Warszawa+ 18°C
Moskwa+ 20°C
Na żywo
    Żołnierze polskiej Armii Krajowej walczą z nazistami na barykadach podczas Powstania Warszawskiego, 1944.

    Żołnierze Niezłomni i żołnierze wyklęci

    © AP Photo / PAP
    Polska
    Krótki link
    Leonid Sigan
    23602

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politykiem, byłym posłem na Sejm Mariuszem Olszewskim.

     — W programie telewizyjnym „Wstajesz i wiesz" zabrał głos generał broni Mirosław Różański, były Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych. Powiedział zdanie, które odzwierciedla w dużym stopniu sytuację zaistniałą w wojsku: "To my, wojskowi, powinniśmy dowodzić, minister kieruje". Jak Pan poseł może to skomentować?

    — W Wojsku Polskim mamy do czynienia z pewnego rodzaju kryzysem. Kryzysem, który jest oparty na braku jasnych informacji co do procedur związanych z zarządzaniem polską armią. Nie mam wątpliwości, że każdy oficer Wojska Polskiego bez względu na to, kiedy do wojska przychodził i od kogo dostawał nominację, jeżeli Polska będzie zagrożona, wykona w stosunku do niej swoją przysięgę. To, co ostatnio w Wojsku Polskim się dzieje, kiedy żołnierzy się dzieli, kiedy wprowadza się swego rodzaju chaos decyzyjny i regulaminowy, nie służy to stabilności i poczuciu misji patriotycznej, którą żołnierze mają spełniać.

    Cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej odbudowany po zbezczeszczeniu przez wandali w Milejczycach w Polsce
    © Sputnik . Aleksiej Witwicki
    Myślę, że zarówno wypowiedź generała Różańskiego i wypowiedzi innych oficerów Wojska Polskiego, które w ostatnim okresie miały miejsce w polskich mediach, świadczą o tym, że ten kryzys staje się coraz bardziej poważny, ponieważ dotyka elity Wojska Polskiego. Kryzys, który, jak już powiedziałem, musi być rozwiązany, ale z oglądu sytuacji wynika, że rozwiązanie może nastąpić tylko po interwencji prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego. Dalsze trwanie w takiej niezdrowej atmosferze, niestety, nie służy państwu polskiemu, a to nie powinno mieć miejsca w obecnej sytuacji.

     — Ale istnieje Zwierzchnik sił zbrojnych i jest nim prezydent Andrzej Duda.

     — Myślę, że pan prezydent będzie musiał przemyśleć swoją pozycję, przy czym pozycję nie tylko konstytucyjną, lecz też polityczną, ponieważ mieliśmy już kiedyś do czynienia z różnymi tarciami na linii prezydent-minister Obrony Narodowej. Przypomnę słynny obiad drawski za prezydenta Lecha Wałęsy. Ale wielu sądziło, że takie sytuacje odeszły już do historii i nie będą się powtarzały. Pan prezydent ma dużą rolę do odegrania, ale jego doradcy powinni troszeczkę inne  rady przedkładać na jego biurko. Myślę, że relacje na linii prezydent-minister obrony powinny ulec zmianie.

    W tej chwili oficerowie Wojska Polskiego, którzy ujawniają pewne szczegóły, co na zapleczu Polskiej armii się dzieje, wyraźnie szukają stałego punktu. Myślę, że tym punktem powinien być pan prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Do tego predysponuje go Konstytucja RP. Ponadto ma, moim zdaniem, najsilniejsze umocowanie polityczne, ponieważ głowa państwa polskiego jest wybierana w wyborach powszechnych. To większość Polaków zagłosowała na prezydenta Andrzeja Dudę, dlatego powinien podnieść ten mandat demokratyczny i w takich sytuacjach konfliktowych, niezdrowych sytuacjach powinien zabrać głos. Również powinien nad Wojskiem Polskim otworzyć swego rodzaju parasol. Tymczasem pomieszanie porządku, pomieszanie polityki i żołnierskiej służby, niestety, znajduje wyrażenie w tym, że żołnierz polski zamiast trzymać w rękach broń dla obrony granic, trzyma parasol, który chroni urzędników ministerialnych.

     — Generał Różański powiedział, że bardziej ceni sobie określenie „Żołnierze Niezłomni", niż żołnierze wyklęci i dodał: „Szanuję historię. Szanuję wszystkie te wydarzenia, które miały miejsce, ale niektóre z nich oddałbym jeszcze do analizy historykom". Jak Pan rozumie to sformułowanie zasłużonego generała?

    — Są w okresach historii Polski takie momenty, gdzie uwypukla się pewne formacje, czy pewnego rodzaju trendy w polityce. Tymczasem myślę, że ci, którzy aspirują do bycia mężami stanu Rzeczypospolitej, powinni patrzeć na historię Polski jako na całość. Nie może być takich sytuacji, kiedy o jednych żołnierzach się zapomina, a innych się eksponuje.

    Krew polska przelewana szczególnie na frontach II wojny światowej jest dokładnie taka sama — czerwona, nasza i patriotyczna. I bez względu na to, czy była przelewana w Berlinie, pod Monte Casino, pod Falaise, jest dokładnie tak samo postrzegana. I nie może być sytuacji, że zapomina się o setkach tysięcy żołnierzy, a eksponuje się tylko niewielką grupę, której oczywiście honory powinny być oddane, zgodnie z ich zasługami.

    Jeżeli byli patriotami, to należy pamięć o nich zachować. Natomiast, jeżeli mówimy o tym, że Polska powinna budować swój fundament na patriotyzmie, to  przypominam sobie rozmowę z żołnierzem AK, a właściwie pytanie, które zadała jego córka: to w takim razie ci żołnierze AK, którzy pracowali po 1945, po 1958 roku dla Polski, kształcili się, zdobywali tytuły profesorskie, byli znanymi ludźmi na całym świecie, nie wyrzekając się swojego patriotyzmu i nie zaprzeczając swojej daninie krwi, którą pod takimi czy innymi sztandarami przelewali, to kim oni są? I co powinni byli zrobić po 1945 roku dla Polski? Myślę, że pan generał Różański ma o tyle rację, że nie można dzielić żołnierzy polskich na tych najlepszych i na tych, o których w zależności od koniunktury politycznej się zapomina. Należy pamiętać o całej armii, o wszystkich żołnierzach, ponieważ, jak już powiedziałem, polska krew, krew polskich żołnierzy jest dokładnie taka sama czerwona.

    Minister obrony Polski Antoni Macierewicz
    © AP Photo / Markus Schreiber
     — Generał Różański mówił bardzo pochlebnie o weteranach, którzy brali udział w misjach w Iraku i Afganistanie. Czy widzi Pan różnice przyczyn tych misji?

    Krystyna Pawłowicz
    © Zdjęcie : Public Domain
     — Polska została uwikłana w pewne konflikty za prezydenta Busha Jr. Konflikty, które teraz odbijają się czkawką Stanom Zjednoczonym. Konflikty, które zostały już ogłoszone jako wielkie pomyłki, wręcz wielkie kłamstwa. Ci, którzy opowiadali o tym, że Saddam Husajn ma broń biologiczną, chemiczną, że zbliża się do osiągnięcia broni nuklearnej, po prostu kłamali. I to nie mówi nikt, kto był wówczas przeciwny napaści na Irak, ale to mówią ci, którzy wówczas kłamali. Dziś po latach przepraszają wszystkich, ale dzisiaj sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie wskazuje na to, że to oni są odpowiedzialni za to, co się wtedy wydarzyło. W Iraku straty to 1,5 miliona zabitych, głównie cywilów. W Syrii, bo Syria jest konsekwencją tego, co się działo w Iraku, kolejne 300 tysięcy zabitych. Wojna w Afganistanie przyniosła kolejne setki tysięcy zabitych i zero stabilizacji dla regionu. Rząd, który utworzono po interwencji wojsk NATO w Afganistanie, niestety, kontroluje i to nie w całości tylko Kabul. Amerykanie stamtąd się wycofują.

    Myślę, że słusznie przedstawił swój pogląd na to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie i w Afganistanie, Donald Trump. To między innymi, dlatego wygrał. Amerykanie ponieśli i w jednym i drugim obszarze klęskę. Polska armia, uczestnicząc w tamtych operacjach, wykonała swoje zadanie, bo takie miała rozkazy polityczne. Rozkazy polityczne, które, niestety, oceniam jako błędy. Bo błędami nazwali tamte konflikty ci, którzy je wywołali — pan Bush i były premier Wielkiej Brytanii wyraźnie mówili, szkoda, że po latach, że to, co tam uczyniono, było jednym wielkim kłamstwem.

    Zobacz również:

    Gazociąg Polska-Ukraina - kto na tym zarobi?
    Sojusz obronny Polski z Ukrainą: próbny balon, pobożna mrzonka czy ewidentna prowokacja?
    Ambasador Rosji: Moskwa nie chciała prowokować Polski akcją pamięci Czerniachowskiego
    Tagi:
    Żołnierze Wyklęci, żołnierz, II wojna światowa, Wojsko Polskie, Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda, Mirosław Różański, Afganistan, Irak, Syria, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz