00:26 13 Grudzień 2019
Morze Bałtyckie

Rosyjski admirał: Polska flota wojenna nie będzie dominować na Bałtyku

© Sputnik . Yu. Karpovich
Polska
Krótki link
218417
Subskrybuj nas na

Marynarka Wojenna Polski nawet do 2030 roku nie zdoła wywiązać się z postawionych przed nią przez NATO zadań zdobycia dominacji na Bałtyku – powiedział były dowódca Floty Bałtyckiej, admirał Władimir Wałujew.

W piątek Biuro Bezpieczeństwa Narodowego RP przedstawiło strategiczną koncepcję bezpieczeństwa morskiego, która uwzględnia zagrożenia generowane m.in. przez Rosję.

Autorzy dokumentu rekomendują stworzenie w Polsce floty wojennej średniej wielkości, zdolnej do działania z dala od wód terytorialnych we współpracy z większymi flotami. Jak podkreślono, ma to być marynarka „zrównoważona oraz «ponowoczesna», czyli oparta na pozyskiwaniu zdolności bojowych wpisanych w układ sił połączonych i sojuszniczych, przy jednoczesnej redukcji ilościowej jednostek pozbawionych kluczowych zdolności”.

Wałujew przypomniał, że w 1946 roku Związek Radziecki przekazał Polsce 23 okręty: 9 trałowców, 12 ścigaczy, 2 kutry torpedowe i 2 okręty podwodne. W latach 1955-1999 Polska należała od Układu Warszawskiego, a od marca 1999 roku jest członkiem NATO.

— Marynarka Wojenna Polski jest jedną z najbardziej, delikatnie mówiąc, przestarzałych. Polska flota w 2012 roku posiadała 41 okrętów bojowych, w tym pięć okrętów podwodnych, dwie fregaty, korwetę. Okręty podwodne — jeden radziecki i cztery szwedzkie, wśród których najmłodszy ma 40 lat. Czyli jednostki zdolne do działań bojowych są wymienione tylko na papierze. Budowa okrętu wojennego średniej wielkości trwa około 5 lat. Po 2018 roku polska flota przy takim układzie nie będzie w stanie realizować postawionych przed nią zadań. Do 2030 roku siły morskie RP, zdaniem polskich posłów, powinny być całkowicie zmodernizowane – powiedział Wałujew.

Jak dodał, mają być wybudowane trzy okręty podwodne, trzy okręty obrony wybrzeża, trzy okręty obrony przeciwminowej, trzy trałowce, dwa statki ratunkowe, dwie jednostki rozpoznania radioelektronicznego i siedem statków zabezpieczenia. Mają też powstać dwie bazy morskie w Gdyni i Świnoujściu.

— W ciągu 10 lat trzeba zainwestować w budowę do 10 miliardów dolarów. Ale ten program narodowy nie zostanie zatwierdzony z powodu braku finasowania, bo Polacy jeszcze nie rozliczyli się z Amerykanami za myśliwce F-16. Podejmowane decyzje przekraczają możliwości ekonomiczne i finansowe. Nawet okrojona wersja polskiego programu stoczniowego do 2030 roku jest trudna do zrealizowania ze względu na wysokie koszty. Polacy mogą zbankrutować  i będą o to obwiniać swoje władze ustawodawcze i wykonawcze – ocenił rosyjski admirał.

Jak dodał, Polacy w NATO są odpowiedzialni za Morze Bałtyckie. Postawiony przed nimi cel – dominacja w tym akwenie.

— Ale Polska nie ma na to pieniędzy. Wdrożenie programu stoczniowego zajmie wiele dziesięcioleci. To zadanie nie jest realne. Jeśli oceniamy Polaków jako żeglarzy, to nie należą oni do dobrych marynarzy. Przypuśćmy, że przed rosyjską marynarką wojenną zostanie postawione zadanie zniszczenia już zbudowanych okrętów, które dopiero zostaną przekazane na służbę polskiej flocie do 2030 roku, nie będzie to trudne zadanie – wyraził przekonanie Wałujew.

— Marynarka Wojenna RP, odpowiadająca w NATO za Bałtyk, znajduje się w opłakanym stanie. Ale problem starzenia się dotyczy też Marynarki Wojennej FR, głównie Floty Bałtyckiej. Dlatego słusznie zatwierdzono u nas i wdraża się program przezbrojenia do 2020 roku – dodał admirał.

Zobacz również:

CIA nagrodziło saudyjskiego następcę tronu za walkę z terroryzmem
Putin wniósł w Dumę projekt ustawy o rewizjach u adwokatów
Szef MSZ Słowenii o stosunkach z Rosją: ciepłe, mimo sankcji
Tagi:
marynarka wojenna, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz