Widgets Magazine
05:24 20 Wrzesień 2019
Prezydent Rosji Władimir Putin

Głos Władimira Putina sprzed 10 lat został usłyszany i niewątpliwie wywarł wrażenie

© Sputnik . Sergei Guneev
Polska
Krótki link
Autor
221124
Subskrybuj nas na

Rozmowa z politologiem, prezesem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych doktorem Marcinem Domagałą.

 — Już niedługo, bo 17 lutego rozpocznie się Monachijska Konferencja Polityki i Bezpieczeństwa, na którą zapraszani są znaczący politycy, dyplomaci, eksperci wojskowi. Jak wiemy, nie przyjmuje się tam żadnych uchwał, nie ma żadnych głosowań. Tym niemniej, konferencja zazwyczaj poważnie rzutuje na bieg wydarzeń na arenie międzynarodowej. Dowodem tego jest też przemówienie sprzed 10 lat prezydenta Władimira Putina, który z otwartą przyłbicą w ostry sposób przedstawił swoją wizję kardynalnych problemów polityki światowej. Życie pokazało, że tezy tego przemówienia sprawdzają się. Na jakie Pan zwrócił szczególną uwagę?

 — Dla mnie to nie była wizja, tylko bardzo dobrze i dobitnie wyrażona definicja stosunków międzynarodowych. To, co się powtarzało, to był radykalny sprzeciw rosyjskiego przywódcy przeciwko tzw. światu unipolarnemu, jednobiegunowemu, w którym dominuje jeden ośrodek decyzyjny i realizuje własne cele z pominięciem innych. Władimir Putin wskazywał przede wszystkim na to, że istnieją także inne państwa, które mają zupełnie inne cele, inne interesy, które różnią się kulturowo, i należy uwzględniać specyfikę tych państw.

Kolejną rzeczą wartą uwagi, było stwierdzenie, że świat, w którym w jakimkolwiek zakątku Ziemi wybucha wojna, to nie jest to już świat pokoju. To jest świat, w którym panuje wojna i nieważne, jaka jest skala tego konfliktu wojennego. To jest niezwykle istotnym aspektem. Władimir Putin wezwał do rozpoczęcia rozmów na temat nowej architektury bezpieczeństwa. Niestety, to wezwanie pozostało bez szerszego odzewu, a szkoda. Te trzy aspekty stanowią niejako dziedzictwo, ale też to, że definicja przedstawiona przez Władimira Putina była słuszna. A co ciekawe, ona zaczęła się sprawdzać, ponieważ obecny świat nie jest już światem unipolarnym, lecz multipolarnym, jak sobie życzył Władimir Putin. Ten świat multipolarny nie spełnia nadziei Stanów Zjednoczonych, jego opozycjonisty, za to spełnia nadzieje Federacji Rosyjskiej. Wówczas w takim świecie jest gra wielkich mocarstw o porównywalnym statusie i sile.

— Jeszcze 10 lat temu Putin przestrzegał przed realizacją planu „tarczy antyrakietowej". W jakiej mierze ta przestroga się sprawdza?

 — Plany dotyczące tarczy antyrakietowej są realizowane. Jest to pomysł, który działa wybitnie na korzyść jednej strony, czyli Stanów Zjednoczonych. Tarcza nie stanowi zabezpieczenia wspólnego, o charakterze globalnym, lecz zabezpiecza wojny USA w różnych regionach świata. I to jest największą bolączką tego projektu. Na to zwracają uwagę liczni eksperci. Władimir Putin dał do zrozumienia, że liczy się wspólna architektura bezpieczeństwa, wspólna ochrona przed różnymi zagrożeniami, a nie budowa środków ochrony przez jedno państwo, przy czym państwo, które bez przerwy prowadzi gdzieś działania wojenne przeciwko innym podmiotom na arenie międzynarodowej.

— Ta przestroga nie była usłyszana w Polsce i teraz mamy Redzikowo…

 — Niestety tak, władze polskie pozycjonują siebie jako najbliższego sojusznika USA. Natomiast wygląda to w ten sposób, że jesteśmy raczej pionkiem. To, o czym zadecyduje Waszyngton, Warszawa bez większego szemrania to wykonuje. I to jest największy problem. W Polsce brak jest suwerennego myślenia w kategoriach globalnych. Polska uzależnia się w dużym stopniu od decyzji USA. Nie ma co ukrywać, to może w przyszłości stanowić niebezpieczny punkt zapalny. Emanacją tego jest chociażby jeden z komponentów tarczy antyrakietowej. Nasuwa się pytanie, jaki będzie kolejny krok. Nie chcę snuć czarnych wizji. Ta polityka Warszawy uzależniania swojego bezpieczeństwa wyłącznie od Stanów Zjednoczonych jest polityką błędną, ponieważ pomija uwarunkowania, w których my żyjemy i w ogóle geografię.

 — O rozszerzeniu NATO. Z przemówienia Putina „Mamy pełne prawo spytać się: przeciw komu rozszerzenie jest skierowane?". Odpowiedź nadeszła szybko. Jak to rozszerzenie przebiega i przeciwko komu?

 — Jeszcze przed 1990 rokiem mieliśmy do czynienia z dwoma sojuszami politycznymi — Układem Warszawskim i NATO. Pierwszy blok uległ dezintegracji, i nagle sojuszowi północnoatlantyckiemu zniknął przeciwnik. Zamiast pójść w kierunku budowy wspólnej polityki bezpieczeństwa w wymiarze globalnym, NATO zaczęło wszczynać i autoryzować różnego rodzaju konflikty zbrojne. Przymierze stało się narzędziem w rękach USA. Powstaje, więc pytanie: czy takiego sojuszu potrzebuje Polska, czy też sąsiedzi państw NATO, czy też chcieliby widzieć organizację, która zapewnia bezpieczeństwo wszystkim. Niestety ten sojusz obronny, który został ustalony nie dość, że służy realizacji celów de facto jednego mocarstwa, to jeszcze jest skierowany przeciwko innym.

— Jakie są Pana oczekiwania od konferencji, która ma się odbyć już niedługo?

 — Ciężko jest mówić o oczekiwaniach, jeśli, jak już mówiliśmy wcześniej, konferencja nie jest w stanie wypracować konkretnych rozwiązań, a jedynie stanowi pewnego rodzaju inspirację do działań. Podniesienie i jasne nazwanie błędów, które popełnia Zachód, byłoby dosyć pożądane i słuszne do artykulacji przez Federację Rosyjską. Stałe podkreślanie i powtarzanie tego rodzaju problemów jest ważne nie tylko ze względu na elity rządzące państw, lecz przede wszystkim jest ważne dla społeczeństw, żeby zwrócić ich uwagę. Głos Władimira Putina sprzed 10 lat został usłyszany i niewątpliwie wywarł wrażenie. On niewątpliwie zwrócił uwagę na problemy. Można nawet tak zadać pytanie: jakby te problemy wyglądały dzisiaj, jeśliby wówczas nie były zdefiniowane przez Władimira Putina. Na pewno znacznie gorzej. Uważam, że Federacja Rosyjska powinna nadal podkreślać potrzebę stworzenia wspólnej architektury bezpieczeństwa. Zobaczymy, jaka będzie reakcja państw zachodnich. Ciekawi mnie też reakcja na wystąpienia przedstawicieli nowej administracji USA, jeśli takowe będą.

Na razie założenia polityki międzynarodowej nowego prezydenta USA nie są do końca sformułowane.

Zobacz również:

Putin i Merkel porozumieli się ws. uregulowania w Donbasie
Putin poczeka na przeprosiny
Kreml uznał za zniewagę określenie Putina jako „mordercy"
Tagesspiegel: Tylko Niemcy mogą uratować Europę przed Putinem i Trumpem
Tagi:
obrona, polityka, dyplomacja, stosunki międzynarodowe, tarcza antyrakietowa, wojna, NATO, Władimir Putin, Stany Zjednoczone, Waszyngton, USA, Rosja, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz