22:19 03 Grudzień 2020
Polska
Krótki link
Autor
193916
Subskrybuj nas na

Tak, tytuł brzmi prowokacyjnie, lecz nie będzie to żadna obrona tej jednej z najbardziej jadowicie antyrosyjskich i proamerykańskich partii na świecie.

Siedziba Komisji Europejskiej w Brukseli
© AFP 2020 / Dominique Faget
Będzie to trzeźwy ogląd rozgrywających się obecnie w Polsce wydarzeń, mających na celu łagodne obalenie rządu. Polityka zagraniczna rządzącej partii jest absolutnie nie do obrony z punktu widzenia zwolennika świata wielobiegunowego, podobnież jak i wewnętrzne polowanie na „rosyjskich szpiegów", którego dramatycznym, kulminacyjnym momentem było aresztowanie Mateusza Piskorskiego, ważnego więźnia politycznego. Uznając, że PiS reprezentuje sobą wiele idei godnych potępienia, popiera ono jednocześnie w obiektywny sposób kilka znaczących kierunków myślowych, które płyną całkowicie przeciwnie do unijnego establishmentu, stanowiąc tym samym wyzwanie dla jednobiegunowych totalitarystów.

Przykładowo PiS sprzeciwia się dominacji Brukseli nad sprawami swoich podwładnych i popiera orbanowskie podejście względem decentralizacji UE i jej wewnętrznego zreformowania. Stanowi to całkowite przeciwieństwo dążeń Niemiec i Francji i jest związane prawdopodobnie z faktem, że polska „szara eminencja" Jarosław Kaczyński jest konserwatywnym eurorealistą. Co więcej, PiS jest partią katolicką, która podkreśla wartości religijne i ich historyczną rolę w polskim społeczeństwie, podczas gdy unijna elita składa się z wojujących ateistów. PiS stanowczo sprzeciwia się ostatniemu najgroźniejszemu przejawowi unijnej poprawności politycznej, jakim jest przymusowe „osiedlanie uchodźców", tysięcy obcych cywilizacyjnie imigrantów w każdym z państw członkowskich.

W przypadku Polski oznaczałoby to wysłanie tych osób do kraju, który jest praktycznie jednolity etnicznie i religijnie, co doprowadziłoby do niemal natychmiastowej destabilizacji na lokalnym, regionalnym a może nawet krajowym poziomie. Z tego właśnie powodu PiS zdecydowanie sprzeciwia się tym zamiarom.

Patrząc szerzej, Polska jest największym krajem UE rządzonym przez eurorealistyczną partię i tym samym jest absolutnie niezbędna dla milionów zwolenników reform Unii poprzez postępującą decentralizację. Bez rządzonej przez PiS Polski eurorealiści nie zbliżą się nawet do wysunięcia w sposób realny swoich propozycji dopóki Marine Le Pen nie wygra przyszłorocznych wyborów prezydenckich we Francji. A nawet jeśli, być może nie będzie ona posiadała równie silnego mandatu do rządzenia wedle swojego uznania jak PiS, który jako pierwszy w historii postkomunistycznej Polski zdobył samodzielną większość parlamentarną.

Z tych właśnie powodów unijny establishment i ich wspierane przez Sorosa agenturalne organizacje pozarządowe tak sprzeciwiają się rządowi Prawa i Sprawiedliwości, usiłując oczernić i zdelegitymizować go odkąd wybory parlamentarne w październiku 2015 roku przyniosły partii historyczną większość.

Obawiają się oni, że Polska stanie na czele dążeń eurorealistów do reform UE i neutralizacji władzy brukselskich biurokratów. Dla establishmentu nie ma znaczenia, że PiS jest jedną z najbardziej antyrosyjskich i proamerykańskich partii na świecie, ponieważ waszyngtońscy sterowani zza kulis [tj. wg amerykańskiego modelu „Lead from behind"] kontynentalni kapo przede wszystkim troszczą się o własne, finansowane z kieszeni podatników synekury oraz ponadnarodową władzę.

Weźmy na przykład Donalda Tuska, byłego lidera obecnie opozycyjnej Platformy Obywatelskiej. Obecnie jest on Przewodniczącym Rady Europejskiej i jedną z najbardziej wpływowych osób w Unii. Tusk jest przeciwnikiem PiS od samego początku, czy to ze względu na wewnętrzne przyczyny polityczne, czy z powodów osobistych, jak np. zagrożenie jakie PiS stwarza dla zasad rządzenia Unią przez niego i jego kumpli. Jednak Tusk jest jedynie marionetką w rękach Merkel, tak jak Niemcy są siłą stojącą za PO. Te oskarżenia wzmocniły nacjonalistyczne referencje PiS-u wśród jego elektoratu i wzmocniły determinację jego zwolenników, dlatego też zwolennicy rządu wyszli na ulicę by sprzeciwić się zwolennikom kolorowych rewolucji i zmiany rządu, którzy sprowokowali ten sfabrykowany kryzys polityczny.

To prowadzi naszą analizę do pewnych szczegółów na temat antyrządowych wystąpień w Polsce. W ostatnich protestach nie chodzi o „wolność prasy" w obliczu „dyktatury" jak w przypadku wyrywanych z kontekstu faktów katalizujących zwykle kolorowe rewolucje. Tak naprawdę kontrowersyjne uregulowania prawne nie były w najmniejszym stopniu przeciwne demokracji jak twierdzili ich krytycy: chodziło jedynie o ograniczenie przedstawicieli prasy panoszących się w parlamencie, ponieważ dotychczasowy brak regulacji prowadził przykładowo do napadania parlamentarzystów zmierzających do toalety przez hordy reporterów. Jeśli dziennikarze chcą przeprowadzić wywiad z przedstawicielami rządu, mogą po prostu do nich zadzwonić albo wysłać maila i się umówić, zamiast fizycznego nacierania na wszystkich oficjałów opuszczających sejmowe izby.

Święto Niepodległości, 11 listopada 2014
© AP Photo / Alik Keplicz
Jakkolwiek niedorzeczny jest pretekst ostatniej próby sprowokowania w Polsce kolorowej rewolucji, faktycznie wydaje się (kluczowe słowo), że ten ruch cieszy się dość sporym poparciem społeczeństwa. Nie jest właściwie zbyt jasne ilu Polaków szczerze sprzeciwia się obecnemu rządowi, a ilu zostało po prostu zrekrutowanych przez organizacje pozarządowe wspierane przez Niemców i Sorosa, czy to przez gratyfikacje, czy poprzez kuszący powab uczestniczenia w „rewolucji" przeciwko „dyktaturze"; w każdym razie niewątpliwie istnieje masa krytyczna osób sprawiających kłopoty rządzącej partii. Większość Polaków wspierających PO i rodzącą się kolorową rewolucję to lewicowi liberałowie zakochani w UE i we wszystkim, co reprezentuje establishment, podczas gdy zwolennicy PiS to konserwatywni nacjonaliści nienawidzący postmodernizmu depczącego ich tradycje i redefiniującego ich tożsamość.

Jarosław Kaczyński
© AFP 2020 / WOJTEK RADWANSKI
Jak jednoznacznie stwierdzono na wstępie, istnieje wiele rzeczy związanych z PiS-em, które są całkowicie nie do obrony z perspektywy ładu wielobiegunowego i które powinny zostać otwarcie potępione przez wszystkich patriotycznie nastawionych Polaków oraz zewnętrznych życzliwych obserwatorów — ale jednocześnie należy zrozumieć, że sytuacja nie jest czarno-biała, jak usiłują przekonać czy to kontrolowane przez jednobiegunowców media głównego nurtu, czy niektóre ich alternatywne odpowiedniki przeżywające obecnie schadenfreude. Istnieje wiele powodów dla których zwykły zwolennik wielobiegunowości nie tylko powinien się cieszyć z tego co ma miejsce w Polsce, ale również czuć pewien rodzaj ironicznej radości, obserwując jak ten obsesyjnie antyrosyjski kraj pada ofiarą takich samych antyrządowych intryg, jakie agresywnie popierał na Ukrainie trzy lata temu.

Jakkolwiek dobrze by się z tym nie czuli niektórzy doświadczający tych emocji, należy stwierdzić, że jest to bez znaczenia dla racjonalnego zrozumienia tego, co i dlaczego się dzieje, a jeśli już, może doprowadzić do niewłaściwych analiz ostatnich wydarzeń, które byłyby bez związku z rzeczywistością i mimowolnie niespójne z ich własnymi zasadami.

Jeśli ktoś popiera wschodzący wielobiegunowy porządek świata, powinien zaakceptować, że eurazjatycki zeitgeist pragmatyzmu sugeruje, że maksymalistyczne rozwiązania są rzadko kiedy możliwe. W tym kontekście oznacza to, że jest niemożliwe z powodów historycznych i wewnętrznych przyczyn politycznych, by w Polsce doszła do władzy w najbliższym czasie partia, która w pełni doceniałaby korzyści strategiczne płynące z pragmatycznego partnerstwa z Rosją. Bynajmniej nie twierdząc, że PiS jest „najlepszym, co Polska może dostać" w tym zakresie (ponieważ oczywiście nie jest), należy uznać, że partia Kaczyńskiego jest gotowa do dość efektywnego pozycjonowania Polski jako lidera eurorealistycznego pan-unijnego projektu reform, co oczywiście byłoby bardzo korzystne dla wielobiegunowego osłabienia brutalnego ścisku Brukseli nad krajami UE.

Agnieszka Wołk-Łaniewska
© Zdjęcie : Igor Motowiłow
W obecnej chwili to kontrolowani przez Amerykę unijni biurokraci sprawili, że ich antyrosyjskie poglądy stały się polityczno-prawną normą na całym kontynencie (jak np. sankcje), a przekazanie władzy z Brukseli na powrót do stolic państw członkowskich może utworzyć wiele ekscytujących możliwości strategicznych dla Rosji, Chin i innych czołowych państw wielobiegunowych.

Nic nie wskazuje w jasny sposób na to jak zreformowana Unia Europejska miałaby wyglądać w wymiarze geopolitycznym. Cokolwiek się stanie, mało prawdopodobne jest by Polska wycofała się ze swojej skrajnie proamerykańskiej i antyrosyjskiej polityki zagranicznej, tutaj zwolennicy wielobiegunowości nie powinni mieć fałszywych złudzeń. W pozytywnym wymiarze jednakże antybrukselska ideologia PiS-u może pewnego dnia przynieść kres UE w jej obecnej formie, oczywiście pod warunkiem, że partia nie zostanie obalona przez proniemiecką, sterowaną przez Sorosa kolorową rewolucję.

Stany Zjednoczone skorzystają strategicznie niezależnie od tego który scenariusz zostanie zrealizowany — czy PiS pozostanie przy władzy czy też zostanie zastąpiony przez PO, i czy UE pozostanie przy swej obecnej formie, czy też zostanie dramatycznie zmieniona — lecz to, co jest najbardziej istotne do zrozumienia to fakt, że Rosja i jej wielobiegunowi partnerzy najbardziej skorzystają jeśli kolorowa rewolucja zostanie zgnieciona a PiS osiągnie sukces w reformowaniu UE.

Andrew Korybko, publicysta  
 
Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tłumaczenie z języka angielskiego: Piotr Pętlicki


Zobacz również:

Mateusz Piskorski - do Jarosława Kaczyńskiego: Szanowny Panie Prezesie!
Generał i karły
Waszczykowski do ambasad RP: Nie wspierajcie Owsiaka! Nie wolno!
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
SENSACJA: Adwokat więźnia CIA z Polski obrońcą Mateusza Piskorskiego
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Warszawa: Po co komu OBWE?
Tagi:
kryzys sejmowy w Polsce, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, OBWE, George Soros, Mateusz Piskorski, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Angela Merkel, Unia Europejska, USA, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz