17:21 21 Wrzesień 2020
Polska
Krótki link
Autor
6314
Subskrybuj nas na

Warto o tym przypomnieć, zwłaszcza teraz, gdy wszystkie media prześcigają się w wystawianiu mu laurek. To m.in. Polacy budowali dla niego Trump Tower, a ich warunki pracy były skandaliczne.

Donald Trump i Andrzej Duda
© REUTERS / Carlos Barria
Prezydent USA nie zawsze „doceniał" Polskę i widział w niej partnera dyplomatycznego. A już z pewnością nie traktował z szacunkiem naszych obywateli, którzy ciężko pracowali na emigracji, chcąc spełnić swój „American dream".

W 1980 przez pół roku ekipa polskich robotników wyburzała pozostałości po domu towarowym Bonwitt Teller, na miejscu którego stanąć miała Trump Tower. Polacy zatrudnieni byli oczywiście nielegalnie — co brzmi jak ponury żart w obliczu tego, że Trump wygrał wybory prezydenckie w USA na haśle walki z nielegalną imigracją. Nowojorski biznesmen płacił ekipie nieregularnie, nie dbał o warunki ich pracy, nie płacił ubezpieczeń. Polacy spędzali na budowie ponad 12 godzin dziennie.

Wreszcie postanowili podać Trumpa do sądu. Wówczas ten zagroził im, że powiadomi Urząd Imigracyjny i wszyscy zostaną deportowani. Sprawą zatrudniania Polaków na czarno zainteresował się Federalny Departmanent Pracy, wydawało się, że milioner nie uniknie kłopotów.

Ostatecznie jednak Trump uciszył polskich robotników — ale tylko dlatego, że zwrócił się do wpływowego kolegi, Daniela Sullivana, „konsultanta do spraw pracowniczych" i — jak określił go tygodnik „Newsweek" — „byłego informatora FBI i przyszłego działacza kontrolowanego przez włoską mafię związku zawodowego Teamsters Union". Sullivan pomógł Trumpowi dogadać się z urzędem, jednak kiedy usłyszał o problemach przyjaciela, miał złapać się za głowę i krzyknąć: „Czyś ty zwariował? Negocjujesz dzierżawę w Atlantic City, starasz się o licencję na prowadzenie kasyna i mówisz mi, że masz na budowie nielegalnych?".

Terminal gazowy w Świnoujściu
© REUTERS / Filip Klimaszewski
W kampanii prezydenckiej ten epizod wypomniał Trumpowi lewicujący kontrkandydat Marco Rubio podczas jednej z debat. Trump nigdy nie przyznał się, że łamał wówczas prawo. Odpowiedział konkurentowi: — Zatrudniam wykonawcę, ten zatrudnia podwykonawcę. Mają jakichś ludzi. Nie wiem. Nie pamiętam. To było tak dawno temu.

To jednak było kłamstwo, ponieważ z dokumentów wynika, że deweloper osobiście wybrał ekipę po tym, jak spodobała mu się praca Polaków na innej budowie. W dokumentach można znaleźć również informację o tym, że Trump, przyciśnięty do muru,  osobiście negocjował z ekipą wypłatę zaległych pensji.

Morał z tej opowieści płynie następujący: Trump miał, ma i zawsze będzie miał Polaków w nosie. Na początku prezydentury nie zamierza jednak robić sobie wrogów, więc przekalkulował, że politycznie opłaca mu się zatrzymać na jedną noc w malutkim europejskim kraju po drodze do Niemiec.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

 

Zobacz również:

Czego oczekuje Kreml od spotkania Putina i Trumpa
Tymczasem w TVP Info: „Donald Trump jest jak PiS"
Kreml śledzi wiadomości o wizycie Trumpa w Polsce
„Podręczne" powitają Trumpa w Warszawie
Tagi:
wizyta, Donald Trump, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz