10:50 24 Sierpień 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Znicze przed Pałacem Prezydenckim na znak pamięci o ofiarach katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154

    Smoleńsk - wiele niepotrzebnych słów

    © AP Photo/ Markus Schreiber
    Polska
    Krótki link
    Dawid Blum
    Śledztwo smoleńskie (85)
    14849365

    Dzisiejszy dzień nie powinien się wydarzyć - pod względem słów i gestów, które nie powinny mieć miejsca.

    Katastrofa smoleńska
    © Sputnik. Олег Минеев
    Niepotrzebne słowa wypowiedział dziś Wacław Berczyński, Andrzej Duda i przede wszystkim Jarosław Kaczyński, który pseudoustalenia podkomisji smoleńskiej „przyklepał". Prezes PiS wypowiedział wprost to, co Berczyński omówił naukowym, mglistym i niejednoznacznym językiem.

    Kaczyński powiedział między innymi, że z wszelkim prawdopodobieństwem możemy dziś mówić o wybuchu, o celowym działaniu Rosjan, którzy swojego Iła doprowadzili do bezpiecznego lądowania, a polski samolot skazały na tragedię, działając na zlecenie tajemniczych mocodawców. — Dziś możemy powiedzieć, że został uczyniony ogromny krok i musimy się liczyć z coraz większym oporem i coraz większą nienawiścią wobec prawdy — przemówił „wódz" Kaczyński do tłumów. Prezes śni swój piękny sen o oblężonej twierdzy i Polsce między dwojgiem mocarstwowych zaborców: niemieckich i rosyjskich.

    Wrak samolotu Тu-154 na lotnisku w Smoleńsku
    © Sputnik. Oleg Miniejew
    „Zwyciężymy!" — zaskandował tłum przed Pałacem Prezydenckim po przemówieniu Prezesa. Potem wódz zaapelował o to, aby „ustrzec się nienawiści", by za chwilę wspomnieć o atakach „różnych mniejszości", które nie akceptują mitycznej „prawdy". Wcześniej na antenie TVP Info Prezes powiedział w wywiadzie, że smoleńskie śledztwo „z premedytacją przekazano Rosjanom", ponieważ chodziło o to, by „Tusk zdobył ważne stanowisko w administracji UE".

    Kaczyński zdaje się nie widzieć, że tą wypowiedzią obraził zarówno Rosję, jak i wszystkie państwa Unii Europejskiej i tym samym definitywnie wykluczył Polskę z grona państw, które można traktować poważnie. Do porzucenia nienawiści wzywał człowiek, który na każdym kroku do tejże nienawiści podjudza, nie widząc, że na arenie międzynarodowej postrzegany jest jako polityczny paranoik.

    Prezes PiS Jarosław Kaczyński przed pałacem prezydenckim w 6. rocznicę katastrofy smoleńskiej. Warszawa, 10 kwietnia 2016
    © AFP 2017/ Wojtek Radwanski
    Jak słusznie zauważył publicysta Janusz Majcherek, obchody smoleńskie całkowicie przykryły już rocznicę zbrodni w Katyniu. Jarosław Kaczyński spokojnie mógł darować sobie ostatnią wypowiedź. Wystąpienia te, ani tego roku, ani w latach poprzednich nie mają na celu rzeczywistego upamiętniania ofiar, lecz umacnianie władzy PiS. Tłum skanduje „Jarosław!", a sam Prezes mówi o Unii, o bieżącej sytuacji geopolitycznej, o swoich obecnych sejmowych oponentach. Daje sobie mandat do dzielenia świata na dobro i zło. Co więcej, obchody smoleńskie nie mają szansy skończyć się nigdy — to tak samo jak z „dekomunizacją". Prezes stwierdził, że „prawdopodobnie nigdy nie poznamy prawdziwych przyczyn katastrofy". To daje pole do nieograniczonego agitowania i szczucia Polaków jeszcze przez długie lata. 

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tematy:
    Śledztwo smoleńskie (85)

    Zobacz również:

    Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej trwa. Strona polska nadal ma pytania
    „Nowa wersja Warszawy co do katastrofy Tu-154 to wymysł"
    Zacharowa: Warszawa wykorzystuje katastrofę smoleńską do politycznych porachunków
    Tagi:
    katastrofa smoleńska, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz