Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 16°C
Na żywo
    NATO odpowiedziało Rosji, która „rozpowszechnia mity o agresji sojuszu”, i za pomocą faktów rozprawia się z przekłamaniami o swoich planach

    Minister Waszczykowski - „Minister pomyłka"

    © flickr.com/ U.S. Army Europe
    Polska
    Krótki link
    Leonid Sigan
    8870

    Rozbieżności między polityką Warszawy a działaniami Waszyngtonu, działaniami nawet NATO, będzie coraz więcej. Zamiast wyciągać wnioski z tego, co się dzieje w Stanach, na Wyspach, we Francji, w Holandii na referendum odnośnie Ukrainy, zamiast obserwować, Warszawa nie widzi w tym prób zbliżenia się tych państw i przywódców do racji stanu...

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politologiem i publicystą Konradem Rękasem.

     — W środę zakończyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych NATO (pierwsze po wyborach prezydenta USA).  Czy coś zmieniło się w antyrosyjskiej retoryce Sojuszu, biorąc pod uwagę wypowiedzi przedwyborcze Donalda Trumpa o NATO i Rosji?

    — Jeśli brać pod uwagę polski punkt widzenia, to trzeba zauważyć, co się nie zmieniło. Nie zmienił się, niestety, niepoważny stosunek ministra Waszczykowskiego do sprawy tak poważnej, jak dyplomacja i bezpieczeństwo Polski.

    Ostatnie wydarzenia to kolejna kompromitacja ministra spraw zagranicznych Rzeczpospolitej i to głęboko zasłużona.  Spójrzmy na kolejność wydarzeń. Oto nagle media w Polsce, zapewne za pomocą kontrolowanego przecieku, a jeśli niekontrolowanego, to tym gorzej, ogłaszają triumfalnie, że minister Waszczykowski jest niemalże liderem NATO, udziela paktowi porad  w formie tajnego dokumenciku, w którym instruuje Jensa Stoltenberga i innych polityków światowych na temat tego, jak należy postępować z Rosją, a jak kategorycznie z Rosją postępować nie należy.

    Pomijam żenującą treść dokumentu, który jest kolejnym wykwitem typowego dla niektórych środowisk politycznych uroszczenia, że tylko one znają się na polityce wschodniej, tylko one mają głęboką wiedzę na temat sytuacji politycznej w Rosji. Oczywiście, wiedzę zupełnie nieopartą na faktach i doświadczeniu historycznym Polski, tylko na chorobliwych ideologiach.

    Pomijając już treść, sama forma i fakt, że rzekomo te tajne dokumenty od razu pojawiają się na stronach  jednej z polskich rozgłośni radiowych, kompromituje MSZ i pokazuje, jak bardzo jesteśmy przezroczyści nawet dla własnych dziennikarzy, a co dopiero, jeśliby była mowa o naprawdę tajnych dokumentach i grach wywiadów, czy mocarstw. To po pierwsze.

    Po drugie to odpowiedź, respons, którego można było się spodziewać jako reakcję na takie działania Waszczykowskiego. A odpowiedzią jest po prostu zażenowanie, ze strony NATO, grzecznościowe bąknięcia Stoltenberga i innych dotychczas współgrających z propagandą Waszczykowskiego liderów natowskich, którzy wyraźnie są skrępowani poradami, które otrzymali. Nie chcą słuchać, dziwnym trafem, obecnych władz w Warszawie, które reagują oburzeniem na dialog NATO z Rosją, czy jego możliwość. Nie potwierdzają też w żadnym stopniu wypowiedzi Waszczykowskiego po szczycie.

    Przypomnijmy, że minister Waszczykowski ogłosił, że od razu wie, kiedy, w jakiej formie, po co i dlaczego dialog z Moskwą będzie kontynuowany, oczywiście w duchu jego własnych wyobrażeń. Reakcje i strony rosyjskiej i NATO wskazują na to, że minister Waszczykowski był chyba na jakimś innym szczycie NATO, niż pozostali. I ma inną wiedzę na temat struktury działań  Rady NATO-Rosja, niż one są w rzeczywistości.

    To są fakty kompromitujące MSZ Polski i to wszystko powinno zakończyć się dymisją tak niepoważnej i nieszanowanej już w świecie dyplomacji osoby, jaką jest minister Waszczykowski. Hasło rekonstrukcji tego rządu, które pojawia się jeszcze przed wiosną nadchodzącego roku, być może obejmie też MSZ. Bo nawet prezes Kaczyński, nawet premier Szydło dłużej nie będą mogli znosić clowna na czele MSZ-u.

    - Komunikat o spotkaniu w Brukseli jest bardzo lakoniczny. O dyskusji tam możemy wnioskować wyłącznie z wypowiedzi Jensa Stoltenberga i rozmównego Witolda Waszczykowskiego. Znowu słyszeliśmy zatarte inwektywy pod adresem Federacji Rosyjskiej, a szczególnie w związku z kryzysem na Ukrainie, zapominając o tym, że Rosja nie jest stroną w wewnątrzukraińskich kolizjach.

     — Minister Waszczykowski, który odkrył nieoczekiwanie, że Rosja nie jest członkiem NATO, wyraźnie zapomina, że członkiem NATO nie jest też Ukraina i nigdy nim z pewnością nie będzie. Niestety, strona Polska nie pamięta o tym politycznie i dyplomatycznie. O czym dowodzą ostatnie bezprzykładne porozumienia wojskowe, niemające większego znaczenia dlatego, że ani Polska nie ma istotnej armii, ani Ukraina innego potencjału militarnego, niż ten, który jest  tam stale rozkradany i marnowany z zachodniej pomocy.

    Niemniej jednak zawieranie umów z państwem, które zdaje się stale rozpadać, to rzecz bezprzykładna w kanonach dyplomacji światowej, a nawet Polski. Wracając do spotkania Paktu, to widać wyraźnie, że NATO coraz bardziej różnicuje się.

    Pakt zamarł w oczekiwaniu na konkretne działania prezydenta Trumpa, na to, czym zostaną poparte jego obietnice wyborcze, zwłaszcza te zmiany  jawnie wskazujące na zamiar przeorientowania paktu, na urealnienie i powiedzenie wprost, że Sojusz posunął się za daleko  na Wschód wbrew wcześniejszym ustaleniom. Że zobowiązania wobec zwłaszcza awanturniczych państw bałtyckich nie mają żadnego uzasadnienia  a przede wszystkim, że Pakt wymaga  głębokiej reformy finansowej i w dziedzinie odpowiedzialności za politykę obronną. Obserwujemy zróżnicowanie wewnętrzne krajów NATO.

    Czy USA poradziły sobie z rolą światowego lidera po rozpadzie ZSRR?
    © Sputnik /
    Czy USA poradziły sobie z rolą światowego lidera po rozpadzie ZSRR?
    Z jednej strony, w dalszym ciągu frazeologią wojenną  posługuje się minister Waszczykowski. Rolę „jastrzębia" na forum europejskim przejął brytyjski minister obrony, no i dalej na tych agresywnych pozycjach stoi odchodząca administracja amerykańska. Ale już pozostałe państwa, nawet sam Stoltenberg, znacznie łagodzą ton, czekając, co będzie. Eksperci, także zachodni mówią bardzo wyraźnie, że NATO w obecnym kształcie nie ma większego sensu, przetrwać nie może.

    NATO jak wynika z nazwy, jest „północnoatlantycki" i mógłby służyć, powiedzmy, do obrony Wielkiej Brytanii i wybrzeży francuskich przed jakimś zagrożeniem. Natomiast, nie będzie służyć odo obrony państw bałtyckich, czy Polski, o czym świadczy chociażby „wielki sukces" ministra Waszczykowskiego na szczycie w Warszawie, czyli wysłanie aż 173 włoskich żołnierzy na Łotwę.

    To jest wschodnia szpica NATO i to jest właśnie realne działanie Paktu na Wschodzie. Nadszedł czas, żeby to zostało zauważone, że pakt nie służy do obrony swoich członków. Pakt służy do wyciągania z nich pieniędzy.

     — Wspomniał Pan o dialogu NATO-Rosja. Wizje Stoltenberga i Waszczykowskiego są różne. Na czym polegają różnice?

    — Minister Waszczykowski opowiada o kolejnych swoich sukcesach, swojej linii politycznej na forum międzynarodowym. Dziś już wiemy, że nic istotnego w Warszawie w czasie szczytu  nie nastąpiło, a rzekome zobowiązania NATO wobec sojuszników, w tym wobec Polski, sprowadzają się do tego, że Polska będzie wydawała miliardy złotych na kompletnie niepotrzebny sprzęt wojskowy. Jeśli mówimy o sukcesie, to wyłącznie o sukcesie kompleksu wojenno-przemysłowego.

    Z kolei Stoltenberg studzi to, co opowiada Waszczykowski, zbywa rewelacje Warszawy różnymi stwierdzeniami, że oczywiście NATO jest zadowolone ze wszystkich podpowiedzi i wszystkie mądre rady weźmie pod uwagę, ale, oczywiście, nikt w NATO nie pozwoli się pouczać podżegaczom wojennym, niezależnie od tego, pod jaką flagą formalnie występują.

    Minister Waszczykowski tytułuje się ministrem spraw zagranicznych Polski, ale wypowiada się w interesie bardzo wąskiej amerykańskiej grupy polityczno-finansowo- wojskowej, która wydaje zlecenia obecnemu rządowi w Warszawie.

    Jens Stoltenberg mówi wyraźnie o tym, że sytuacja i dialog z Rosją muszą i powinny być pogłębiane, muszą być szczelniejsze, wprowadzone nareszcie na tory racjonalnych rozwiązań ewentualnych konfliktów. Jak na polityka, który dotychczas sam ulegał propagandzie wojennej, zdecydowanie łagodzi swój ton.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    © Zdjęcie : Leonid Swiridow
    Minister Waszczykowski nic nie zrozumiał z obecnych wydarzeń i zmian, które idą przez Europę. Wręcz przeciwnie, kontynuuje w dalszym ciągu język konfrontacji, w dalszym ciągu mówi o odstraszaniu Rosji, co jest absurdem dla każdego, kto Rosję zna.

    Po pierwsze, Rosjanie nie należą do narodów bojących się. Po drugie, aby ich odstraszać, to musieliby stwarzać zagrożenie.  Tymczasem Rosja w przeciągu ostatnich dekad nie sięgnęła po nic, co nie byłoby częścią „ruskiego miru", co prawnie i zgodnie z prawem międzynarodowym i racją stanu do niego by nie należało.

    Rozbieżności między polityką Warszawy a działaniami Waszyngtonu, działaniami nawet NATO, będzie coraz więcej. Jest to w ogóle tendencja polityki, pseudogepolityki w Polsce. Zamiast wyciągać wnioski z tego, co się dzieje w Stanach, na Wyspach Brytyjskich, we Francji, we Włoszech, co się wydarzyło w Holandii na referendum odnośnie Ukrainy, zamiast obserwować, jaką politykę prowadzi prezydent Zeman, czy premier Orban, Warszawa nie widzi w tym prób zbliżenia się tych państw i przywódców do racji stanu, interesu narodowego, tylko non stop powtarza bajki o wojnie hybrydowej, o agenturze wpływu. Jeszcze bardziej zaostrza propagandę, w tym też na użytek wewnętrzny, na użytek wewnętrznej walki politycznej.

    Podsumowując, często można usłyszeć, że na czele MSZ-ów różnych państw stoją ludzie, o których mówi się: "Oto jest minister zagadka". Niestety, w przypadku ministra Waszczykowskiego można powiedzieć „Oto jest minister pomyłka".

    - W Brukseli naradzali się ministrowie spraw zagranicznych NATO. Więc, co tam miał do powiedzenia wysłannik kijowskiej „ferajny" Pawło Klimkin? Co prawda, on też jest ministrem spraw zagranicznych.

    — Próby wciągnięcia Ukrainy w rozgrywkę NATO-Rosja to rozpaczliwa próba, aby zdążyć pod rządami obecnej administracji i skorzystać z pretekstu, czy ukraińskiego, czy na innych polach łotewskim bądź litewskim, do wywołania ostrego konfliktu z Rosją.

    Proszę zauważyć, jakby to się nie wydawało żenujące i śmieszne, to mowa jest o sytuacjach i działaniach o potencjalnie poważnych konsekwencjach. Część jastrzębi wojennych przerażonych perspektywą odprężenia na linii Waszyngton-Moskwa byłaby, podejrzewam, gotowa do wywołania wojny w ostatniej chwili j i doprowadzić do takich wydarzeń, które by uniemożliwiły lub poważnie utrudniły odprężenie na przyszłość.

    Ukraina jest w tym celu w dalszym ciągu wykorzystywana i sama jest też tym zainteresowana. Wynika to z bardzo prostego faktu — Poroszenko, Jaceniuk, Turczynow i reszta tej ekipy, były to postaci namaszczone bezpośrednio przez obecną administrację amerykańską, sterowani ręcznie przez ambasadę amerykańską w Kijowie. Ludzie ci mają pełną świadomość, że zmiana w Waszyngtonie pociągnie za sobą prawdopodobnie zmianę w Kijowie.

    Ranga junty kijowskiej jest taka, jak naczelnika poczty w małym hrabstwie w stanie Wiskonsin. Można się spodziewać, że nowa administracja amerykańska nawet dla łatwiejszego sterowania wymieni Poroszenkę na kogoś z drugiego szeregu, może zagra kartą Julii Tymoszenko, a być może mera Lwowa Sadowego. Niemniej jednak ekipa kijowska walczy o życie, i aby wywalczyć swoje polityczne przetrwanie, jest gotowa poświęcić  przetrwanie resztek  państwa ukraińskiego i  podpalić Europę. Niemniej jednak są to ostatnie podrygi, które potrwają  jeszcze tylko kilka miesięcy.

     

    Zobacz również:

    Waszczykowski grozi Tuskowi paluszkiem: "ma czas do maja"
    Waszczykowski: Europa już uznała Krym za część Rosji
    Polsce NATO nie wystarczy. Teraz będzie się bronić razem z Ukrainą
    Posłowie do wizyty Beaty Szydło w Londynie. Wschodnia flanka NATO rozmywa się
    Tagi:
    NATO, Donald Trump, Jens Stoltenberg, Witold Waszczykowski, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz