21:10 25 Czerwiec 2017
Warszawa+ 26°C
Moskwa+ 19°C
Na żywo
    Obecnie istnieje tendencja, aby arabski stał się jednym z obowiązkowych języków w niemieckich szkołach

    Język arabski w polskich szkołach

    © AFP 2017/ Daniel Roland
    Polska
    Krótki link
    Antonina Świst
    18426126

    Tego chce Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego z ramienia SLD. Zapomniał jednak, że póki co grozi nam kara za nieprzyjęcie ani jednego uchodźcy.

    Liberadzki zaprasza do Polski uchodźców z Bliskiego Wschodu. Chce, żeby łatwiej integrowali się z polską młodzieżą, dlatego zachęca do wprowadzenia nauki języka arabskiego: — - Moim zdaniem można by przyjąć np. 200 studentów z Bliskiego Wschodu na studia w Polsce. Nie widzę też powodów, by nie rozważyć, aby w każdym powiecie — w dwóch czy trzech liceach na powiat — wprowadzić jedną godzinę języka arabskiego. Przecież ludzie jeżdżą do Egiptu, do Tunezji! Czy to byłoby coś złego?— pytał retorycznie.

    Zwolennicy OUN-UPA
    © Sputnik. Piotr Zadorożny
    Fantastów w narodzie nie brakuje. Jednak Liberadzki, mający tytuł profesora ekonomii i imponujący staż w polityce, w bajki powinien przestać wierzyć już dawno. Jednak marzy o tym, aby uchodźcy z Syrii i pokrewnych państw mogli znaleźć w Polsce azyl, pracę oraz godne warunki do życia: — Nie chciałbym, by sprowadzać migrantów i skoszarować ich w Polsce, napiętnować. Bo z tego rodzi się patologia!

    Premier Polski Beata Szydło
    © AFP 2017/ John Thys
    To bardzo szczytne założenia, niestety rzeczywistość jest o wiele bardziej brutalna. Komisja Europejska ogłosiła w ubiegłą środę, że „wszczęła postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego wobec Polski, Czech i Węgier. Powodem jest niewywiązywanie się tych państw z obowiązków ciążących na nich (…) w sprawie relokacji". Liberadzki uważa, że Komisja nie „przywali nam" po prostu kar finansowych za każdy dzień zwłoki w relokacji uchodźców, których obiecaliśmy przyjąć jeszcze pod koniec kadencji premier Ewy Kopacz:

    UE nie będzie musiała nas karać „oficjalnie" za nieprzyjmowanie migrantów. Zostanie po prostu podjęta decyzja o zmianie alokacji środków finansowych w nowej perspektywie budżetowej po roku 2020. I to będzie elegancko przeprowadzone. Jako największy beneficjent środków unijnych stracimy wtedy najwięcej — uważa Liberadzki.

    I tutaj już twardo stoi na ziemi. To bardzo prawdopodobny scenariusz dla Polski.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    TVP ocenzurowała „brzozę”
    Minister edukacji oszukała Polaków
    Tusk „niemieckim popychlem”
    Tagi:
    Komisja Europejska, Bogusław Liberadzki, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz