich kin zagościła oscarowa "Ida", a nie film o katastrofie, w której zginął Lech Kaczyński.

Inne grzechy Wielgi-Skolimowskiej to, według resortu Waszczykowskiego — np. wspieranie Ruchu Autonomii Śląska. Polegać miało ono na promocji śląskich produktów regionalnych wśród Niemców. Pracownicy instytutu tłumaczą, że taka propozycja została wcześniej zaakceptowana przez MSZ.

Rzecznik berlińskiego instytutu Marcin Zastrożny powiedział "Die Tageszeitung", że odwołana ze skutkiem natychmiastowym dyrektor "nie pasowała do nowego kursu kulturalno-politycznego obecnego rządu".

Innego zdania są niemieckie media, a także osoby i podmioty związane z kulturą. Listy do Waszczykowskiego z wyrazami poparcia dla odwołanej dyrektor wysłali m.in. Europejska Unia Narodowych Instytutów Kultury (EUNIC), Instytut Cervantesa w Berlinie, Muzeum Żydowskie w Berlinie oraz British Council. W sumie — 30 osobistości stanęło w jej obronie.

"Pani Katarzyna Wielga-Skolimowska jak nikt inny umiała przybliżyć nam nowoczesną Polskę poprzez wspólne projekty z zakresu historii i kultury. Jej zaangażowaniu i znakomitej pracy zawdzięczamy obecność kultury polskiej w świadomości współczesnych berlińczyków. Jesteśmy przekonani, że nie znajdą państwo lepszego rzecznika polskich interesów" — można przeczytać w jednym z pism kierowanych do Waszczykowskiego.

Niemieckie media sprawa poruszyła — co stwierdzamy ze smutkiem — o wiele bardziej niż polskie. Artykuły o zwolnieniu Polki ukazały się w "Die Tageszeitung", "Frankfurter Rundschau", "Berliner Zeitung", "WDR Nachrichten", rbb-online.de. Sprawą zainteresowały się również media szwedzkie i amerykańskie.

PiS "czyści" z "niepokornych kolejną sferę życia publicznego.

Zabawne jest, że partia, która dokonuje klasycznych "czystek" powołuje się na PRL, którego błędów rzekomo nie chce powielać. Z pewnością mu to nie grozi — takiej ideologicznej propagandy nie serwowała Polakom za PRL żadna instytucja.

Antonina Świst, publicystka polska, Warszawa
Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polskie mundury mogą być używane też przez najemników
Zagrożenia egzystencjalne ministra Waszczykowskiego
Niemcy: Śledztwo przeciwko Facebookowi za podżeganie do nienawiści
Waszczykowski: Nie interesuje mnie opinia KE
Niemcy w chaosie: polityka migracyjna Merkel przyczyniła się do wzrostu przestępczości
Merkel: Niemcy ufają Rosji bardziej niż USA
Tagi:
Żydzi, kino, "Ida", kultura, Berliner Zeitung, Die Tageszeitung, instytut polski, Rząd RP, Prawo i Sprawiedliwość, Gazeta Wyborcza, Katarzyna Wielga-Skolimowska, Piotr Gliński, PRL, Berlin, Smoleńsk, Niemcy, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz