11:49 15 Listopad 2019
Protest organizacji narodowych przeciwko zwiększeniu liczby ukraińskich migrantów w Polsce.

Czy Ukraińcy zabierają pracę Polakom?

© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Polska
Krótki link
Autor
9636
Subskrybuj nas na

Witold Waszczykowski oświadczył niedawno, że Ukraińcy, którzy pracują w Polsce, wywożą z kraju nad Wisłą 20 miliardów złotych rocznie. Czy nie jest to liczba wygórowana?

O Ukraińcach pracujących w Polsce korespondentka radia Sputnik Irina czajko rozmawiała z doktorem filozofii z Instytutu Nauk Społecznych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach Cezarym Kalitą.

 — Polskie wydanie „Newseeka" umieściło bardzo ciekawy artykuł „Cała prawda o ukraińskiej migracji". Oczywiście chodzi o sytuację w Polsce. Niedawno szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych pan Witold Waszczykowski  powiedział, że Ukraińcy, którzy pracują w Polsce, wywożą z kraju nad Wisłą 20 miliardów złotych rocznie.  Czy nie jest to liczba wygórowana?

 — Z całą pewnością jest to liczna wygórowana. Naprawdę, jak by ktoś to policzył to myślę, że byłoby to równowartością 20% PKB rocznego Ukrainy. To wydaje się wprost nierealne. Ale jest to wykorzystywane w jakimś stopniu propagandowo. Faktem jest, że ilość pracowników ukraińskich w Polsce… trudno jest to oszacować bardzo dokładnie. W celach propagandowych porównano ich nawet do uchodźców i uznano, że jest to liczba przekraczająca milion osób, co oczywiście nie jest prawdą.

Trzeba, tak realnie patrząc, szacować, ze jest to w granicach około pół miliona osób, co też jest dosyć dużą liczbą.  Niemniej jednak, w większości są to osoby zatrudnione legalnie. A nawet, jeśli są zatrudnione na tzw. czarno, to i tak przede wszystkim dokonują różnego typu zakupów, cały czas uczestniczą w konsumpcji. No kwota 20 miliardów złotych jest z całą pewnością przesadzona.

 — Niektórzy analitycy są zdania, że Ukraina dzisiaj jest w marazmie gospodarczym i politycznym. Co Pan o tym sądzi?

Ukraińskie hrywny
© Sputnik . Aleksander Demianczuk
 — Niestety taka jest prawda. Chociażby to, co zaczęliśmy, od emigracji zarobkowej tutaj do Polski. Na dobrą sprawę zaczęła się w 2015, czyli gwałtownie przyspieszyła w wyniku ukraińskiego załamania gospodarczego i to oczywiście załamanie gospodarcze poprzedziło załamanie polityczne. To jest naprawdę fenomen. To powinna być przestroga chyba dla wszystkich państw, szczególnie państw młodych, które próbują budować swoją tożsamość.  

Jak zaczynamy się kłócić, nagle wpadamy w taki swoisty szał kłótni. Czyli uważamy, że „tylko ja mam rację i żadnego kompromisu". A druga strona uważa, „my tylko mamy rację i żadnego kompromisu".  To takie coś, osłabienie państwa wewnętrznie, no musi się skończyć katastrofą. Polacy to przechodzili w XVIII wieku, skończyło się to zaborami, utratą niepodległości. Jak ktoś zaczyna się kłócić, pokazuje swoją totalną słabość. Kryzys polityczny z automatu prowadzi do kryzysu gospodarczego. Połączenie kryzysów i politycznych i gospodarczych to jest w ogóle kryzys państwa.  Tak to wygląda.

Kanał Północnokrymski
© Sputnik . Konstantin Chalabov
Ukraińcy między innymi szukają większej stabilności chociażby w Polsce. I ten trend będzie trwał, dopóki nie nastąpi jakieś otrzeźwienie.

Ja jestem pod wrażeniem, jak czasami takie szaleństwo może ogarnąć cały naród. Wydawałoby się to prawie niemożliwe. To wszystko się zaczęło od destabilizacji państwa, czyli od wielkiej kłótni. Takiej, po której już nie da się tych elementów posklejać.

 — A czy migracja zarobkowa z Ukrainy stanowi konkurencję dla Polaków?

 — Niekoniecznie. Tak jak mówiłem, są to tzw. zawody uciążliwe. Ciężko jest znaleźć (ludzi — red.) do pracy chociażby w… przemysł drobiarski jest takim dobrym przykładem. To jest ciężka praca przy rozbieraniu tych kurczaków, nikt tego nie chce robić. Zawsze korzysta (przemysł drobiarski — red.) z pracowników najemnych. I to tak wędruje, Polacy to robią np. w Holandii a Ukraińcy w Polsce. Tak samo praca, powiedzmy, z pieczarkami. Te wszystkie prace związane z rolnictwem, które są bardzo uciążliwe.  Podobnie dzieje się w branży budowlanej, która też jest bardzo uciążliwa, szczególnie przy dużych konstrukcjach.  Pamiętajmy, że z Polski wyjechała też cała masa ludzi na Zachód, część z nich tam mieszka, część wiąże plany już z tamtą rzeczywistością.  Zawsze będą takie swoiste przepływy rynków i one generalnie nie konkurują.

To jest taka szersza tradycja,można powiedzieć, migracji za pracą do innego kraju.  Proces normalny można powiedzieć. Tylko nie bójmy się go. Czasami w Polsce to lubią tak straszyć.  

Zobacz również:

Rosyjska straż graniczna otworzyła ogień na granicy z Ukrainą
Prawdziwy cel dekomunizacji w Ukrainie to...
Dać czy nie dać? Bank Światowy zastanowi się nad pomocą finansową dla Ukrainy
Putin: Ukraińskie władze same oddzielają Donbas od Ukrainy
Tagi:
migracja, Cezary Kalita, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz