03:57 19 Luty 2019
Antoni Macierewicz podczas spotkania z ministrem obrony Łotwy Raimondsem Bergmanisem, Warszawa 14.03.2016

Pisiewicze wstydu nie mają

© AP Photo / Czarek Sokolowski
Polska
Krótki link
Antonina Świst
4419

Bartłomiej Misiewicz na nowym stanowisku „zarobi tyle, co szef Sztabu Generalnego, Dowódca Generalny i Dowódca Operacyjny razem wzięci".

Były szef MON, Tomasz Siemoniak, dokonał takich obliczeń na Twitterze. „Wow, pięć razy więcej od ministra spraw zagranicznych. Musi być naprawdę dobry" — dodał Radosław Sikorski. „Misiewicz, jak wielu młodych ludzi, ma problem ze znalezieniem pracy. Gdzie mu nie znajdą, to się dziennikarze czepiają" — udał współczucie dziennikarz Adam Ozga.

Wkurzył się już nawet prawicowy publicysta Łukasz Warzecha: „To zaczyna wyglądać na jakiś happening. Albo ukrytą kamerę"; „Młody zdolny"; „Odważny Patryjota Misiewicz kontra źli ubecy. Tak to musi wyglądać"; „Jest taka zabawka: w jednym miejscu się wciska wystającą główkę, a ona wyskakuje gdzie indziej. Powinna się nazywać Misio".

Premier Polski Beata Szydło
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Całe to poruszenie spowodowała wiadomość, która gruchnęła w mediach dziś rano: na nowym stanowisku pełnomocnika rządu do spraw komunikacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej Bartłomiej Misiewicz zarobi 50 tysięcy złotych. „Rzeczpospolita" i „Fakt" ustaliły, że były rzecznik MON prócz powalającej na kolana pensji dostanie do dyspozycji samochód służbowy, a także premię w wysokości rocznego wynagrodzenia (600 tysięcy). Jego roczny przychód oscylował będzie zatem 1,2 miliona złotych, licząc premię.

W zeszłym roku PiS znowelizował przepisy, które regulują zarobki na niektórych stanowiskach kierowniczych w spółkach skarbu państwa. Jednak obecne stanowisko Bartłomieja Misiewicza nie zostało wymienione w ustawie, co każe przypuszczać, że rząd walczy z horrendalnymi pensjami „prezesów" tylko pozornie.

„Pisiewicze", „wstydu nie mają", „jak nie drzwiami, to oknem", „dobra zmiana trwa", „ciekawe jak to jest nie mieć instynktu samozachowawczego", „wizerunkowy blamaż MON" — to najczęstsze komentarze, które pojawiły się na Twitterze zaraz po tym, jak ujawniono, gdzie teraz będzie pracował „Miś".

Sam zainteresowany jednak nie odnosi się do rewelacji jednoznacznie: „Pisanie głupot i kłamstw powinno być z automatu karane. Dyskusja z brukowcami, które podają nieprawdę jest bez sensu". W MON zarabiał 12 tys. miesięcznie. Na jego stanowisku pracują teraz 2 osoby.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

W relacjach polsko-ukraińskich może być jeszcze gorzej niż w tej chwili
Kreml reaguje na ustalenia podkomisji smoleńskiej
„Nocne Wilki" mają coraz więcej przyjaciół w Europie
Tagi:
MON, Bartłomiej Misiewicz, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz