00:03 21 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 8°C
Na żywo
    Dziewczyna na kuchennym stole

    Sponsoring? Nie ma sprawy!

    © Fotolia/ Ponomarencko
    Polska
    Krótki link
    Antonina Świst
    262191960

    Dziś studentki bez skrępowania zarabiają zawrotne dla przeciętnego Polaka sumy w seksbiznesie. Co więcej, sponsoretki uważają się za „lepszy sort" niż pospolite prostytutki.

    Dlaczego czują się lepsze? Bo korzystają z usług tych samych klientów, podpisują długoterminowe „kontrakty". Bywają też jednorazowe przygody, ale z punktu widzenia sponsora bardziej „opłaca się" umowa na miesiąc. Stawka dzienna wynosi bowiem od 500 do 800 zł, zaś za 30 dni — zwykle 10 tys. zł.  To stawka ponad dwukrotnie przewyższająca średnią krajową, dla przeciętnego studenta taka suma jest nie do osiągnięcia. Dlatego też rośnie przyzwolenie społeczne, na sponsoring godzą się nawet stali partnerzy czy mężowie studentek oferujących swoje wdzięki. Same panie również bez skrępowania coraz częściej mówią o tym w mediach.

    Najnowszy numer polskiego „Newsweeka" poświęcony jest właśnie studentkom-sponsoretkom. Opisano tam m.in. historię 21-letniej Edyty, która spotyka się na seks z podstarzałym biznesmenem, rzeźnikiem spod Kielc. Często gości z nim w hotelu, w którym swoją „bazę" mają zawodowe prostytutki. Dziewczyna wyraża się o nich z politowaniem: „Są trochę dziwne. Mają jaskrawe bluzki i usta. I chyba ze sto lat. Bardzo im współczuję, że nie mają wykształcenia, ogłady".

    Gdzie można znaleźć sponsoretkę? Najczęściej ogłaszają się na portalach, na przykład sexstudent.pol. Ale wiele z nich ma wymagania, które potencjalny sponsor musi spełnić — co do wykształcenia, poczucia humoru, wyglądu, zasobności portfela. Dziewczyny podają na portalu swoje wymiary i zainteresowania. „Newsweek" podaje, że około 20 procent polskich studentek w ten sposób dorabia. Jeśli wierzyć tym danym, to w samej stolicy musiało by działać około 10 tysięcy sponsoretek. Trudno jednak uwierzyć, by wszystkie osiągały aż tak wysokie pułapy cenowe.

    O sprawie pisze również portal Pikio, powołując się na relacje dziewczyn, które postanowiły iść na całość i zarabiać na swoim ciele ledwo ukończywszy 18 lat. Przywołuje historię Doroty z Białegostoku, studentki Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie: „Mój chłopak wie o tym, że mam swojego mecenasa. Początkowo nie był zadowolony, ale teraz już nawet mi kibicuje. Wie, że uprawiam seks z mecenasami tylko jeśli się zabezpieczają, więc może być spokojny. Zarabiam 3 razy więcej od niego, mimo że jest 2 lata starszy. Dzięki temu możemy sobie pozwolić na odłożenie trochę pieniędzy i spełnienie naszych wspólnych marzeń".

    Można pogratulować partnerom opisywanych dziewczyn wyrozumiałości.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Polska znów sekowana... na Eurowizji
    TVP Info przegięło. Polecą głowy?
    Interwencja amerykańska w sprawy polskie jest pozbawiona jakiegokolwiek pardonu
    Tagi:
    sponsoring, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz