17:23 16 Październik 2018
Na żywo
    Kosmonauta Mirosław Hermaszewski z rodzinąPolski kosmonauta Mirosław Hermaszewski

    Generał Hermaszewski: Polacy na Marsa? W te pędy!

    © Sputnik . Alexander Mokletsov © AFP 2018 / Bartek Wrzesniowski
    1 / 2
    Polska
    Krótki link
    Grażyna Garboś
    9470

    12 kwietnia każdego roku jest okazją do oderwania się od ziemskich spraw i spojrzenia w kierunku nieba, w kierunku wciąż jeszcze nie do końca zbadanego kosmosu. W tym dniu obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Lotnictwa i Kosmonautyki, upamiętniający pierwszy lot człowieka w przestrzeń kosmiczną.

    Pierwszym był radziecki kosmonauta — Jurij Gagarin. Od tamtego czasu ponad 550 kosmonautów i astronautów z co najmniej 40 krajów odbyło podróż kosmiczną. Z jednym z nich —  polskim bohaterem — rozmawiała korespondentka radia Sputnik.

     — Czy oprócz generała Mirosława Hermaszewskigo Polska może poszczycić się jakimiś osiągnięciami w dziedzinie kosmonautyki?

    — Oj, może, może. Po pierwsze, historycznie sięgając, co prawda to nie kosmonautyka, lecz bliska dziedzina — astronomia. A w czasach współczesnych nasi uczeni i Centrum Badań Kosmicznych opracowują różną aparaturę, która znajduje się na wielu obiektach. Nasza, polska aparatura była i na Marsie, i na komecie i na asteroidach. Jednym słowem, mamy tu naprawdę wiele do powiedzenia. Oprócz tego od dwóch lat jesteśmy członkiem Europejskiej Agencji Kosmicznej, co nam rozszerza możliwość działania — wymiany informacji, danych naukowych.

    Szkoda, że zmniejszyliśmy swoje zainteresowanie współpracą z rosyjskimi uczonymi. Wiem, że oni są bardzo chętni. Wierzę, że niedługo wrócimy do niej.

    Kiedyś był Interkosmos. To była organizacja, powiem szczerze, bardzo prężna, która skupiała najtęższe mózgi z naszych krajów. Sądzę, że nauka nie powinna widzieć granic, które wytyczają politycy. Nauka powinna rządzić się swoimi prawami.Ja wierzę, że dojdzie do tej współpracy. Ja bardzo szczerze tego życzę.

     — W ostatnim czasie fascynujemy się myślą o locie na Marsa. Na ile to jest realne?

    — Realne to już było 30 lat temu. Postęp techniczny był już wówczas na takim poziomie. Zabrakło decyzji politycznych, a konkretnie pieniędzy. W okresie zimnej wojny kosmonautyka rozwijała skrzydła w sposób bardzo gwałtowny, bo kraje rywalizowały ze sobą. Kto zrobi to prędzej? Kto będzie gdzieś tam pierwszy? Kto zbuduje doskonalszy statek? Teraz nie ma takiej potrzeby. Jest współpraca.

    Ale jeśli chodzi o Marsa, to ja wierzę, że jeszcze niecałe 20 lat i człowiek postawi nogę na tej planecie.

    Zawsze byłem zwolennikiem i myślałem, że poleci międzynarodowa załoga z różnych krajów, ale okazuje się, że Rosjanie mają swój statek, który planują wysłać na Marsa. Amerykanie także mają swojego Oriona. Chińczycy też coś tam po cichu robią. Obserwuję wielkie przyśpieszenie w tym kierunku. Wyobraża sobie Pani misję na Marsa? Przecież gołym okiem go nie widać! To nie Księżyc. I tam człowiek chce być…

     — Wyczułam w Pana generała głosie taką nutkę… czy Pan generał by poleciał, jeśli byłaby taka możliwość?

    — (śmiech) W te pędy! Co prawda, tym razem trudniej byłoby przekonać rodzinę. Moja rodzina ma dość atrakcji ze mną, z moim zawodem, moim lotem w Kosmos. Raczej będę kibicował przy telewizorze. Chciałbym doczekać tej chwili. To będzie coś pięknego. Nie chodzi tylko o to, żeby człowiek tam postawił stopę, czy przywiózł troszeczkę gruntu. Ale to będzie oznaczać wielki skok technologiczny. Przy tej okazji, tak jak przy locie na Księżyc, dojdzie do uzyskania nowych technologii, nowych materiałów. To jest absolutnie potrzebne ludzkości! Niech tym ludzie się zajmują, a nie zbroją się.

     — Czy turystyka kosmiczna pozostanie atrakcją dla jednostek?

    — Z tego, co czytam, wynika, że niektórzy zwietrzyli bardzo dobry biznes. I planuje się już loty turystyczne na poważnie w Ameryce i nie tylko. To będą, powiedzmy, dwutygodniowe wczasy na orbicie okołoziemskiej. Fantazja, nieprawdaż? Taką podróż poślubną sobie zafundować?

    Będą loty dookoła Księżyca, też turystyczne i oczywiście z biegiem czasu te atrakcje będą taniały. Teraz za lot siedmiodniowy czy ośmiodniowy chętni płacą 20 milionów dolarów.

    A jest nawet taki, który planuje już drugi raz polecieć. Wszyscy na niego patrzą. W pewnym sensie zazdroszczą. Mobilizują się, odkładają pieniądze, starają się je zarobić. Myślę, że za 5 lat ta turystyka będzie już dziedziną bardzo zauważalną, bo w tej chwili, jak dobrze pamiętam, jest już 12 czy 13 turystów kosmicznych. Ale ta dziedzina będzie się rozwijać. Są budowane specjalne statki, właśnie do tego celu służące.

     — Czyli będziemy marzyć..

    — A może redakcja Panią wyśle?

     — To dopiero byłoby fajnie. Jeszcze ostatnie pytanie. Moja rodzina jest dumnym posiadaczem Pana książki „Ciężar nieważkości. Opowieść pilota-kosmonauty" z autografem Pana generała. Czy pojawi się jakaś kolejna publikacja?

    — Pojawi się. Coś tam piszę, też coś może dla dzieci… Myślę, że w tym roku na pewno zdążę.

    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz