05:21 22 Luty 2017
Na żywo
    Tablica upamiętniająca ofiary Rzezi Wołyńskiej

    Jak zaczynamy patrzeć w przeszłość, to rany zaczynają boleć

    © Zdjęcie: Public Domain
    Polska
    Krótki link
    Leonid Sigan
    18791162

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politologiem i wykładowcą akademickim doktorem Cezarym Kalitą.

     — Prawo i Sprawiedliwość wycofuje nowelizację ustawy, która totalitaryzmami między innymi nazwała nacjonalizm ukraiński i litewski. Ustawa ta została wycofana z Sejmu, by wnieść poprawki w obawie o jakieś reperkusje międzynarodowe. Skąd te obiekcje mogłyby nadejść?

    — Przede wszystkim ze strony litewskiej, bo raczej Polacy byli postrzegani jako swoiści agresorzy na terenie Litwy Południowej. Stąd, myślę, ten romans Litwinów w czasie II wojny światowej z Niemcami. Oni mają inne podejście do współpracy Niemcami. Dla nas jednoznacznie Niemcy — to był okupant, a dla Litwinów rozwiązywali ich pewne sprawy z partnerami, z którymi przed wojną nie mogli się dogadać, przede wszystkim, z Polakami. Oni z całą pewnością nie byliby zadowoleni tą ustawą. No i oczywiście Ukraina, bo tutaj cały czas jest prowadzony spór, czy nacjonalizm ukraiński nie poszedł za daleko.

    Rzeź wołyńska z pewnością wypełnia wszystkie znamiona ludobójstwa i to kładzie się cieniem na nasze relacje. Bywam często na Ukrainie Zachodniej i czasami jest bardzo ciężko rozpoznać, jaka jest flaga ukraińska. Czy jest niebiesko-żółta, czy czerwono-czarna? Bo raczej dominuje czerwono-czarna. Budowanie tożsamości własnego państwa na nacjonalizmie, który ma krew na rękach, nie wydaje mi się dobrym pomysłem.

    To z jednej strony. A z drugiej strony, strony ukraińskiej, oni doszukują się jakiejś tożsamości. Myślę, że nasi wycofują się z tego, bo z całą pewnością zaostrzy to relacje między dwoma sąsiadami. A my mamy taką sytuację, że lubimy poobrażać wszystkich dookoła. Tylko Czesi nam pozostali. Tylko ich nie obrażamy. Sami rozgrzebujemy tę politykę historyczną i później próbujemy się wycofać. Dla mnie jest to niejednoznaczne i obliczone na doraźną politykę budzenia demonów przeszłości, silnego zakorzenienia w nacjonalizmie. Mnie się to nie podoba. To samo dotyczy nacjonalizmu ukraińskiego, czy litewskiego. Na Ukrainie nie spotykałem się ze złymi przypadkami w stosunków do Polaków. Ale na przykład na Litwie zaczynają być Polacy traktowani jako  obywatele gorszej kategorii.

     — Czy to nie znaczy, że podejście do ciemnych kart historii sąsiadów Polski przestaje obchodzić polską opinię publiczną? Przecież i Litwa, i Ukraina nie rozliczyły się za grzechy popełnione podczas II wojny światowej.

    — My szukamy silnych wrogów. Może to wynika z naszych kompleksów. Jeśli mamy silnego wroga, to to nas dowartościowuje. Z jednej strony byli Niemcy, a z drugiej Rosjanie. Taka oś była podstawą. Ale prawda jest taka, że nasze realne interesy to są nasze mniejszości i na Litwie, i na Ukrainie. Nastąpiły przecież duże przesunięcia granic, a te sprawy w ogóle nie są ruszane. Zawsze uważamy, że to fajnie, że te kraje dążą do niepodległości. Popieramy je. Polacy jako pierwsi uznali niepodległość litewską i odnośnie Ukrainy, też stanęliśmy w pierwszym szeregu. Ale prawda jest taka, że tych zaszłości jest sporo. Jeśli nawet niezbyt głęboko pogrzebać, to od razu mamy trupy. I to pozostało, chociaż Polacy starają się być poprawni.

    Któryś z ukraińskich politologów powiedział — nota bene zapytałem, studentów, czy ma rację, powiedzieli, że tak —, że gdyby doszło do jakiegoś istotnego konfliktu interesów między Polską a Ukrainą, to Polacy od razu by się dogadali z Rosjanami. I sporo prawdy jest w tej myśli. Zbyt wiele chowa się podskórnie. Nie można załatwić tego dekretem. Teraz jesteśmy na dobrej stopie i popieramy i Litwinów, i Ukraińców. Ale to powinno działać we dwie strony. Owszem, my czujemy się silniejsi. To nam łatwiej jest wybaczać. Ale z tamtej strony to jest niekoniecznie podana ręka i takie zrozumienie. My też nie byliśmy w stosunku do Ukrainy w porządku.

    Niestety, Polacy przed wojną byli postrzegani tam jako koloniści. Taka jest prawda. To też pozostało w tamtej świadomości. O tym się nie mówi. My mamy miłe wspomnienie Kresów, a oni pamiętają coś innego… To sprawy trudne. Sytuacja polityczna jest na tyle dynamiczna. Mimo że tyle lat już minęło niełatwo jest wszystko wyważyć. Jak zaczynamy patrzeć w przeszłość, to rany zaczynają boleć.

    Zobacz również:

    TVP Info - nowy prezes, nowe porządki
    Waszczykowski: Państwa UE mogą pójść za przykładem Wielkiej Brytanii
    Smog znów spowił Polskę
    Tagi:
    totalitaryzm, ludobójstwo, historia, rewizja historii, Prawo i Sprawiedliwość, Litwa, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz