16:15 01 Październik 2020
Polska
Krótki link
36383
Subskrybuj nas na

Zdaniem politologa Michaiła Pawliwa Ukraińcy w Polsce odbierani są przez mieszkańców mniej więcej tak jak Zachodnia Europa odnosi się do uchodźców z Bliskiego Wschodu.

10 grudnia w Przemyślu odbył się Marsz Orląt Przemyskich i Lwowskich, w czasie którego uczestnicy skandowali hasło „Śmierć Ukraińcom". W czasie konferencji prasowej w Kijowie, ambasador Polski na Ukrainie Jan Piekło oświadczył, że incydent w Przemyśle był drobiazgowo zaplanowaną prowokacją Federacji Rosyjskiej.

„Jest to rosyjska metodyka, której celem jest skłócenie Polaków i Ukraińców. W rzeczywistości Kremlowi nie jest łatwo zbudować prorosyjskie lobby w Polsce i w Ukrainie, dlatego chce skłócić Polaków i Ukraińców na gruncie historycznym. Wszystko to jest elementem prowadzonej przez Rosję wojny hybrydowej" — wyjaśnił Piekło. Jednocześnie, zdaniem politologa Michaiła Pawliwa, polski ambasador doskonale wie o poważnych problemach, jakie dzielą oba kraje.

„Jeśli ambasador przyznałby, że w Polsce królują antyukraińskie nastroje, to byłoby to z jego strony jawnie niedyplomatyczne. Dlatego Jan Piekło ma dwa wyjścia: bądź powoływać się na jakichś idiotów, bądź tłumaczyć wszystko prowokacją. Tym nie mniej, to, że w Polsce rosną, umacniają się i rozwijają antyukraińskie nastroje jest faktem niepodlegającym wątpliwości. Na pewno sytuację zaognia stanowisko ukraińskich władz, które zajmują się sławieniem bohaterów o reputacji, delikatnie mówiąc, wątpliwej" — mówi ukraiński ekspert

Zobacz również:

Czy Ukraina stanie się "dużym Kosowem" Europy Wschodniej?
Polski ZUS na ukraińskim garnuszku
Morawiecki zabija złotówkę
Tagi:
prowokacja, Jan Piekło, Przemyśl, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz