Widgets Magazine
19:47 18 Wrzesień 2019
Wyrąb drzew

Lex Szyszko - rzeź drzew, gwałt na środowisku

© Fotolia / Byrdyak
Polska
Krótki link
Autor
8516
Subskrybuj nas na

Warszawiacy są wściekli na ministra środowiska. Jego szkodliwe zmiany w prawie umożliwiły wycinkę drzew i krzewów bez zezwolenia na masową skalę. Najbardziej bulwersującym przykładem jest rzeź drzew przed budynkiem warszawskiego ratusza.

Warszawa
© AFP 2019 / JANEK SKARZYNSKI
W stolicy miała miejsce absurdalna sytuacja: skwer tuż przed Urzędem Dzielnicy Śródmieście przy ul. Nowogrodzkiej został sprywatyzowany i przekazany właścicielowi. Urzędnicy, którzy codziennie wchodzą do budynku, zmuszeni są zatem przechodzić przez jego teren. Nie od dziś chodzą słuchy, że nowy właściciel na swojej działce zamierza postawić biurowiec. W związku z tym ogołocił skwer w ciągu godziny z rosnących na nim od lat drzew i krzewów. Na to wszystko, jak twierdzi, pozwoliła mu tak zwana „ustawa Szyszki".

Lex Szyszko pozwala na wycinkę bez zezwolenia większości drzew na prywatnych posesjach. Regulacje, które wprowadził nowy minister, są bardzo liberalne. Jednak, jak zwraca uwagę stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, tutaj bezczelnie złamano nawet „szyszkowe" przepisy. Minister bowiem zastrzegł, że w przypadku, gdy działka przeznaczona będzie pod działalność gospodarczą, należy starać się o zezwolenie. W dodatku drzewo, które zostało ścięte przed urzędem, było naprawdę imponujące: miało 130 metrów wysokości i ponad 100 metrów obwodu korony. Szyszko dał jednak wycinaczom zieleni furtkę: powiedział, że owszem, zezwolenie jest wymagane, ale kontrola w tym zakresie nie należy do państwa, a do samorządów. Od razu odciął się więc od możliwych negatywnych konsekwencji nadużyć w wycince.

Chinka spacerująca w masce
© REUTERS / Jason Lee
Szyszko stoi bowiem na stanowisku, że własność prywatna jest nienaruszalna: — Własność prywatna jest własnością prywatną. Ludzie nie tylko wycinają drzewa, ale i je sadzą (…) To jest prawo konstytucyjne, prawo własności, kto posadził, ma prawo wyciąć i dokładnie wie, co z tym drzewem ma zrobić — powiedział na konferencji prasowej.

Dlatego właściciele posesji od początku 2017 tną drzewa „na wszelki wypadek", bojąc się, że szkodliwa ustawa może zostać cofnięta. Deweloperzy zacierają ręce. A pokryta smogiem Warszawa straciła właśnie kolejną połać zieleni w samym centrum miasta.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Smog znów spowił Polskę
Smog to nie zmora, a smutna rzeczywistość
Smog wawelski zabija: "Są ważniejsze sprawy"
Tagi:
wycinka, drzewa, prywatyzacja, ochrona środowiska, Jan Szyszko, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz